Holenderskie obyczaje….

1
1195

Dział hiphopowy Gazety Piastowskiej przygotował kolejny materialik. Skawior rozmawia z ZAHO BTG który non stop zalewa podziemie tłustymi mixtape’ami.

 

 

– Skąd wziął się pseudonim?
Moja ksywa raczej nie należała nigdy do najmądrzejszych ale „ZAHOwała się przez lata i tak jest do dziś” A powstała poprzez skrót Z.A.H.O. Od młodego lubiłem sobie wypić w towarzystwie i zajarać dlatego też jedni nazywali mnie Zdegenerowanym Alkoholem inni usprawiedliwiali mnie tym, że mam też swoje Holenderskie Obyczaje i z tego powstało: Z-degenerowany A-lkoholik H-olenderskich O-byczajów (wiem wiem nic mądrego nikt tutaj nie wymyślił ale się przyjęło)

– Jak rozpoczęła się twoja przygoda z hip-hopem?

Jeszcze na przełomie 98/99 roku jako słuchacza (wtedy raczej nie bardzo świadomy). Pamiętam, że usłyszałem wtedy chyba pierwszy w moim rozumieniu kawałek rapowy zza oceanu. Jeru The Damaja „Come Clean” na bicie Dj Premiera z zajebistym mrocznym klimatem, co od razu przykuło moją uwagę. Natomiast w 2000 roku a dokładniej w połowie kwietnia, zacząłem składać jakieś pierwsze teksty z moimi trzema ziomkami z osiedla. Wtedy założyliśmy pierwszy skład „Elita B” i równolegle „Schemat”. Nie były to powalające kawałki, ale na pewno dały zalążek tego wszystkiego, co miało się niebawem wydarzyć. Jeśli chodzi o moją przygodę z tą kulturą jako całokształt to były to w Polsce początki zajawki (jak dla mnie prawdziwie „Złota Era”). Na osiedlu miałem sporo kolegów, którzy trudnili się różnymi profesjami: graficiarze, chłopaki od deski, kilku b-boyi, ale szczególnie trzymałem się z grupą osób, którzy tak jak ja mieli zajawkę głównie na rap. Był kumpel od beatboxu, wpadał do mnie mój sąsiad z nowymi wtedy płytami jak: Paktofonika, Kaliber 44 Peja/Slums Attack. Ale pamiętam w szczególności katowanie kaset magnetofonowych, bo raczej nie zawsze słuchało się z płyt. Kasowało się stare nagrania disco polo z kaset od siostry i szwagra, i nagrywało jakiś ciężki psychorap, który mocno wtedy do mnie przemawiał, jak i dużo klasycznych samplowanych brzmień.
Co do początków samego procesu tworzenia to jak na tamte czasy był to zwyczajny domowy PeCet, mikrofon za 5zł z komputerowego, stara lampa wysokości 120cm przerobiona na statyw i wyłożony kawałek szafy wypustkami od jajek (ahh piękne wspomnienia… ). Nauczyłem się wtedy obsługi programów: Acid Pro i SoundForge a trochę później Fruity Loopsa i Cubase SX dzięki czemu taki pierwszy konkretniejszy rap  nagrywałem dokładnie dwie dekady temu czyli w 2003 roku. To po dziś dzień zaowocowało 23 solowymi płytami i kilkoma w innych kolaboracjach (wszystko oczywiście w podziemiu).
Co do nowych płyt to lada chwila 3 wspólna płyta z moim stałym producentem bitów z Polski mieszkającym od 12 lat w Irlandii – Alienatorem UFO (pozdro brachu!!) jako duet Killerów 2-óch (K2CH) „Kosmitura” i z okazji 50-lecia powstania hip hopu a dokładnie 11.08.2023 wyjdzie moje 24 solo pt. „BATOROOKLYN” które będzie hołdem oddanym w stronę prawdziwego rapu jak za dawnych lat. Cytując słowa i tytuł z numeru Dj’a Premiera, Nas’a, KRS One’a, Rakima i Kanye Westa: Będzie to po prostu CLASSIC! A międzyczasie naprawdę dużo innych zajebistych numerów z producentami, głównie z UK, kilkanaście featuringów na różne projekty oraz wspólne EP z Wodzuwersem.

