Jakoś we wtorek wieczorem tak zaschło mi w gardle, że wspomniałem moją ubiegłoroczną wizytę w stolicy Gruzji – TBILISI. Od razu te miliony butelek wina zbunkrowane w ich piwnicach, magazynach i domowych składach pojawiły się mi jak objawienie Matki Boskiej na działce pewnego kolejarza, gdzieś w okolicach Oławy.
Kolejarz i jego prywatne „biskupstwo” dawno nie istnieją, wspomnę o tym w innym artykule. Oni, Gruzini mają dostęp do winnic i ten mały kraj jest zagłębiem produkcji win, zwłaszcza wytrawnych, czerwonych. Kolejarz, jego historia i moje „objawienie” brzmią niezdrowo i zdrowo zarazem. No bo jak to mam pojąć, że świętej pamięci mój wujek Jean mieszkający we Francji wypijał regularnie dzień w dzień litr wina czerwonego? Zasnął, odszedł w wieku 106 lat…
Przecież litr…
…alkoholu dziennie to niezdrowe… Treningi ze spożyciem wina zacząłem podczas moich licznych podróży. Piłem w Turcji, Tunezji, Maroku, w Dagestanie, tylko że tam wino czerwone było przetworzone na znakomity koniak, którego smak uwielbia sam Prezydent Putin.
Wszędzie gdzie byłem na świecie dali mi spróbować a raz nawet schlać się na amen. Nie chcieli mi dać w Arabii Saudyjskiej, przyjąłem ten zakaz pokornie, bowiem było to w czasie ich wielkiego postu Ramadan. Ok. Stop z reklamą wina. Aczkolwiek w środku tygodnia zabrałem się z liniami WIZZAIR ponownie do Gruzji, tym razem do miasta o wdzięcznej nazwie KUTAISI, prosto z Wrocławia.

Fragment ulicy w Kutaisi
Na chybił trafił zarezerwowałem hotel GEORGIAN, gdzieś w okolicach centrum. Na lotnisku ustaliłem, że to ponad 20 kilometrów lub więcej do wspomnianego centrum. Przylot do pięknej z nazwy miejscowości był po godzinie 22-giej. Przy wyjściu oczekiwała mnie chmara taksówkarzy I prywatnych kierowców. Nie zwróciłem na nich uwagi, doświadczenie w podróżach odradziło skorzystanie z usług. Transport, przejazd do mojej rezerwacji hotelowej zainicjował lotniskowy, bezimienny pies rasy kundel.

Studiując…
…smartfona i dojazd zauważyłem, że zatrzymał się obok mnie, a w chwilę później dwoje młodych z Polski coś tam dali zwierzęciu do jedzenia. Zwrócili uwagę na bezradność Bolesława i pomogli mi dojechać „uczciwą” taksówką BOLT na miejsce. Złożyliśmy się na Bolta i tak to krótko przed północą pojawiłem się w recepcji, gdzie oczekiwano mojej ekscelencji. KUTAISI jest świetnym miejscem przesiadkowym do nadmorskiego kurortu Batumi. Całą dobę kursują autokary, przejazd w jedną stronę do BATUMI (140 KM) kosztuje 30 Lari to jest około 40 pln.
Skoro już będziesz…
…w Kutaisi
…polecam właśnie HOTEL GEORGIAN przy Poti Street 40. Bardzo cenię ludzi pracowitych a obiekt jest „rodzinnym” miejscem pracy. Właściciel wraz z pracownikami dbają o wygodę i dobre samopoczucie gości. Poszedłem spać zmęczony i zły bo nie jadłem nic od wejścia na pokład Wizzair. Wyczuli to i aby poskromić złość Bolesława przygotowali mi śniadanie…

Właściciel Hotelu Georgian

Atmosfera jak w rodzinie – pracownice Hotelu Georgian

Pracownik recepcji, ten, który zadbał aby Bolesław miał lepszy humor, po śniadaniu jego kompozycji
Luuuudzie!
Nie będę wyliczał co było na stole, fotografia opowie, pomyślałem sobie od razu, czytali „Poskromienie złośnicy” jakiegoś tam Szekspira… i nakarmili złego, ale nie mogę za Chiny ludowe rozgryźć ich myślenia – sześć jaj na twardo.

W cudownym, pośniadaniowym nastroju, udałem się na zwiady. Zaledwie sto metrów od hotelu Georgian przepływa rwący potok z gór Kaukazu, rzeka Rioni, najdłuższa w Gruzji z ujściem do Morza Czarnego.
Gruzja, jej mieszkańcy reagują na język polski bardzo pozytywnie. Lubią nas, są gościnni i pomocni. Odwiedziłem pobliską restaurację, od hotelu czterysta metrów. Nazywa się SANAPIRO. Trzeba przejść przez most na rzece Rioni, skąd piękny widok na ośnieżone szczyty KAUKAZU, a restauracja typowo gruzińska oferuje przebogate menu i w cenach na kieszeń emeryta. Obsługa niestety z czasów komuny. Latające talerze na stołach, analfabetyzm językowy i ogólnie oceniam na 3+.
Po przeciwnej stronie…
…rzeki również jest podobna restauracja pod nazwą RIWIERA. Kelnerstwo zajęte smartfonami, a gość traktowany jak intruz. W branży turystycznej obsługi oba lokale to ZAKALEC w dość zdrowej strukturze turystyki międzynarodowej Gruzji. Nie polecam tych restauracji nie ze względu na menu i smak dań, a tylko ze względu na brak znajomości elementarnych zasad kelnerstwa.
Miasto ma prawie 150 tysięcy obywateli. Stąd baza wypadowa na Kaukaz, na wybrzeże czarnomorskie i jak wspominałem wcześniej do Batumi i do Tbilisi. W budynku hotelu Georgian jest jeden ze sklepów sieci SPAR. Pan sprzedawca świetnie mówi po polsku. Mile wspomina Warszawę gdzie pracował kilka miesięcy.
Przybywając do Kutaisi nie martw się o wymianę pieniędzy. Oprócz euro, dolarów, rubli przyjmują polską walutę. Płacenie kartą kredytową też nie jest problemem. Butelkę wina kupiłem.

WINO na stole, Japończyk robi fotkę
Zapomniałem o kontroli bezpieczeństwa na lotnisku i… wypiłem jej zawartość z Japończykiem. Bardzo kulturalnie w barze. Dali nam nawet szklaneczki, oczywiście z zamówioną dość drogą kawą.

Bolesław Bednarz-Woyda
Na zdjęciu głównym: Rzeka Rioni i widok z mostu na KAUKAZ































