Co za weekend!

0
760

Weekend zapowiadał się ciekawie, bo ogłoszono kilka różnych wydarzeń. Prezes PiS w Legnicy. Bodnar Adam w teatrze. Książka historyczna roku w elceku. Promocja Szkiców legnickich numer 60 w pierwszym el-o.
Ciasno, zaraz koło siebie, jedno przy drugim.
I na drugim trzecie.

Kawiarenka obywatelska działająca w Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej się przebrandowała na Art Cafe Modjeska, ale prowadząca tym samym wciąż uroczym głosem przemawia i z każdym gościem jest służbowo na słodziutkim Ty.
Tu wpadłem w przelocie i na chwilę w piątek. Potem, w sobotę, okazało się, że oprócz pytań do swojego gościa (RPO) wyszykowała sobie także tekturę z napisem BĘDZIESZ SIEDZIAŁ, aby zakomunikować prezesowi PiS, co myślą o nim legniczanie. Czyli Katarzyna Odrowska.
Natychmiast, rzecz jasna – została gwiazdą weekendowych newsów. Nazwano ją w nich aktywistką, ale to dla legniczan, których ponoć reprezentuje, tylko taka ściemeczka, bowiem wiadomo, że ma etat w teatrze, który ostatnio narzeka na brak funduszy.
Ciekawe, jaką korzyść ma Teatr z zatrudnienia Pani Katarzyny i czy by nie zaoszczędził trochę bez niej? Może to tylko jakieś drobne, lecz przecież w tych trudnych czasach każdy grosz się liczy.
To jest wiadome każdemu, ale gdyby nie – to warto legniczanom reprezentowanym przez Panią Katarzynę oznajmić, że fundują i taki etat w teatrze etat: pełnomocniczki dyrektora ds. społecznych. Oczywiście – aktywistką jest po godzinach.
Do teatru czyli Art Cafe prowadzonej przez Panią Katarzynę wpadłem w piątek akurat, jak Bodnar Adam mówił, że to trzeba będzie sypnąć forsą na sądy, żeby doangażować ludzi i pracę sędziów przyspieszyć i polepszyć.
Kiedy odzyskamy sądy – mówił. I choć trochę byłem w przelocie i na chwilę też trochę, to trochę mnie przytkało. Bo, czyżby oni – czyli My w rozumieniu Adama Bodnara, to znaczy ci eks-kodziarscy Art obywatele kawiarniani utracili jakieś sądy? Nawet ogłoszono, że sędzia Igor do roboty wraca. Przecież.
Nieszczęśliwie jakoś też poprzedniego dnia patrzyłem na telewizję, bo mówiło, że będzie o Legnicy.
I było, jak to sąd w Legnicy nadzorujący pewnego dżentelmena w roli komornika nie zdołał go powstrzymać w ściąganiu od ludzi fantastycznych pieniędzy tak – ot sobie, dla kaprysu. Jakieś zmyślone długi, jakieś nałożone na niewinnych ludzi nienależne kary, które rujnowały im życie.
Było też pokazane, jak to ten zdolny człowiek twierdził, że jest bez zarzutu i odsyłał pana z telewizji gdzieś na bambus, bo nie ma nic do powiedzenia.
Ten sąd z Legnicy to, widać pisowski właśnie, bo takie rzeczy mu pod bokiem się dzieją. No, chyba tak, bo co rusz w wolnych (jeszcze) mediach legnickich pokazują się zdjęcia jak to legniccy sędziowie stoją na ulicy Gwarnej z napisami. Żądają uwolnienia z niewoli. Biedacy!
I tak tu Bodnar Adam z tym frontem jedności obrony sądów, a tam jakieś sądy, którym nie udaje się powstrzymać egzekucji nieistniejących długów.
Mówił też Bodnar Adam, że nie da się tak, żeby rady nadzorcze spółek państwowych całkiem niepolityczne nie były (jednak!). Ale nie tak, jak teraz jest. A KGHM albo Orlen? Ale musiałem lecieć.
Bo za długo wcześniej słuchałem w ten piątkowy wieczór, jak opowiadali o swoich obserwacjach autorzy tekstów do Szkiców legnickich w I LO u dyrektor Tamioły.
A tam luźniej niż Art Cafe i napięcie mniejsze, swobodniej. O malunkach na szkle z Jawora było.
O piecu Schafgotschów w Cieplicach, o mostach legnickich, o Kormoranie Kąpieliskiem Północnym zwanym. Tadeusz Rollauer z Wrocławia nawet przyjechał na okoliczność wydania 43 rocznika tej publikacji.
Entuzjastów nauki wielu nie przybyło i można by odnieść wrażenie, że nauka ma się gorzej od polityki, gdy widziało się ciasno ustawione krzesła w Cafe na Bodnarze u Głomba.
I to właściwie – właściwe wrażenie. Że do polityki to się teraz ludzie pchają. A do nauki – mniej.
Do historycznej książki roku w piątek w LCK to już się całkiem zdążyć nie dało, bo się z innymi imprezami nakładało.
I tak się ten weekend zaczął.
W biegu.
Też przeczytałem jakoś w biegu, w piątek jedno doniesienie dziwaczne dziennikarza – co się dwoi, bo pisuje w dwu portalach na raz. Ale jakoś – jakość mu szwankuje. Napisał bowiem nieprawdę o dyrektorze biura poselskiego Ewy Szymańskiej. Ta pani, co o niej napisał P. Kanikowski na pewno nigdy nie była i obecnie nie jest dyrektorem biura poselskiego posłanki Ewy Szymańskiej. Fantazjowanie w braku danych – to nie jest nawet poprawność, o rzetelności nie mówiąc, dziennikarska.
Ale może to z tego rozdwojenia ten dziennikarz też zalatany i nie daje rady? Zwolnić trzeba. Koniecznie zwolnić.
Teraz, w sobotę wieczorem, myślę, że zwrócę się do Katarzyny Odrowskiej, żeby mi pożyczyła ten napis BĘDZIESZ SIEDZIAŁ na przyjazd Donalda Tuska do Legnicy. Domagały się tego partyjne doły podczas spotkania z Robertem Kropiwnickim (Kiedy przyjedzie Donald?). Bardzo.
Jednodniowego rozgłosu w mediach bym posmakował i wyraził, co myślą o nim legniczanie.
Z powodu uścisków z Władimirem Władimirowiczem P. w Smoleńsku, wiązaniu się Rosją (taką, jaka ona jest) na całe dziesięciolecia umowami gazowymi, brataniu się ze specjalnymi służbami Rosji (takiej, jaką ona jest), obecności firmy Internet Partners (IP) wchodzącej w skład większej firmy rosyjskiej GTS, działającej w Polsce pod nazwą GTS- Energis Polska w obszarze pracy PKW (Państwowa Komisja Wyborcza) – o czym pisano w roku 2013 dość często.
Także z powodu działalności Donalda Tuska w Brukseli, gdy na sercu leżał mu los Polski, praworządności, demokracji i obywatelskich wolności.
Wyliczenia emerytury Donalda Tuska za dźwiganie tego brzemienia pokazane na portalu Bankier.pl głoszą, że jego ostatnia pensja wynosiła 28 660 euro, a niespełna 20 proc. z tej kwoty daje 5 322 euro. Do tego trzeba będzie dodać świadczenie z ZUS-u. „Fakt”, powołując się na słowa przewodniczącego PO z 2014 roku, przypomniał, że będzie on otrzymywał „dwa tysiące z czymś”. Razem daje to kwotę około 26 800 zł, a to 10-krotność średniej emerytury wypłacanej przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Dodając do tego wszystkie te niemieckie honory, jakie dumnie przyjmował za upodrzędnienie i obezwładnianie Polski oraz wyczyny panów ministrów jego rządu – tych od zegarków, autostrad, ośmiorniczek, kontraktów, haratania w gałę oraz innych chlubnych aktów – to byłoby razem dosyć powodów, aby odczytać Donaldowi Tuskowi tekst z tabliczki pani Katarzyny Odrowskiej.

A w niedzielę jeszcze mecz z Francją.
Co za weekend!
Poniedziałek będzie nie do zniesienia.

Pani Katarzyno, kiedy mogę przyjść po tabliczkę?

 

Adam Kowalczyk

 

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię