Zima w Legnicy wkurzyła mnie tak bardzo, zwłaszcza, że nie było PANI ZIMY w ostatnich latach i dość poirytowany zacząłem główkować, gdzie tu wylecieć, aby było cieplej. Mało tego. W styczniu dwa razy podróżowałem do przyjaznej turystom Turcji. Kto nie wie o co chodzi, to czytać „Łaźnia turecka HAMAM”
https://www.gazetapiastowska.pl/podroze/laznia-turecka-hamam-i-reszta-tylko-dla-doroslych/
Mój znajomy Andrzej, jakby czytał w moich myślach, napisał do mnie z Jordanii i wyłożył karty na stół. „Zafunduj sobie podróż do Jordanii, ja tutaj jestem i podróżuję na własną rękę”. Przyznam, dużo słyszałem o tym kraju, ale namacalnie żadnych konkretów. Zacząłem więc myśleć, kiedy, jak i na jak długo tam polecieć. Decyzja zapadła jeszcze tego samego dnia.
Przeraziła mnie…
tylko myśl, że oto będę musiał polecieć tramwajem, to znaczy linią Ryanair do Ammanu w Jordanii (ale było już „Tramwajem do Francji”)
https://www.gazetapiastowska.pl/podroze/tramwajem-do-francji/
Na locie zaoszczędziłem całe tysiąc złotych i Ryanair dostarczył mnie w całości. Poleciałem z lotniska w Krakowie Balicach. Balice, pierwsze w Polsce lotnisko, gdzie można przejść przez kontrolę bezpieczeństwa z pełną półlitrową butelką wody, nie koniecznie święconej. Są jeszcze inne udogodnienia, czytać na stronie internetowej lotniska. Lot trwał prawie cztery godziny. Pierwsze kroki do kontroli paszportowej… Kurde już chodziła mi po głowie myśl, jak to jest, że straż graniczna w Jordanii jest domeną kobiet.
Podchodzę do kontroli…
…paszportowej i słyszę od razu, podając paszport: witamy w Jordanii szanownego pana. Uśmiech czarującej i sympatycznej kontrolerki, pieczątka do paszportu i następne uśmiechy i powitania są dla innych z kolejki. Z lotniska do miasta dużo. Ponad 30 kilometrów. Andrzej sugerował taksówkę, koszt 25 JOD (jordańskich dinarów, czyli jakieś 30 euro). Włączyła mi się samowolnie tabliczka mnożenia. Wozić d..ę za taką kasę? Znalazłem połączenie autobusowe prawie do centrum za 3,30 JOD. Pojechałem i stamtąd taksówką do hotelu NEW RAFI HOTEL i wysiadając z taxi wpadłem w objęcia, nie jakiejś uroczej Jordanki, a obleciały mnie i przeleciały zapachy z piekarni. Takiej przy ulicy. I nie mogłem przejść obojętnie. Kupiłem świeże bułeczki od sympatycznych piekarzy. Jeszcze o sympatii do bułeczek napiszę.
Hotel NEW RAFI nie należy do tej wysokiej półki, ale uwierzcie mi czyściutko, przytulnie. Super szybki internet i śniadanka, może nie tak wystawne, ale wystarczające na moje potrzeby. I przede wszystkim cena – średnio około 100 PLN za dobę ze śniadaniem.

Takie dieta śniadanko w Rafi Hotel pasuje, bez obżarstwa
Chodzę teraz…
…sobie stąpając jak JKM po bielutkich taflach marmurowych, wyglądając przez okno na uliczny żywioł (to centrum). Odpocząłem i rano czekam na pokojówki, aby, sobie poplotkować. Są, pukanie do drzwi i… no nie może być. Stoją przede mną dwie Conchity, brodate, wąsate. Żarty na bok, we wszystkich hotelach w Jordanii i Arabii Saudyjskiej pokoje sprzątają mężczyźni. Również przygotowują śniadania, pracują w recepcji i w kuchni. Pomyślałem sobie o filmie „SEKSMISJA” Machulskiego. Ale nie, oni wykonują pracę z uśmiechem i zadowoleniem. Odwiedziłem z ciekawości inny obiekt, czterogwiazdkowy „Khan Khadewi Hotel” bardzo przyjemny, nadzwyczaj czysty i luksusowy. Jeżeli ktoś ma więcej kasiory, to polecam szczerze. Tam również sprzątają faceci, recepcjonista z każdym się porozumie. To co robią kobiety? Ano przekonałem się następnego dnia. Chodzą sobie ulicami pełnymi sklepów. Dominują ODZIEŻ, OBUWIE, PERFUMERIE, JUBILERSTWO i SMARTFOMANIA.

Na bazarze obok, widok prawie z łóżka hotelowego
ONE mają…
…w czym przebierać. Widać kochają złoto i jego kolory. Suknie, szaty jak wyjęte ze średniowiecza. Obok ich faceci z kasą. Ja natomiast spaceruję, nic nie kupuję. Przecież Ryanair ma swoje zasady bagażowe. No i super, będzie oszczędność. Od czasu do czasu mułła z wieży meczetu przypomina o modlitwie. Każdy napotkany sprzedawca chce mnie namówić do kupna czegokolwiek. Ale ja odmawiam i słyszę wszędzie „You welcome” – jesteś mile widziany.
Dość natrętni byli fryzjerzy. Jest tych barberów, nożyczkowców tylu, co u nas aptek na jednej ulicy, ale gdy zdejmowałem czapkę zdziwienie było – jak można być takim łysym. Przeszedł obok mnie chłopak oferując pasterską fujarkę. Widać było, że był głodny. Niepotrzebny mi przedmiot kupiłem. Pobiegł zaraz do piekarni i straciłem go z oczu. Pochodził z Syrii.
Hotel…
…Rafi zadbał o wszystko. Wyjaśniono mi ile płaci się za kurs taxi i przez to nie dałem się naciągnąć taksówkarzom.

Team hotelowy, brakuje jednej Conchitty
Pierwsza zasada: uzgodnić cenę przejazdu przed wsiadaniem i później egzekwować uzgodnienia, bo są taksówkarze gangsterzy. Szczególnie uważać na nieoznakowane „taksówki”. Jest taka jedna, samochód w kolorze białym. Kierowca zachęca do jazdy. Nie posłuchałem rady. Z uzgodnionej sumy 3 JOD za przejazd chciał 10 euro. Ale trafił źle, wspomniałem o policji, już nie dyskutował. Ta społeczna menda stoi głównie przy terminalach linii autobusowej JETT.

Autobus linii JETT BUS (zamrażarka – chłodziarka)
Linie JETT, świetne autokary, ale kierowcy bez empatii. Rano gdy wsiadałem, kurs do Petry (zaraz szczegóły) na zewnątrz rano temperatura może plus 7. Autobus niedogrzany, wiezie nas (45 osób), sami się grzejemy… Trasa – jakieś prawie 300 km w jedną stronę.
PETRA – tutaj znajduje się bizantyjska świątynia, przypisana (rok 2007) w UNESCO jako jeden z siedmiu cudów świata. W III wieku przed naszą erą Petra, a konkretnie miasto wykute w skałach, należała do Królestwa Natabejczyków.
Droga prowadząca przez wąwóz As-Sik do miasta i świątyni była jedyną. Jak podaje historia – droga nie do zdobycia.
Realizatorzy filmu INDIANA JONES „Ostatnia Krucjata” uwiecznili wąwóz i wnętrze monumentu Al-Chazna – scena ze św. Graalem.


Natomiast mój organizm dowiódł, że „jeszcze mogę”… Pokonałem trasę wśród kamiennych szczytów skał. Całe miasto wykute w nich i TA ŚWIĄTYNIA, Al-Chazna. Wydaje się, że jest to niemożliwe jak na dzieło człowieka. Inna cywilizacja jest autorem i wykonawcą. Ale to tylko moje rozważania. PETRA, podobnie jak cała Jordania, żyje z turystyki. Miliony turystów każdego roku i te atrakcje Królestwa Jordanii.
W stołecznym…
…Ammanie polecam zobaczyć i wejść na teren Teatru Rzymskiego. Robi wrażenie.

Teatr Rzymian. Chciałem zrobić spektakl, ale nie było publiczności. Jak wchodziłem wszyscy wychodzili, niektórzy w popłochu
Obok, w centrum cytadela, liczne muzea. Zmęczony chodzeniem ulicami wśród tłumów, przechodzeniem przez jezdnię, nawet na czerwonym świetle i na pasach, musiałem gdzieś usiąść i polecam Wam w moim fotograficznym kalejdoskopie gdzie, co i za ile… Ale zawsze mam w pamięci ciepłe bułeczki od piekarza seniora firmy AL HAMAWI BAKERY. Świetnego kurczaka na wzór KFC, tylko lepszego i dużo taniej też spróbowałem. Oni, drobni kupcy, sprzedawcy są bardzo uczciwi. Jeżeli nie chcesz reszty, to możesz ją zostawić w specjalnej skarbonce przy kasie.

W centrum Ammanu
W Petrze, na placu przed wejściem do wąwozu As-Sik wypiłem najlepszą i najdroższą kawę w tej podróży. Jakieś 25 zł za filiżankę, miejsce urocze, dostęp do internetu, cień i fantastyczna obsługa. Oferują tam różne przekąski i pizzę.

Tutaj wypiłem najlepszą kawę w Jordanii

Lepiej niż w KFC. Teraz mam wątpliwości czy ja im zapłaciłem za super kurczaka? Ale wrócę tam i oddam, gdyby co. POLECAM. Blisko Rzymskiego Teatru, po drugiej stronie ulicy

Salon z sukniami, po wyjściu stąd żony, mąż ma pustkowie w portfelu
Jordania boryka się z bezrobociem, młodzież usiłuje emigrować. Myślę, że turystyka i jej rozwój pomoże w stabilizacji życia, które dla nich jest drogie. Najniższe wynagrodzenie 1600 zł. Średnie zarobki są rzędu 3300- 4400 zł. Koszty życia są bardzo wysokie. Z drugiej strony Jordania ma najwyższy odsetek osób z wykształceniem wyższym w całym świecie arabskim.
Jestem…
…zaskoczony – dzisiaj w recepcji urzęduje zjawiskowa, piękna Jordanka, a na piętrach i w pokojach sprzątają dwaj faceci z pierwszego dnia… Nie ujmując nikomu – fantastyczni pokojowi w swoim fachu. Sprzątanie też jest sztuką.
Na koniec kilka istotnych informacji dla wybierających się w podróż do Jordanii. Kup przez internet na stronie jordanpass.jo bilet wstępu do 40 muzeów i atrakcji w tym kraju. Bilet taki kosztuje 70 JOD tj. ok. 370 zł. Oprócz wolnych wstępów do atrakcji turystycznych, jest w nim jednodniowe wejście do muzeum Petry. Co bardzo ważne, Jordan pass jest jednocześnie WIZĄ, której nie musisz załatwiać na lotnisku. Za 40 JOD, opłata wizowa i WIZA są w tym bilecie. Do Ammanu lub Aqaby polecisz liniami RYANAIR. Loty z Krakowa, Poznania, resztę sprawdź. Wymiana pieniędzy, najlepiej USD lub EURO.

Obok w Muzeum. Jordańczycy grają w coś, a ja mam tę grę w domu…
Nie korzystaj…
…z kantoru na lotnisku, kurs bardzo niekorzystny, ale jest tam oddział ARAB BANK. Poszukaj już po odprawie w hali przylotów. Tam kurs taki jak w centrum. Do centrum jedź autobusem linii SARIYAH (3,30 JOD ok. 20 PLN.). Punkt sprzedaży biletów zaraz po wyjściu z terminala.

Za 3,30 JOD tym autobusem do centrum z lotniska

Tylko Arab Bank najlepszy kurs wymiany waluty
Jeżeli masz aplikacje UBER, to zaufana kasta taksówkarzy. Z innymi cenę uzgadniaj przed wejściem do taksówki. Udając się autobusem na lotnisko z któregokolwiek dworca, przystanku autobusowego, nie daj się przekonać, że pojedziesz za 5 JOD. Gdy jakiś taryfiarz to zaproponuje, on będzie jeszcze poszukiwał trzech pasażerów do kompletu. Zanim znajdzie, Twój samolot odleci bez ciebie.

.Uwafa na żółte taksówki, uzgadniać cenę przejazdu i targować się
No i jeszcze dla wrażliwych jeżeli chodzi o higienę i czystość, oraz dla tych co kupują w supermarketach i filmują starą babcie, jak sobie wybierają bułeczki bez rękawiczki. Jak tylko taką spotkacie, to jest ona Azjatką. W Jordanii zwyczajem jest, że kupujący może sobie pomacać chlebuś, bułeczkę aby sprawdzić świeżość.

Bułeczki od przyjaznej piekarni obok hotelu Rafi

Ten, który mi upiekł, smakowało mi, więc jemu się też upiekło…
Ja nie macałem, wybierałem to pieczywo, które wniesiono chwilę wcześniej prosto z pieca, albo najdalej od zasięgu ręki… To macalny naród, inna kultura i zwyczaje. To co kupuje musi sprawdzić.
Rynek – bazar w centrum, sprzedaje się tam co kto ma na zbyciu. Widziałem gołębie, drób żywy i martwy, rybki akwariowe w plastikowych pojemnikach, ryby martwe i żywe, duże i małe, ale przede wszystkim przyprawy, których nie znam. Ponadto odznaki i tak jak na jarmarku staroci, ale nie będę wymieniał. Natomiast ONI kupują książki. Księgarni i stoisk jest tyle co u nas banków na jednej ulicy. Podsumowując, Jordańczykom żyje się nieszczególnie lekko. Każdy kombinuje jak może, aby przetrwać. Emeryci sprzedają na bazarze używane rzeczy, czasem coś z recyklingu.
Bolesław Bednarz-Woyda




![„DOM PUBLICZNY OGNISKO”- Variété, Kabaret, Wesołe melodie [red: tekst tylko dla dorosłych]](https://www.gazetapiastowska.pl/wp-content/uploads/2026/03/1-2-218x150.jpg)



























Świetna relacja i bezcenne wskazówki na własną podróż, dziękuję
Kolejna ciekawa i merytoryczna relacja. Wspaniały humor. Gratulujemy Panie Bolesławie!
Współtowarzysze Pana tureckiego wypadu 🙂
Kolejna ciekawa i merytoryczna relacja. Wspaniały humor. Gratulujemy Panie Bolesławie!
Współtowarzysze Pana tureckiego wypadu 🙂