Miasteczko, które wita nas śpiewem, nęka smok (Legenda o smoku wawelskim i kilka innych opowieści). Rządzi tu król-wdowiec z pragnącą zamęścia księżniczką, dorodną i, z powodu sukni w spiętrzone tiule – wyglądającą jak smakowita beza. Jest też kramarka, piekarz i kowal – czyli lud.
Ponadto czarodziej w czarnych szatach w guście jakiegoś bardzo wschodniego mędrca.
Podejrzana figura.
Zajeżdża tu…
…czasem barwny wóz z bliźniakami-aktorami (Tespis), którzy, na swoje nieszczęście, mają wątły repertuar i powtarzają się, co bez trudu zauważa lud, przyłapujący komediantów na powtórkach i znanych mu (ludowi) ogranych motywach.
No, bo tak: dwoje bliźniąt wygnanych do lasu przez okrutnego ojca, aby tam sczezły (Jaś i Małgosia) karmi wilczyca (Romulus i Remus), która po złośliwych uwagach piekarza staje się troskliwą bobrzycą (Opowieści z Narnii). Dzieciąteczka po odchowaniu ruszają w drogę całkiem jak w historii Waligóry i Wyrwidęba. Ci, nota bene, napotykają we własnej historii na swojej drodze także królestwo trwożone przez smoka, za którego zabicie dają królestwo i rękę księżniczki.
Historia, by wrócić do głównego nurtu, wyzucia Jasia i Małgosi (Romulusa i Remusa) z ich dziedzictwa przez okrutnego stryja, który wlał w ucho odpoczywającego w ogrodzie ojca dzieci truciznę, przypomina jako żywo relację ducha w Hamlecie.
N’est-ce-pas?
Idźmy dalej, po nieudanym artystycznie, lecz sowicie opłaconym darami w naturze widowisku aktorzy-bliźniacy dokuczają sobie na polanie w lesie. Idzi o marne talenty i przechwałki, które prowadzą do przebieranek. On utrzymuje, że potrafi lepiej zagrać damę, ona – że w rolach facetów jest niezrównana. I w tych odmienionych kostiumach zastaje ich uciekająca z zamku bezowa księżniczka, która rusza w drogę, aby znaleźć męża (trochę książę Kirkor z Balladyny – na wspak). Zakochuje się w nim od razu (czyli w niej, bliźniaczce, bo ta ma na sobie kostium rycerza), zaś jego (czyli bliźniaka, który właśnie robił za rudą damę) trafia celnie strzała amora na widok bezowego cuda.
W innej części lasu dochodzi do podobnego zdarzenia. Książę, taki prawdziwy, ruszający na walkę śmiertelną ze smokiem (obietnica ręki księżniczki – wciąż legenda o smoku wawelskim), nie chce robić wrażenia tytułem i herbem (Świniopas), więc zamienia się ze swoim sługą na ubrania, aby serce bezy zdobyć czynem. Sługę zaś szkoli, jak nie wycierać nosa rękawem i pospolicie się nie drapać. Niebawem okaże się, że w kieszeni zamienionego z księciem ubrania sługa znajdzie eliksir, który księciu miał pozwolić stać się niewidzialnym w walce ze smokiem, zaś książę w kieszeni portek fagasa – blaszankę z gorzałką, bowiem ten okazał się opojem być. Jak to zwykle bywa.
Pościg…
…natomiast za umykającą z zamku bezą, który prowadzi sam król i dwaj wyelegantowani halabardnicy, natyka się na aktorów-bliźniaków i król zakochuje się bez pamięci w rudej (nim).
Ale żeby zagwarantować sobie sukces zamówi u czarnego maga eliksir, który spowoduje, że po jego wypiciu wypity zakocha się w pierwszym ujrzanym (miłosny napój – ile to razy już było?).
Oczywiście – król usiłuje tym samym zapewnić sobie wzajemność rudej-niego.
Wszyscy znajdą się niebawem w pałacu i dojdzie do niebywałych zdarzeń, w których mniemany książę, sługa w istocie, upije się fatalnie i spowoduje zamienienie eliksirów podczas szarpaniny przy stole biesiadnym. Eliksir-niewidka zostanie wypity przez zakochanego w bezie bliźniaka, eliksiru na wzajemność zażyje natomiast sługa, sądząc, że zniknie wszystkim z oczu, bo poczuł, że potwornie się zbłaźnił swoim pijaństwem. Jego pan ulegnie urokowi bliźniaczki, której nędzny wygląd rzekomego sługi nie zniechęcił zgoła, zaś księcia nie zniechęcił nieoczekiwany całus mężczyzny.
A przynajmniej…
…kogoś w męskim kostiumie i przy kordelasie, lecz w silnym afekcie będącego jakby. Zanim bliźniaki podejmą żałosne próby wyprostowania ról i sytuacji, bliźniak-ruda-on poswawoli sobie jeszcze w sypialni bezy jako jej niewidzialny anioł stróż, dając księżniczce do zrozumienia, że jej ukochany, czyli bliźniaczka przy kordelasie, nie jest warta uczuć, bo to gwałtownik, a i uderzyć potrafi niekiedy. Intryga trochę się uda, bo bliźniak, wykorzystując swoją niewidzialność, skradnie bezie całusa, co tej bardzo się podoba. Ba!
Poza tym, wykorzystując tę samą okoliczność – niewidzialność – zabija smoka, co jest wypełnieniem się przepowiedni, że bestię zgładzi nie rycerz, lecz niewiasta (jak we Władcy pierścieni).
Czarny mag w tak zwanym międzyczasie okaże się lokalną kanalią – to on trzymał smoka w garści i wypuszczał go od czasu do czasu na miasto, wytwarzając potrzebne mu do kontrolowania sytuacji kryzysy.
Zmuszeni…
…koniec końców do ślubu bliźniak-ruda (z królem) i bliźniaczka przy kordelasie (z bezą) uczestniczą zrezygnowani w weselnym teatrum, które wystawia ich dawna konkurencja – objazdowy diskopolowiec, zatrudniony przez króla na tę okoliczność.
Patrzy na to wszystko równie zrezygnowany książę, który jednak nie zdołał zabić smoka, ani też z powrotem przebrać się w swoje książęce żaboty i perukę oraz jego sługa, który zakochał się z powodu eliksiru w samym sobie.
Bez pamięci i w pełnej afirmacji i siebie, i swojej sytuacji – jak w Kandydzie. Bez mała.
Widowisko diskopolowca ujawnia jednak nieoczekiwanie prawdę, jak w przywoływanym tu już Hamlecie – że narzeczeni są przebierańcami. Król więc ani beza nie mają ochoty na takie ekstrawagancje. Żeby baba z babą i chłop z chłopem (Konopielka)?
Bliźniaczka…
…zatem uwolniona od namiętności bezy trochę tylko pokryguje się przed księciem w łachmanach sługi i zaraz przestanie, a beza będzie przeszczęśliwa, że ruda to całkiem niczego on i uwolniony na dodatek od ciągot taty (Pół żartem, pół serio).
Huczne się tedy podwójne weselisko odbywa ku widowni zadowoleniu, że jednak wszyscy do swoich ról wrócili. I tych scenicznych, i płci przypisanych. I portki chłop przywdział jak należy, a dziewczyna kieckę.
To wszystko razem nazywa się Sprzedawcy bajek i ogląda się we Wrocławiu.
W teatrze lalek.
Śpiewają, owszem, scenografię skromną, acz wyrazistą ustawiają, smokiem straszą strasznym, jak na spektakl na 7+ przystoi. Kostiumy pyszne. I grają dobrze aktorzy. I ten teatr w teatrze ładnie robią i cały, lekko tylko tu przebrany, magazyn motywów należycie wykorzystują.
Wszystko pięknie ułożyła Maria Wojtyszko (której tato, o ile pamiętam, w TVP reżyserował Smoka E.Szwarca w 1980 roku).
I nagrodę wzięła wrocławską teatralną Arlekin w kategorii Scenariusz. Reżyserował Jakub Krofta w 2024 roku.
Widownia – zachwycona. Klaszcze w trakcie, komentuje na głos akcję, wtrąca się. Zabawa przednia.
Piorunujące wrażenie robią kolorowe i zupełnie nie do pary skarpety diskopolowca na podwiązkach. Naprawdę.
Adam Kowalczyk






























