Sezon na jazz w pełni

0
516

Trwa IX edycja Vertigo Summer Jazz Festival. Pociągiem z Legnicy na koncerty np. na dachu Wroclavii dojedziesz w ciągu trzydziestu kilku minut! Patronat medialny nad Festiwalem: m.in. Gazeta Piastowska.

TUTAJ SZCZEGÓŁY  FESTIWALU

https://vertigojazz.pl/festiwal/

Rozmowa z Piotrem Karwatem, Dyrektorem Artystycznym IX Vertigo Summer Jazz Festival.

Jak z perspektywy tych lat zmienia się festiwal i czym zaskoczycie nas w tym roku?

Piotr Karwat: Dziewięć lat to w życiu festiwalu piękny wiek. Z jednej strony mamy już swoje wydeptane ścieżki i sprawdzoną publiczność, z drugiej: wciąż szukamy nowych przestrzeni. Vertigo Summer Jazz Festival to nadal ten sam, szalony, miesięczny maraton, w trakcie którego serwujemy ponad 30 koncertów. W tym roku jeszcze mocniej stawiamy na synergię muzyki z tkanką miejską Wrocławia. Chcemy, żeby jazz był dosłownie na wyciągnięcie ręki: dla stałych bywalców, przypadkowych przechodniów i turystów. To już tradycja wrocławskiego lata, ale zapewniam, że w programie IX edycji nie ma miejsca na rutynę.

Wracacie do sprawdzonych lokalizacji czy na mapie festiwalowej pojawią się zupełnie nowe punkty? Co jest kluczem do tegorocznego programu?

PK: Kluczem zawsze jest różnorodność i dialog pokoleń. Niezmiennie dajemy ogromną przestrzeń młodym, wrocławskim Artystom, którzy chcą pokazać swój autorski materiał – to absolutny fundament naszej filozofii. Oczywiście nie zabraknie też uwielbianych przez publiczność trybutów dla gigantów jazzu. Co do lokalizacji – logistycznie to jak zwykle potężne wyzwanie, ale nasza ekipa techniczna i marketingowa to ludzie z „rozumem w głowie i uśmiechem na twarzy”, więc niemożliwe dla nas nie istnieje. Będziemy w parkach, na plażach miejskich, w hotelach i na dachach.

No właśnie, finał festiwalu zapowiada się niezwykle spektakularnie. Czego możemy się spodziewać na sam koniec lipca?

PK: O tak, na sam koniec zostawiamy absolutne creme de la creme tej edycji! 29 lipca na dachu Wroclavii, w przestrzeni Pitlane Summer Bar, wystąpi fenomenalne Marek Napiórkowski Trio. Marek to ikona polskiej gitary jazzowej, artysta absolutny. Usłyszeć jego trio w tak wyjątkowych, letnich okolicznościach przyrody, z panoramą Wrocławia w tle – to będzie magiczny wieczór. Lepszego i bardziej stylowego zwieńczenia IX edycji nie mogłem sobie wymarzyć.

Mówił Pan rok temu, że jazz to przyjaciel, z którym czasem można się pokłócić, ale zawsze się wraca. Na jakim etapie tej relacji jest Pan dzisiaj?

PK: Nadal zdarza nam się wymienić ostrzejsze zdania, ale przed festiwalem zawsze nadchodzą te „dni miodowe”. Przy organizacji tak intensywnego wydarzenia nie da się żyć bez pasji. Dziś ten mój jazz jest trochę bardziej stonowany, elegancki, bliższy swingowym klasykom, ale kiedy widzę energię młodych muzyków na scenie, ten pierwotny ogień znowu się we mnie zapala. Cieszę się na ten intensywny miesiąc.

Gdyby miał Pan zaprosić na tegoroczny festiwal kogoś, kto twierdzi, że „jazzu nie rozumie”, co by mu Pan powiedział?

PK: Powiedziałbym: „Nie musisz nic rozumieć, po prostu przyjdź i poczuj”. Nasz festiwal ma ten wyjątkowy, pomarańczowo-czerwony odcień letniej oranżady. Jest lekki, orzeźwiający i niezobowiązujący. Przyjdźcie do parku, na plażę albo na dach Wroclavii 29 lipca – obiecuję, że jazz was tam sam znajdzie i polubicie się od pierwszego dźwięku.

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię