„CAŁY NARÓD BUDUJE SWOJĄ STOLICĘ ” – Warszawa

0
601

Już wiem, czasami nudzę felietonami, tym razem jednak czytajcie do końca.
„Warszawa da się lubić”… jak w starej komuszej piosence. Nie ma dewaluacji tego cytatu, ani też tego „nie masz cwaniaka nad Warszawiaka”, też z innej piosenki z tej samej beczki tchnącej komunizmem.

Nic z tych rzeczy i nie sądźcie zanim sami nie zostaniecie osądzeni, bowiem nie jest moim zadaniem a tym bardziej zwyczajem szkalować, obsrywać KOMUNĘ, która dała mi dobre dzieciństwo, jakieś tam wykształcenie i obecny status. Koniec i kropka.

Jestem od dwóch dni w stolicy, którą budował cały naród. Ten napis jeszcze widoczny na skrzyżowaniu Alei Jerozolimskich z Nowym Światem. W budynku miał swoje miejsce Międzynarodowy Klub Książki i Prasy, potocznie zwany EMPIKIEM.  Teraz jedno z drugim nie ma nic wspólnego. „Empik”  był również…

…w Legnicy

A jakże, mieścił się, w Rynku w pieleszach obecnego Ministerstwa Piwa i Wódki, czy jak tam się ta „rządowa” instytucja nazywa… Obecnie EMPIK to instytucja handlowa, sprzedaje a nie  zajmuje się kolportażem czasopism i kultury. Pamiętam, a było to (no muszę znowu powrócić do komuny) w czasach gierkowskich i później. Gdy Heniu Karliński uczył mnie francuskiego, wybiegałem na korepetycje do empiku i zabierałem powieszony na ścianie w drewnianym „spinaczu” – PARIS DIMANCHE, L’ HUMANITE czy też popularne CINEMA.

Było wiele innych zagranicznych i polskich  tytułów – NEUE BERLINER ZEITUNG, TRYBUNA LUDU, GAZETA ROBOTNICZA,  ПРАВДА, itd. Przy czytaniu piło się zazwyczaj herbatkę lub kawę podawane w szklankach. Cenzura nie zabraniała czytania ale też nikt nikogo nie namawiał do lektury.  Stolica odbudowana, napis jeszcze jest czytelny, tylko zastanawiam się czy ten kawałek historii jakiś rządowy cenzor i antykomuch zechce unicestwić ponieważ faktem jest, że cały naród budował…

WARSZAWIACY

Tych, których spotkałem na Dworcu Warszawa Zachodnia pomijam, to nie są rdzenni ani Warszawiacy, ani Polacy. Inna też kultura i obyczajowość.  Przywykłem. Często podróżuję a ten dworzec autobusowy i kolejowy bynajmniej nie „zachwycają” jak Legnica.  ALE, młode, warszawskie pokolenie może dać przykład niespotykanej empatii i zachowań w miejscach publicznych.

Autobus miejski, tłok, moje wejście zauważa chłopak, może lat naście – ustępuje miejsca zapraszając z uśmiechem, przystanek autobusowy, oglądam rozkład jazdy autobusu linii 180, jakaś kobieta w średnim wieku informuje mnie, że autobus ma opóźnienie, info znalazła w smartfonie. Zaczęło mnie wkurzać to częste ustępowanie miejsca, w jakimś tramwaju podziękowałem, niezręcznie komentując, „dzięki, ja już swoje odsiedziałem”, trzeba było zobaczyć ten moment, wpatrzone we mnie małolaty, emerytki i pozostała gawiedź. Potraktowali „kryminalistę” z niedowierzaniem i uśmiechniętą ciekawością .
Ceny życia w Warszawie. Zdziwiło mnie moje stereotypowe myślenie – będzie drogo, nic bardziej mylnego. Przy najdroższej, stołecznej ulicy NOWY ŚWIAT, funkcjonuje nadal 65 letni bar mleczny, obok, niedaleko „GOSPODA POD ZYGMUNTEM”. Luuuudzie! jakie ja tam flaczki wołowe jadłem za 21,99. Palce i talerz lizać, przypomniały mi się natychmiast flaczki z legnickiej TIVOLI, bardzo wodniste, diabelsko słone i za 25 zł.

Stolica…

…jest wzdłuż i wszerz rozkopana, i to hasło z tytułu się sprawdza,  oni budują , odnawiają, tylko developerzy mają problem, setki mieszkań, apartamentów stoją puste a tu jeszcze budowy developerskie w trakcie, niektóre wstrzymane, bo nie ma popytu na bardzo drogie metry kwadratowe w Warszawie. Jak sięgam pamięcią, lata 50-te, dumą stolicy była budowa trasy łazienkowskiej i tunel pod starym miastem, na dół zjeżdżało się  pierwszymi w Polsce ruchomymi schodami made in ZSRR.  Poszedłem sprawdzić, SCHODY FUNKCJONUJĄ, pojechałem jak małe dziecko w dół i do góry.  Niestety musiałem ograniczyć pobyt w zacnym, bohaterskim i dumnym z polskości mieście. Wracając do mojego skromnego pokoju w również skromnym i tanim hoteliku, przejeżdżałem Alejami Ujazdowskimi mijając Urząd Rady Ministrów i sekretariat Premiera Donalda Tuska, innym razem w deszczu przemaszerowałem defiladowym krokiem, ale urząd jest chroniony i nie ryzykowałem, aby zapukać i zapytać czy Premier przyjmuje interesantów.

Gdy przypominam…

…sobie moja wizytę ileś tam lat wstecz w Republice Białoruś, podkusiło mnie, aby dowiedzieć się, czy Prezydent Łukaszenka ma czas dla swoich obywateli.  Poszedłem do kancelarii prezydenckiej i aby nie być intruzem zostawiłem album fotograficzny o Polsce.  Na pytanie czy  Prezydent przyjmuje – dostałem potwierdzenie, ale jest kolejka i czas oczekiwania bardzo długi. Sprawdzę  to teraz jak jest u Państwa Nawrockich  na Krakowskim Przedmieściu.

PODSUMOWANIE

STOLICA naprawdę zachwyca. Uprzejmość Warszawiaków jest nieporównywalna z innymi . Tam już dzieci i młodzież wynoszą z domu dobre maniery. A propos młodzieży, miałem chwilami kłopot z rozpoznaniem czy spotkana po drodze młoda osoba jest chłopakiem czy dziewczyną, znak rozpoznawczy płaska jak deska klata i już wiadomo kto…

Bolesław Bednarz-Woyda 

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię