Nie pojadę w tym roku na RAPSTACJĘ do Sławy. Nudzą mnie ciągle te same scenariusze. Ale polski RAP nie stoi w miejscu.
Tymczasem „Gwiazdy” na MAIN STAGE zapierdalają z tekstami, których bełkot ma i nie ma wiele wspólnego z Rapem czy też Hip-Hopem. Naparzają się, aby kasa się zgadzała… Czy to ma być wzorcem i czy jest zgodne z jakże oryginalnym, w swoim stylu pięknym ruchem hip hop i rap, który powstawał w latach 70 tych w USA.
Dzisiaj jest tubą…
…młodzieży, tej dorastającej, szkolnej, studentów i dorosłych, ale przede wszystkim grupy ludzi z ulicy, przeciętnych, mających swoje marzenia. Zdobyć butelkę piwa lub procentów, zapalić zabronionego w Polsce jointa, nauczyć się żyć w obłudnym świecie polityków i nieraz wśród gangsterów i wiele innych jeszcze moralistycznych marzeń i oczekiwań. Trend ku masowej kulturze w muzyce reprezentującej RAP i HIP HOP nabrał tempa w ostatniej dekadzie. Rapują już tam gdzie rozmowę zaczynamy od „salam alejkum”, jak również w afrykańskich „podzwrotnikach”.
Rapuje goły…
…z dzidą wykrzykując swoje aspiracje, problemy przy akompaniamencie bębnów, klaszczących rąk ect. Zamiast na RAPSTACJĘ pojadę właśnie tam, gdzie ma poród raperska kultura, a urodzony rap odbierają oni, położnicy z ulicy. Setki klipów oglądam na YouTube, wszyscy chcą być zauważeni, a może właśnie nie o sławę chodzi w SŁAWIE nad jeziorem. Może chcą wykrzyczeć i nawet w jakimś transie opowiedzieć co ich gnębi i co stwarza atmosferę beznadziei i upadłości marzeń?
Zastanawiam się co jest ze mną, dziadkiem lub pradziadkiem dla niektórych. To powrót do przeszłości jak w filmach Michaela J. Foxa, czy jak to tam było. Bardzo młodzi rapujący wydają kieszonkowe na bity i podkłady, inni organizują swoje „studia nagrań”, zazwyczaj w pokoju, między szafą a kimadłem (łóżkiem). RAPSTACJA, organizatorzy nie mają czasu ani miejsca dla „rapowego plebsu”. Wszystko opiera się na finansach, te muszą się zgadzać. Zastanawiam się jak to jest z organizacją tej ogólnopolskiej imprezy, czy ktoś z nich, decydentów od programu, wykonawców dokonuje jakiejś oceny czy to RAP czy improwizacja. Czy SMOLASTY, ŻABSON, SŁOŃ i inne satelity satelitów EMINEMA wysilają się do podniesienia ciężaru ulicznej i młodzieżowej problematyki? Chyba już nie. Są nażarci, nie wiedzą co robić z kasą a ich cztery litery pełne są stereotypowych frazesów.
Stop, stop
W galopie pisania byłbym zapomniał. Są jeszcze ONI, tworzący autentycznie bogate treścią klimaty w tym ruchu muzycznym. Michał, albo SKAWIOR, legnicki, buntowniczy charakter i ORYGINAŁ w zachowaniu kultury i celebracji hip hopu i rapu. Uczestniczy we wszystkich ważniejszych wydarzeniach, imprezach i w zasadzie ON jest dla mnie autorytetem, encyklopedią wiedzy w temacie jak wyżej. Ale jak ktoś zaczyna w podstawówce, mając zaledwie lat 10, a siedem lat później nagrywa pierwszy utwór (2018) i trwa do dzisiaj angażując cały wolny czas – to jest dla mnie RAPER.
Jeszcze nie koniec – SKAWIOR pielęgnuje i celebruje HIP HOP. Jest chodzącym, żywym, współczesnym skansenem MODY I ZACHOWAŃ. Ubiór i najdrobniejsze detale wzbudzają w wapiennikach jak ja zainteresowanie i sraczkę wizerunkową. No bo facet w dwóch różnych butach, biały i czarny. Spodniach gdzie rozporek jest na wysokości kolan itd. Powiem – pryszcz to. On jest przypadkiem dla etnografów i historyków dokumentujących ruch muzyczny HIP HOP i RAP.
