To pytanie dręczy, myślę, że nie tylko mnie. Mowa o wychowywaniu dzieci i młodzieży, a także pełnoletnich obywateli.
Do rzeczy. Media coraz częściej informują o wybrykach karalnych wśród społeczności. Zacznijmy od żłobka i przedszkola, bowiem tam można już zauważyć pierwsze objawy nieprawidłowości związanych z zachowaniem i psychiką. Dzieci wynoszą swoje zachowania z domu. Jak wyglądają kary za jakieś przewinienia dzieci? Ano, przepisy Unii Europejskiej już zdefiniowały, żadnego pasa od spodni, klapsa i linijką w szkole po rękach.
Dziecko – potworek znalazło się pod ochroną. Zamiast klapsa ma być perswazja, wręcz prośba – „kochanie tak nie można”.
Tymczasem nastolatka, gdzieś w mieście Łodzi, na szkolnym korytarzu maltretuje młodszą o rok 15 latkę. Finał dla pobitej, młodszej – szpital i leczenie. Podczas zajścia, a jakże sporo emocji, smartfony w ruchu. Żadnej reakcji przyglądającej się szkolnej „dziatwy”. Im więcej krwi tym bardziej pasjonujące „widowisko”.
Inny przypadek gdzieś w Polsce, grupa nastolatków 13-15 lat – biją do śmiertelnego skutku bezdomnego, którego potwory znalazły gdzie na ławce w parku. Sprawa w sądzie rodzinnym, wyroki ileś tam lat w zakładzie poprawczym lub nadzór kuratora. Młodzież nabuzowana grami, najczęściej tymi, gdzie przemoc, zabijanie jest przewodnikiem dla młodego mózgu, realizuje się w szkole, w środowisku sobie podobnym, tworzą się klany, grupy młodych bandziorów i przestępców.
Zauważcie ta jest mocna w grupie, sam na sam z przeciwnikiem już raczej nie. Normalne tchórzostwo.
Teraz do Was kilka słów POLITYCY – popracujcie nad nowelizacją przepisów dotyczących kwestii życia rodzinnego i metod wychowawczych dzieci. Muszą powrócić kary cielesne i te inne dotkliwe. Biblijny JEZUS, gdy go skrzywdzono nadstawiał drugi policzek do uderzenia wybaczając winowajcy, ale to w Nowym Testamencie Biblii. Stary Testament jest bardziej radykalny w cytacie „oko za oko, ząb za ząb”. Gdyby interpretować to dosłownie we współczesnym prawie karnym, to winny ciężkiego pobicia musiałby być ukarany dokładnie tak jak ofiara wspomnianego pobicia.
Czyli straciłeś dwa zęby i oko – kat dałby sprawcy wpierdol i pozbawił dokładnie tych dwóch takich samych „trójki” i „ósemki” w uzębieniu oraz zostałoby wyłupione oko. Przy takich restrykcjach bardzo wątpię, że gówniara z łódzkiej szkoły chciałaby tej bójki. Teraz dorośli przestępcy, na przykład złodzieje, początkujący w tym zawodzie. Skoro przyłapano Ciebie na kradzieży, to wpierdol już na komendzie policji.
Przypominam sobie z czasów Milicji Obywatelskiej, bardzo wychowawczego milicjanta z wydziału kryminalnego, o którym głośno było swego czasu w Legnicy. Złodzieja nie zamykał, nie kierował do prokuratury i więzienia. Dawał mu cielesną nauczkę pasem, albo z pięści, na koniec mówił „idź, nie kradnij, popraw się, bo następnym razem będzie jeszcze bardziej boleśnie i gorąco. Metoda była bardzo skuteczna.
Dlatego uważam, że przywrócenie kar dla młodych przyszłych bandziorów musi być takie, aby rodzice posyłali do szkoły „aniołki” świadome tego co może się wydarzyć, ale jednocześnie odpowiednio odporne na różnego rodzaju zaczepki tej grupy, której pochodzenie jest patologiczne. Posyłajcie swoje latorośle do szkółek samoobrony, ale prowadzonych przez fachowców, a nie wcześniejszych chuliganów. Niestety jest przemoc w polskich rodzinach i w tych patologicznych dochodzi do czynów zbrodniczych. Wówczas dużo zależy od nas samych i naszych reakcji na coś co ma charakter patologii.
Bolesław Bednarz-Woyda





























