Dzieje się na wsi

0
683

 

Z Karolem Czarnym, rolnikiem z Grębocic, rozmawia Marek Szpyra.

– W mediach, szczególnie związanych z opozycją straszy się rolników umową z Mercosur, Jak to naprawdę odbierane jest wśród producentów rolnych?

– Wśród producentów rolnych dominuje sceptycyzm. Rolnicy nie tyle „ulegają straszeniu”, co obawiają się nierównej konkurencji — importu tańszej żywności z krajów Mercosur, produkowanej przy niższych standardach niż w UE. Największy lęk dotyczy spadku cen i opłacalności produkcji. Jednocześnie wielu rolników nie ufa, że zapowiadane mechanizmy ochronne rzeczywiście zadziałają w praktyce. Umowa UE- Mercosur to nie są równe standardy w produkcji żywności.

– Czy widzicie w tej umowie jakiekolwiek plusy? – bo oczywiście „publicyści- entuzjaści” podkreślają, że tania żywność z Ameryki Południowej to niższe ceny w sklepach.

– Z punktu widzenia rolników te „plusy” są bardzo ograniczone. Tańsza żywność w sklepach oznacza w praktyce presję na ceny skupu i dochody producentów w UE. Trudno mówić o korzyści dla rolnictwa, jeśli zysk konsumenta odbywa się kosztem opłacalności produkcji i bezpieczeństwa żywnościowego. Ewentualne korzyści widzi się raczej w handlu i przemyśle, nie w gospodarstwach rolnych. Już dziś widać jaka jest zapaść w rolnictwie, gdzie napływ nie kontrolowanych towarów z poza UE dobiją nas jako rolników.

– Czy ktokolwiek z posłów pojawił się w naszym regionie w środowisku rolniczym i lobbował, bądź uspokajał naszych producentów w związku z tym, nazwijmy, „mercosurem”? Bo przecież mamy taki dziwny mariaż w koalicji rządzącej – KO i teoretycznie związany ze środowiskiem wiejskim -PSL.

– W okręgu legnickim nic nie słyszałem, aby którakolwiek z opcji — czy to PSL, czy Koalicja Obywatelska — prowadziła jakiekolwiek konsultacje społeczne dotyczące tego, co rolnicy myślą na temat Mercosuru. Temat Mercosuru jest tabu dla obozu koalicji rządzącej, a to dla rolników nie jest nic dobrego. Na dzień dzisiejszy brak jest zgody ze strony rolników na to, aby ta umowa weszła w życie. Decyzje zapadają ponad naszymi głowami, a na rolników spada wizja upadku i bankructwo rolnictwa w Polsce — i nie tylko w Polsce, ale w całej Europie.

– Ostatnie dni to burzliwe protesty rolników w Grecji, wcześniej we Francji…

– Te protesty pokazują, że sprzeciw wobec takich umów jak Mercosur nie jest problemem jednego kraju, lecz całej Europy. Rolnicy w Grecji, Francji czy Polsce mają podobne obawy: spadek opłacalności produkcji, nierówne warunki konkurencji i decyzje podejmowane bez realnych konsultacji. To sygnał ostrzegawczy dla polityków, że ignorowanie głosu producentów rolnych prowadzi do narastających napięć społecznych. Jeśli rząd Tuska tego nie zrozumie to w Polsce zrobią rolnicy dokładne tak jak w Grecji czy Francji nie pozwolimy na to, aby zlikwidować rolnictwo w Polsce, bo likwidacja producentów żywności to jest powolna śmierć każdego kraju. Stop Mercosur.

– Czy polscy rolnicy pogodzili się, że raczej trzeba będzie „zwijać interes”? – bo w przypadku mniejszych gospodarstw ciężko będzie rywalizować z korporacjami handlującym „spożywką” z Ameryki Południowej.

– Nie, polscy rolnicy się z tym nie pogodzili, choć wśród mniejszych gospodarstw narasta poczucie niepewności i frustracji. Wielu producentów ma świadomość, że przy nierównych zasadach konkurencji rodzinne gospodarstwa nie są w stanie rywalizować z wielkimi korporacjami handlującymi żywnością z Ameryki Południowej. To nie jest kwestia „zwijania interesu”, lecz obrony podstaw rolnictwa w Polsce i w całej Europie

Jeśli Unia Europejska na siłę będzie wpychać Europę w ta umową to rolnicy, aby obronić swoje gospodarstwa wyjdą na ulice i zablokują cała Polska a także Europę

Tylko presją społeczeństwa ma sens, żeby elita lewacka z Brukseli cofnęła się od tak nie korzystnej umowy z krajami Ameryki Południowej. Już dziś widać jakie są koszty produkcji a za jaką kwotę są sprzedawane towary wyprodukowane przez rolników. Cena np cebuli u Polskiego rolnika to cena 20-40 gr za kilogram a cena w sklepie to 3-4 zł i przez tak nie równe traktowanie rolników grozi nam zapaść w rolnictwie. Trzeba dodać jeszcze nie kontrolowany napływ towarów rolno-spożywczych z Ukrainy gdzie nikt nie kontroluje ile i czego do nas przyjeżdża ,.my mamy standardy w produkcji żywności europejskie a z poza Unii europejskiej producenci robią co chcą i stosują substancje chemiczne które w Europie są zakazane.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię