Sen – UFO w Legnicy

2
457

Przez nocne chrapanie Luśki nie mogłem zasnąć. Noc w Legnicy cieplutka, jak na Hawajach, rozłożylem bujany fotel na balkonie i kimanko…

 


Oczy same  mi się zamykały, ale były tak interesujące widoki z mojego balkonu, że musiałem powkładać między powieki połówki zapałek.
Upalna noc,  widzę jak dwie pary wracające z klubu muzycznego SKY w Gwarnej urządziły sobie zawody kto kogo lepiej umoczy w fontannie. Umoczyli się wszyscy i zaczęli wyskakiwać z ubrań, totalny,  zbiorowy „striptis”. Otworzyłem jeszcze szerzej gały aż zapałki wypadły, bowiem to kobiety w wieku studenckim zdjęły przemoczone biustonosze. Kurde  źle widać. Pobiegłem po lornetkę, którą miałem  schowaną w bucie kozackim Luśki, przecież to zimowe więc spoko, uzbrojony w podwójne oczy z zoomem upajałem się widokiem erotyki na żywo, ale nie tylko ja, sąsiad na balkonie niżej z lunetą, którą mu wyrywał jego małoletni syn.

Jeszcze jeden…

…sąsiad widocznie usłyszał śmiechy i plusk wody wychylał się z  balkonu  i w końcu spadł na markizę restauracji Don Giovanni układając się w niej jak w kołysce niemowlę, ale punkt podglądacza miał idealny. Tymczasem młodzież wykręcała zdjęte ubranka, aż tu pojawił się radiowóz wracający z akcji, sami antyterroryści. Pozazdrościli widocznie młodym i dluuuuuugo się rozbierali wyskakując z kamizelek kuloodpornych, spodni, gatek, koszulek, kasków, gogli. Odłożyli broń i jeden nieszczęśnik musiał w pełnym rynsztunku tejże broni pilnować. Podczas gdy w fontannie kąpało się już ze 20 golasów, z wieczoru panieńskiego wracała grupa dziewcząt, może ze 30. Niosły ze sobą gumowe lalki facetów, ale widząc tak dorodny kwiat polskiej policji pozbyły się wszystkiego i rozpoczęły taniec przy muzie z jakiegoś przenośnego sprzętu. Głośne granie obudziło wszystkich w blokach obok.

– Co tam się dzieje – zerwała się zaspana Luśka. Szybko schowałem lornetkę pod bujak. Niepotrzebnie, moja Lusia wybiegła prawie goła na klatkę schodową. A tam tłok, wszyscy sąsiedzi przepychają się na schodach, aby wziąć udział w największym wydarzeniu w historii Legnicy – orgia przy fontannie. Normalnie. LEGNICA NAPRAWDĘ ZACHWYCA.

Urzędujące…

…w Rynku Ministerstwo Śledzia i Wódki otworzyło podwoje a tłum spod fontanny wypełnił szczelnie i Ministerstwo i plac wokół, a golasów ciągle przybywało. Ktoś zadzwonił do Lubina i Głogowa, w drodze autokary i setki erotomanek i erotomanów zapełniło legnicki Rynek. Jak na jarmarku staroci (najbliższy  chyba  w niedzielę – przyp. red.) z tą różnicą, że staroci prawie nie było oprócz mnie i mojej Luśki.

Nagle potężny rozbłysk na niebie, zrobiła się cisza jak makiem… Słychać było tylko  jak dwie muchy kłóciły się i bzykały jednocześnie. Rynek i prawie wszystkie ulice były już pełne golasów, więc UFO musiało wylądować przy ulicy Paderewskiego między skwerkiem i blokami…

Fixum Pertum!  Przekleństwo z UFO poszło echem w przestrzeń tak głośno, że większość imprezowiczów albo zemdlała albo zdrętwiała ze strachu, a tu normalnie ufoludki lądując wpadli w kilka  potężnych dziur na tej ulicy, i tak maja szczęście w całej Legnicy są jeszcze inne rodzynki.

Po Okmianach

Ponieważ to nie była ich pierwsza wizyta  na Ziemi (byli w Okmianach, w gminie Mełgiew, w szwajcarskiej Gryzonii, pod Grunwaldem, wszystko udokumentowane i opisane w innych relacja o UFO) od razu przystąpili do akcji.  Planeta Okmiantum  pilnie potrzebowała dużych dostaw „wody życia”. Tym co czytają po raz pierwszy wyjaśnię, że  chodzi o bimber., wódkę,  spirytus i inne podobne płyny. W całej RP wszystkie bimbrownie (tfu… czytaj gorzelnie) pracowały na najwyższych obrotach. Pędzili alkohol z ziemniaków, cukru i z czego się tylko dało, a im ciągle mało i mało.

Polska była zaśmiecona ich odpadami, czyli złotem, diamentami, które z braku miejsca w bankach magazynowane były na składowiskach recyklingowych. W rzeczy samej bogactwo kraju, posiadającego więcej zapasów złota niż wszystkie kraje razem ziemskiego globu, zmusiło Nawrockiego i Tuska aby połączyć siły i przywołać do porządku Putina i Żełeńskiego – obaj wojenni gracze zostali zaproszeni po odbiór POLSKIEJ DAROWIZNY na rzecz przerwania konfliktu i odbudowy po nim obu krajów. Tysiące ton złota i miliony karatów diamentów czekało na obdarowanych.  A Trumpowi żal tak mocno dupę ścisnął, że przybrała kształt kwadratu.

I tak wyśniona i wymarzona Ameryka stała się najuboższym krajem świata, gdzie do pozycji Bangladeshu brakowało dziesięciu szczebli drabiny w górę. Przybyli więc Putin i Żeleński  do Legnicy. Tutaj pokłonili się Prezydentowi Nawrockiemu  i szefowi polskiego rządu Tuskowi.  Miejscowi notable wydali bankiet na cześć gości.  Wspomnę tylko, że sztućce i zastawa stołowa były wykonane ze szczerego złota, toalety dla gości miały złote muszle klozetowe, a szczotki, ich rękojeści  wysadzane były brylantami.

Zaprowadzono ich…

…do magazynowanych DAROWIZN, na ich widok Żeleński zemdlał a Putin poczerwieniał  jak rewolucja październikowa, potrząsnął omdlałym Ukraińcem mówiąc – patrz, to wszystko nasze – KONIEC WOJNY. Ucieszyłem się. Chwyciłem skitrany w domowym skarbcu, oszlifowany w Amsterdamie największy brylant świata olbrzym, jaki kiedykolwiek istniał. U uginając się pod ciężarem brylantu, podszedłem do Putina mówiąc – masz Wołodia, to ode mnie …

– Jasna cholera jołopie, postaw ten nocnik z powrotem pod łóżkiem

– Diament diament,  o kuźwa, przed chwilą miałem go w ręku.

– Jaki diament? Obudź sieę alkoholiku.

Bolesław Bednarz-Woyda

2 Komentarze

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię