„Amatorki” to spektakl o uwikłaniu w stereotypy. Wszyscy bohaterowie to jakby zrobione według matrycy produkty zbiorowego „bez-myślenia” – chętnie wchodzą w role, w których funkcjonowali i funkcjonują ich rodzice czy dziadkowie, dziedzicząc wiele traum pokoleniowych.
„Kobiety wychodzą często za mąż lub giną w inny sposób” – tak o bohaterkach „Amatorek” pisze noblistka Elfriede Jelinek. Opisując równoległe historie trzech kobiet – Brigitte, Pauli i Susi – Jelinek dokonuje analizy relacji damsko-męskich przedstawionych jako pole walki i przemocy. Relacje między kobietami i mężczyznami budowane są na zasadach biznesowych kontraktów. Kobieta od mężczyzny chce pieniędzy, bezpieczeństwa materialnego, dziecka i nazwiska, co ma niejako usankcjonować ją jako kobietę i pozwolić jej przyjąć określoną rolę w społeczeństwie – żony i matki. Mężczyzna od kobiety oczekuje przyjemności cielesnych, usługiwania i niemalże niewolniczej pracy. On stosuje wobec niej przemoc – ona odpłaca mu się podstępem.
Jedna z bohaterek walczy na śmierć i życie o zapewnienie sobie odpowiedniego statusu społecznego, wyjście z biedy, porzucenie znienawidzonej pracy, podczas gdy druga naiwnie marząc o „miłości przenoszącej góry”, nabiera się na kulturowy mit, oddając w zamian swoją niezależność i marzenia. W obu przypadkach mężczyzna jest środkiem do celu, wehikułem, który ma przenieść do „ziemi obiecanej”, a kobiety są ofiarami zarówno samczej dominacji, jak i własnej bierności, braku ambicji, naiwności, wygodnictwa, ale też stereotypów społecznych, którym ulegają.
Spektakl „Amatorki” to pełne ironii i groteski studium przypadków, opisane ciekawym językiem literackim, okraszone hip-hopwym bitem, do którego Agnieszka Wolny-Hamkało napisała piosenki, odsłaniające inne oblicze głównych bohaterek tej opowieści






