To nie wszystko
Choreograf ustawiający ruch i taniec mógłby nauczyć się jak to jest z chodzeniem i bujaniem się na scenie. Michał trenował zapewne już w kołysce. SKAWIOR nagrywa w domowych warunkach, sprzęt podstawowy kupił na raty, spłacił je i tworzy. Na płytach CD jest logo BRB – to jego marka: BRAGGA RAGGA BANG. Muzyczny kierunek w rapie, który on wzmacnia. Nagrał, napisał, stworzył ponad 150 utworów, chronionych prawami autorskimi.
Nad najnowszą edycją albumu MILKOWSKI FLOW pracował z przerwami 4 lata, pomagała w nagraniach współpraca z FLORA RPZ, stworzył indywidualny styl i świetnie akcentowane brzmienie. Polecam „Miłkowski Flow”. Odnajdziecie klimaty ulicy, to o czym mówi się i co jest BEE. Dojebał też politykom i powszechnym obyczajom. Trzeba odsłuchać i zapalić w Republice Czeskiej jointa. Jawnie i czując się wolnym. To pomoże zrozumieć 25-letniego artystę – SKAWIORA, który chce otworzyć własną działalność i rozwinąć markę rozpoznawalnej odzieży oraz organizować imprezy raperskie.
BENIAMIN BENIAMIN
Spoko, jest jeden. Chce być rozpoznawalny nie tylko w rodzinnym Radomiu. Zaczęło się pięć lat wstecz, rok 2020. Kręci go taki kierunek w muzyce, zaczyna jak to sam określił przelewać myśli na wersy i poszukiwać własnego stylu. Organizuje sobie studio w pokoju między kimadłem a biurkiem. Tutaj jest sobą, 90% twórczości powstaje w domu. Nieraz zrywa się w nocy by coś poprawić w tekście, dba o dykcję i brzmienie wokalu. Są efekty, początkowo odsłony na YT liczył na palcach dwóch rąk, teraz już tysiące. Beniaminek nie idzie na ilość w produkcji, idzie na jakość. Dorobek 4 lat – utwory autorskie 18, opublikowane na YT i jeszcze 10 różnych nagrań z udziału w produkcjach, typowo gościnnie, ale udostępnionych publicznie.
Myśli o wydaniu albumu, to przyszłość, oraz o otwarciu się na te grupy odbiorców, których interesuje zawartość a nie tylko brzmienie i rytm piosenki. Rap stał się jego pasją, chce realizować się w muzyce, to jego marzenie i codzienność.
Nie martwię się o artystyczną karierę BENIAMINA, chociażby dlatego, że motto jakie mu towarzyszy zawarte jest czterech słowach – „ZA BRATA W OGIEŃ”.
W Polsce…
…mamy setki zdolnych imitatorów Rapu i autentycznych artystów amatorów, pozostałe tysiące marzą o uznaniu ich, słuchaniu. Niektórzy rokują dobrze, na przykład Kamil Ślimak, ale są również zespoły. Metalowy Rap (to moje określenie) świetnie uprawia świdnicki zespół RaF (zagrają 9 maja w Legnicy). I jak tutaj nie wspomnieć o weteranie właśnie świdnickiego hip HOPU i RAPU – FIXEL to już międzynarodowa marka. Słuchają go w Czechach i po słowackiej stronie. Wkrótce gazetapiastowska.pl zorganizuje przegląd RAPU amatorskiego. Już niedługo szczegóły. Czytaj nas na bieżąco.
Bolesław Bednarz-Woyda
































Takie czasy, że słucha się tego, co leci w modnych miejscach, co się dobrze sprzedaje. Pamiętam, kiedy i moje spodnie miały krok na wysokości kolan, koncerty rapowe z gwiazdą większego formatu, zawsze zaczynały się od saportu lokalnych ekip, o których mało kto wcześniej słyszał. Nie raz z wiekszym zainteresowaniem szło się słuchać nieznanego, niż tych gwiazd, których kawałki człowiek znał już na pamięć. Takie czasy.
Jak to się mówi- podsumowałeś Pawle W PUNKT.👍👌🙂
Dziękuje za komentarz. Pozdrówki. 🫶