Hm. I już? Już. Chociaż zaczęło się jakby wcześniej.
Gdy Mark Fejsbuk zaczął się wycofywać i jąkać w sprawie niedobrego ustawienia parametrów swojej machiny?
Wcześniej. Dużo wcześniej.
Do sytuacji pasuje tytuł P. Gabryela z do Rzeczy: Zostaniemy z Tuskiem, jak Himilsbach z angielskim?
Taka właśnie sytuacja.
Już po wojnie…
…generał Anders napisał książkę Przyszła wojna, w której pisał o inności tej przyszłej od tej, którą przeżył. A Stalin Józef, każąc defiladować Rokossowskiemu i Żukowowi na koniach po Placu Czerwonym, stał na mauzoleum W.I.Lenina i dumał, jak dogonić amerykańską bombę Oppenheimera, bo jego armaty, które zdobyły Berlin, już na nową wojnę, którą szykował Europie zachodniej – zupełnie się nie nadawały.
Kiedy więc zwycięzcy ostatnich wyborów cieszą się z władzy, którą sprawują tak sobie jeśli o sprawczość idzie, i kreślą śmiałe plany rozwoju kraju przez szereg rozliczeń i aresztowań, może się okazać, że mają w swoich magazynach jakieś leciwe armaty jak wąsaty Soso całkiem.
Choć przed wyborami puszyli się pełnymi szufladami ustaw, których nie ujawniali w obawie przed kradzieżą.
Potem dołożyli…
…jeszcze sto konkretów na sto dni i – widać jak tępo to idzie.
Demagog.pl policzył te Obiecanki plus po stu dniach i śmiesznie wyszło.
No bo takie, dla przykładu – Odpolitycznienie mediów publicznych po szarżach ludzi ministra Sienkiewicza i następujących po nich strumieniach czystej wody w TVP – to naprawdę niezłe jaja.
Na dodatek, kiedy przestraszona obrotem spraw lewica posiała cykorię przed promowaniem swoich sztandarowych hasłeł w trakcie kampanii prezydenckiej i przekłada postempowe projekty na potem – to może się okazać, że przekłada je na nigdy, bo sprawy idą, ale kuleją bardzo.
I nie wiadomo, co się jeszcze zdarzy
A ludzi drażnić – niebezpiecznie.
Więc, gdy ten od naszego większy Donald powiada, że są dwie płcie, a w Kongresie USA rozbrzmiewają modlitwy niewymuszone zgoła, to paznokcie musi niejeden nasz postempowy obgryzać z nerw do krwi.
I te reformy rządu Donalda mniejszego (według ustaw chyba wciąż po szufladach pochowanych), mogą do świata, co się jakoś ocknął wreszcie, całkiem nie przystawać.
I nawet z pomocą Jerzego Wośpa nie da rady tego naprostować.
Nawet ten odchodzący Joe wrzucił nas do drugiego koszyka pod względem eksportu czipsów.
Bo pewnie zapis Porozumienia o współpracy SKW i FSB z 31 grudnia 2013 roku, które klepnął Donald mniejszy swoim napisem Zgoda, trochę Joego speszyć musiał.
Wiadomo, czipsy – smaczny kąsek, rarytas. Są czipsy – jest impreza – jak to mówią.
Bez czipsów – russkij kariabl… .
I jeszcze te zapewnienia o werbunku dużego Donalda przez Ruskich.
No i jak z tym teraz wychodzi nasz mniejszy?
Jak z angielskim Himilsbach Jan. Całkiem.
Trochę jakby tym wszystkim żądnym rozliczeń i postempu wyglądającym światowego czas nie sprzyja.
Anachroniczni okazać się i zacofani mogą.
I z tym zielonkawym ładem, i elektrycznym autem, i tranzycjami, i całą tą resztą ich zabawek post-post-post ponowoczesności.
O.Bywatel






























