Od dłuższego czasu wielu Polaków zadaje sobie pytanie, dokąd zmierza nasza Ojczyzna. Czy państwo, które miało być ostoją bezpieczeństwa, ładu i narodowej dumy, nie osuwa się właśnie w przepaść własnej słabości? Coraz częściej widzimy symptomy głębokiego kryzysu obejmującego kluczowe fundamenty życia narodowego – edukację, rolnictwo, gospodarkę, zdrowie publiczne, a także duchowe korzenie naszej cywilizacji.
Pierwszym ostrzeżeniem był upadek systemu edukacji. Szkoła, zamiast kształtować świadomych, kreatywnych i samodzielnych młodych ludzi, została zredukowana do fabryki testów i bezmyślnych schematów. Kolejne reformy gubiły sens nauczania, obniżały poziom i odbierały nauczycielom autorytet. Młode pokolenie wchodzi w dorosłość coraz słabiej przygotowane, jakby celem stało się wychowanie „niezbyt wymagających” pracowników korporacji – cichych konsumentów, a nie twórczych obywateli.
W podobnym…
… stanie znajduje się polskie rolnictwo – jeden z naszych największych narodowych skarbów i fundament bezpieczeństwa żywnościowego. Niekontrolowana konkurencja ze Wschodu, nierówne zasady rynku oraz polityczne eksperymenty w rodzaju „zielonego ładu” spychały gospodarzy ku bankructwu. Przemysł, zaniedbany przez dekady, nadal zmaga się z naporem zagranicznego kapitału i brakiem spójnej strategii państwa.
Do tego dochodzi dramatyczny kryzys ochrony zdrowia. NFZ pęka w szwach, a przeciętny Polak ma poczucie, że we własnym kraju jest pacjentem drugiej kategorii. Brakuje środków na podstawową opiekę zdrowotną, lecz jednocześnie rośnie potęga wielkich koncernów farmaceutycznych. Leczenie naturalne jest marginalizowane, a rodzice dbający świadomie o zdrowie swoich dzieci bywają stygmatyzowani i zastraszani.
W tle narasta gigantyczne zadłużenie państwa. ZUS od lat balansuje na granicy wypłacalności, a kolejne rządy jedynie kupują czas, zadłużając nas jeszcze bardziej, byleby dotrwać do wyborów. Następne pokolenia odziedziczą państwo uzależnione od obcych interesów, pozbawione pełnej suwerenności gospodarczej, spętane pożyczkami i rosnącymi zobowiązaniami.
Nie można też ignorować konsekwencji wojny na Ukrainie. Polska ponosi realne koszty tego konfliktu, angażując się ponad miarę, często bez jasnej strategii i bez refleksji, gdzie w tym wszystkim znajduje się polska racja stanu.
Jak do tego doszło?
Dlaczego naród pozwolił, by instytucje państwowe osłabły do tego stopnia? Odpowiedź jest bolesna: lata propagandy, sztucznego konfliktu między partiami oraz odciągania ludzi od spraw publicznych na rzecz łatwych rozrywek zrobiły swoje. Polacy, zmęczeni codziennością, zbyt łatwo rezygnują z troski o dobro wspólne. Zanika autorytet rodziny, erodują wartości chrześcijańskie, a bohaterstwo zastępuje celebrytyzm. W efekcie brakuje nam ludzi, którzy mogliby wskazać kierunek i nadać krajowi nową dynamikę.
Czy zatem rozwiązaniem jest upadek? Czy trzeba pozwolić, aby obecny porządek runął, by z ruin mogło narodzić się coś silniejszego, zdrowszego, prawdziwie narodowego? Niektórzy twierdzą, że tylko wstrząs jest w stanie obudzić uśpiony naród i wyrwać go z marazmu. Być może rzeczywiście stoimy przed próbą, która wymaga ofiary, aby przyszłe pokolenia mogły odbudować Polskę na mocniejszych fundamentach.
Ale upadek…
… nie wystarczy. Po nim musi przyjść nowy ład – uczciwy, narodowy i oparty na odpowiedzialności. Jeśli chcemy odrodzenia, musi ono zacząć się w nas samych: od powrotu do wartości, do odpowiedzialności, do wspólnoty. Polska nadal może być państwem silnym i suwerennym, ale stanie się nim tylko wtedy, gdy obywatele zrozumieją, że wolność nie jest dana raz na zawsze.
Dlatego warto postawić pytanie: jaka powinna być Polska, którą odbudujemy?
Przede wszystkim należy odsunąć od władzy tzw. współczesną elitę polityczną, która od lat dba głównie o swoje interesy. Państwo potrzebuje kompetentnych ludzi – wywodzących się z samorządów, wybieranych w okręgach jednomandatowych, realnie odpowiedzialnych przed wyborcami. Liczbę posłów można ograniczyć do około 100, a senatorów do 25–30, z możliwością natychmiastowego odwołania ich, jeśli nie wywiązują się z obietnic. Partie polityczne powinny zostać zastąpione systemem referendalnym w kluczowych sprawach państwa.
Prezydent – wybierany przez Zgromadzenie Narodowe – powinien otrzymać silniejszą władzę wykonawczą. Gospodarka musi opierać się na wolności, prostocie prawa i minimalnej ingerencji państwa. Niezbędna jest polonizacja mediów i przemysłu, wsparcie rodzimego kapitału oraz rozwój nowoczesnej, silnej armii.
Państwo…
…powinno pomagać młodym – przede wszystkim przez rozbudowę dostępnych mieszkań, wspieranie rodzin i nienaruszanie prywatnego życia obywatela. Jednocześnie prawo musi stać się proste, sprawiedliwe i egzekwowane. System sądowniczy wymaga gruntownej reformy: sędziowie pokoju wybierani w każdej gminie oraz komendanci policji wybierani przez mieszkańców i odpowiadający przed nimi zwiększą odpowiedzialność władzy wobec obywateli.
Szkoły powinny znów uczyć kreatywności i patriotyzmu, przygotowując młodych do bycia obrońcami ojczyzny. Obowiązkowa służba wojskowa – dla kobiet i mężczyzn – mogłaby odrodzić ducha obywatelskiego i zdolność obronną państwa. Prawa wyborcze powinny przysługiwać pełnoletnim, niekaranym obywatelom, którzy zdadzą podstawowy egzamin z wiedzy obywatelskiej. Więźniowie powinni pracować na swoje utrzymanie, a służba zdrowia – prywatna, lecz finansowana przez obywatela z podatków – powinna stać się wreszcie skuteczna i dostępna.
To tylko część koniecznych reform, ale wszystkie prowadzą w jednym kierunku: Polska ma być państwem przychylnym własnemu narodowi, silnym, sprawiedliwym i suwerennym. Państwo – tak. Kolonia – nie. Wolność ma swoją cenę.
Tomasz Kuncik
Radny Miejski Przemkowa































