Stulecie urodzin Józefa Wiłkomirskiego Filharmonia Sudecka w Wałbrzychu, której patronem został w 2020 roku, uczciła specjalnymi koncertami. Jeden z nich w ramach spółki z Wałbrzychem zwanej Filharmonia w Królewskiej mógłby zostać specjalnie zakontraktowany przez miasto Legnicę.
17 maja przy Słowackiego 4 zagrana została baśń symfoniczna na głos recytujący i orkiestrę symfoniczną z 1969 roku zatytułowana „Przygoda Kacperka góreckiego skrzata” maestro Wiłkomirskiego. Tekst to oczywiście opowieść Zofii Kossak-Szczuckiej, która patronuje legnickiej Dziesiątce i w tym roku będzie obchodzić swoje siedemdziesięciolecie. Tytuł jednak maestro Wiłkomirski zmienił i zamiast Kłopotów – Przygodę dał.
Kacperek z Wałbrzycha mógłby zabrzmieć w Legnicy w ramach święta tej szkoły jesienią na początek nowego sezonu Filharmonii.
W foyer…
…wyeksponowano rękopis utworu maestro Wiłkomirskiego oraz faksymile rysunków z pierwszego wydania książki stworzone przez Karola Kossaka, stryjecznego brata autorki.
Opowiadaczem podczas wieczoru był Filip Niżyński, aktor z pobliskiego Szaniawskiego, orkiestrę zaś poprowadziła Natalia Nicowska.
Kacperek to skrzat domowy, podciepek – jak z historii o sierotce Marysi.
Ze zgodnego wysiłku cieśli, z ochoczej pracy murarzy, z błogosławieństwa strząśniętego wraz z wodą święconą, z dobrych myśli pana Hieronima i jego żony Barbary – narodził się ten skrzatek mały i jako dusza wzniesionego domu pozostać w nim miał aż do końca. Miał w nim mieszkać i stróżować, póki by się fundamenty w proch nie rozsypały, a dom nie zamienił w gruzy chwastem porosłe.
Duch miejsca i rodziny sługa jak Zgredek zupełnie z drugiej części opowieści o Harrym Potterze, jednak traktowany inaczej niż w domu Malfoyów. Całkiem inaczej.
Historia Kacperka znana jest doskonale uczniom legnickiej Dziesiątki, ale jak wolno sądzić, tylko tym uczniom. Książki Zofii Kossak, niesłusznie, uważane są za przestarzałe, z którym to poglądem podpisany niżej stara się wojować na łamach Piastowskiej. Pisałem o maltretowaniu przez prlowską cenzurę Topsego i Lupusa oraz zupełnie zakazanej w robotniczo-chłopskiej Polsce powieści Ku swoim.
Niesłusznie, bo magiczny pierścień zwany Maru, który Kacperek nosił zawieszony w uchu, powstał dekadę wcześniej (1926r.) niż pierścień Bilbo Bagginsa (1937r.). Podobnie do wynalazku Tolkiena mógł czynić właściciela niewidzialnym, a miał ponadto tę właściwość, że udzielał władzy tylko sercu dobremu, więc pokraczny Gollum pożytku z niego nie miałby żadnego.
Jest także…
…w powieści Zofii Kossak podobne do fabuły Władcy pierścieni pospolite ruszenie wszystkich szlachetnych w sprawie ratowania skradzionego Maru i odratowania porwanego Kacperka. Jest także zły – Sato i jego diaboliczna świta – coś jakby Sauron i wysługujący się mu Saruman z resztą stworów ciemności. Jest również kropla goryczy w miodzie tej bajki – przestroga, czyli warta pojęcia i zapamiętania (cóż za ciężar!) przestroga przed rozleniwieniem, utratą czujności i zarzuceniem obowiązku.
Czyż to może się zestarzeć?
Muzyka Józefa Wiłkomirskiego grana dzisiaj do tekstu Zofii Kossak smakuje awangardą, choć nie ma w niej szczególnych skrajności. Zagrany utwór to seria miniatur, które we wstępie mają scharakteryzować mieszkańców i nastrój góreckiego domu, następnie przybliżyć prawem kontrastu tych złych. Sato i jego złowroga świta zamieszkuje mroczną górę Rzybrzyczkę porosłą czarnym sosnowym lasem. Słyszycie Państwo wibracje tego kontrafagotu i basowycvh puzonów? Jest groza! Jest świetnie napisany na smyczki lot sowy na Rzybrzyczkę z niesionym w pazurach porwanym Kacperkiem. Jest zgiełk bitwy dobrych i złych, jest też radość powrotu zwycięzców na stronę światła i tryumfalny powrót do Górek.
Oczywiście napisana z myślą o dzieciach baśń Wiłkomirskiego trwa około pół godziny, tekst to zaledwie wyimki z ponad dwustu stron opowiadania, ale orkiestra robi muzykę w pełnym składzie i na sto procent – od pierwszej do ostatniej frazy.
Część widowni…
…tego popołudnia to oczywiście dzieci, część to dorośli, którzy przyszli posłuchać granej na żywo, i dobrze muzyki. Takiej z dawnych lat, ale robionej z biglem i zawodowo. Nowoczesności – w sensie jakiejś elektroniki czy komputersytyki dopatrzyłem się tylko w ulotce wręczanej przez biletera. Figurę Kacperka autorstwa Karola Kossaka sztuczna inteligencja wkleiła w jakąś rupieciarnię, choć wiadomo, że podciepek opiekował się całym góreckim dworem i obejściem, a na strychu tylko za Niemca markotniał, bo Niemcy byli obcy, niemili, i Kacperkowi trudno było zżyć się z nimi.
Spotkałem tego dnia w Wałbrzychu największą chyba w Legnicy fankę Zofii Kossak –
Panią Martę Chmielewską…
…która w 1986 roku dopięła swego i wbrew dąsom wojskowego komisarza oddelegowanego do nadzorowania oświecenia w mieście sfinalizowała nadanie SP 10 w Legnicy imienia Zofii Kossak. Pisarki długo objętej szykanami prlowskich sekretarzy.
Widziałem się też przez chwilę z Robertem Żytyńskim, który od trzech sezonów oprawia publikacje i Filharmonię samą swoimi niezwykłymi propozycjami plastycznymi – barwnymi ekspresyjnymi, fantastycznymi.
Kacperek, Pani Marta, Robert – sami znajomi.
Bardzo udana wizyta.
Adam Kowalczyk