– A co było twoim zapalnikiem żeby samemu zacząć tworzyć? I czy kiedyś próbowałeś się odnaleźć w innych filarach kultury?

Tym zapalnikiem była moja wiara we własne umiejętności na mikrofonie. Pisałem bardzo dużo tekstów, dużo wtedy katowałem rapu i ćwiczyłem swoje flow. Zawsze uważałem, że nie można czuć się gorszym od kogoś innego pomimo, że jest się w podziemiu i tworzy się tą muzykę na nielegalu. Zaczynałem bardzo młodo ale w momencie kiedy w Polsce Rap dopiero zaczynał się powoli kształtować więc czułem, że również uczestniczę w rozwoju tej kultury. Nie wywodzę się z domu gdzie hajs płynął szerokim strumieniem, nie posiadałem żadnych kontaktów, nie byłem muzykiem ani inżynierem dźwięku ale było dużo wokół rapu co mnie drażniło. Uważałem, że mogę zrobić to samemu o wiele lepiej i tworzyć coś takiego co sam posłuchać lubię. Lubiłem freestylować do beatboxu ziomka z osiedla choć tutaj nie byłem jakimś super wyjadaczem, ale kręciły mnie strasznie szybkie teksty i mocny wpływ na ukształtowanie mojej techniki rymów miał Mc Skibadee (R.I.P). Kiedy słuchałem gościa to od razu wiedziałem, że o to dokładnie chodzi mi w nawijce. Ta prędkości i flow to było to czego właśnie poszukiwałem dlatego też jak już wcześniej wspomniałem bycie zajebistym MC do Drum&Bass’ów to nie lada wyzwanie i gratka dla takich psychopatów jak ja. Zresztą mam trochę kawałków w tym rodzaju także zapraszam na mój Bandcamp do sprawdzenia czy są to tylko puste słowa 😉

– Skąd w takim razie czerpiesz inspiracje?
Moje inspiracje to głównie Rap zza oceanu. Największą po dziś dzień nadal pozostaje człowiek Legenda: KRS ONE, potem Boogie Down Productions, GangStarr, Dj Premier (za styl bitów) Wu Tang Clan (szczególnie ODB), Big L, Mobb Deep za płytę „The Infamous” Rakim, Nas, Jeru The Damaja, N.W.A. Ice Cube… Można by tak zapewne wymieniać przez kolejne kilka stron, dlatego przejdźmy dalej.

– Przychodzą Ci do głowy jakieś śmieszne koncertowe akcje?
Haha, dwie utkwiły mi w szczególności. 2005 rok gramy nasz pierwszy koncert plenerowy, wszystko pyka, śmiga gra jak należy, publika nakręcona, rozkręcona, pijana. Lecimy już chyba dwa ostatnie numery i w pewnym momencie mój zajebisty ziomek, który robił kosmiczny rap jak na tamte czasy Ś. P. Kubero zaczął jakoś poruszać się po scenie w kółko i tak okręcił się w kabel od mikrofonu, że gdy ruszył z nawijką do przodu wypierdolił się cały mikser i nagle zapadała cisza. Dźwięku brak, mikser na glebie, publika krzyczy a w tle słychać słowa: „Bania Bania Jebania i nie ma grania!” wszyscy wybuchli śmiechem a my po tej akcji mieliśmy zakaz grania koncertów u tej osoby, która to zorganizowała. Druga natomiast była w 2017 roku. Graliśmy koncert w Pabianicach – RAP LOKAL 4 i pamiętam, że gdy już zaczął się after i wbijaliśmy na scenę ponawijać sobie już tak na luźno, było nas tam kilku chłopa i w pewnym momencie wjechał jakiś refren i zaczęliśmy dosyć mocno skakać wzajemnie się nakręcając i nagle…  zawalił się pod nami cały ten podest. Dobre trzy tygodnie miałem tak skasowanego łokcia po tej trampolinie,. Wyglądało to jakby mi ktoś tam wsadził małą piłkę. Tak się właśnie kończą niekontrolowane najebki na afterze.

– Okej w takim razie jak oceniasz aktualną kondycję na scenie, zmiany na przestrzeni lat?
Kondycja sceny…. Jak wspomniałem wyżej nie jestem na bieżąco, natomiast słyszałem kilku undergrandowych ziomów i musze przyznać, że trzymają wysoki poziom. Ogólnie jak dla mnie to 3/4 sceny podziemnej robi o wiele wiele wiele lepsze płyty i ma ciekawsze flow od 3/4 sceny mainstreamowej (to jest tylko oczywiście moja opinia i nikt tutaj nie musi się z tym zgadzać. Ja patrzę na rap poprzez pryzmat: tekstu, flow, umiejętności rapera, sensu kawałka, merytoryki i tego co reprezentuje swoją postawą) Wystarczy popatrzeć tylko kto nabija kabzę pokoleniu nowych artystów? Głównie dzieci i młodzież nie bardzo angażująca się w teksty swojego ulubieńca: czyli im głupsze teksty tym bardziej chwytliwe, a sensu już być nie musi… brak słów. Wystarczy spojrzeć na Top10 i Playlisty… Myślę, że każdy już sobie sam to zinterpretuje w odpowiedni sposób.
Jeśli pytasz jak zmienił się Rap od momentu kiedy zacząłem go słuchać to powiem jednym słowem: ogromnie!


Na pewno wszystko poszło w mocno elektroniczne i syntetyczne brzmienia, co nie zmienia faktu, że jest nadal sporo producentów i raperów w podziemiu, którzy nadal kultywują stare dobre brudne brzmienia z MPCtki. Nie mogę powiedzieć, że jestem fanem nowoczesnych brzmień ale na pewno dużo eksperymentuje z różnego rodzaju muzyką np. na rzecz Drum and Bass’ów zrobiłem sobie przerwę na 4 lata od rapu i głównie nagrywałem kawałki i EP’ki do właśnie takich klimatów (osobiście uważam, że bycie MC’s w DNB to wyższa szkoła jazdy i nie dla każdego..)
Ostatnio przemówił do mnie szczególnie Drill ale tylko w formie muzycznej ponieważ teksty pod Drill są dla mnie totalnie odklejone jeśli chodzi o przekaz czy to w Polsce czy na świecie. Bardzo lubię eksperymentować również z nagrywaniem pod gatunki typu breakbeat, electro, czasem pod trap choć średnio za nim przepadam ale dobry MC jest w stanie praktycznie odnaleźć się na każdym bicie (prócz oczywiście disco polo, techno i house…
Nadal pozostaje fanem rapu lat 90tych i tak dla jasności to nie słucham praktycznie w ogóle polskiego rapu, ponieważ sam go tworzę i po drugie średnio mam na to czas. Jeśli chodzi o nowości to jestem kompletna noga i nie jestem w stanie za bardzo odnaleźć się w aktualnych trendach.
Zapraszam wszystkich do odsłuchu Mini EP zrobionej wspólnie z producentem z Eastbourne TheImaginaryDave „88 91 2023” dostępnej w serwisach streamingowych oraz do odsłuchu kolejnej płyty w nietypowym klimacie (jest to jeden z najciekawszych projektów w jakim miałem okazję brać udział ostatnimi czasy) jako Killerów 2-óch (Zaho BTG & Alienator UFO Records) „KOSMITURA”. Poza tym moje 24 Solo czyli pełne LP wypełnione po brzegi tłustymi Boom Bap’owymi bitami i old schoolową nawijką. Na jesień szykuję też dwa kolejne albumy kolaboracyjne. Pierwszy z raperką pochodząca z Polski, mieszkającą aktualnie w Niemczech – Dagną z NL Hills oraz drugi projekt z moim dobrym ziomkiem Wodzuwers’em. Pomiędzy tym wszystkim dużo gościnnych zwrotek udzielanych na projektach innych raperów z polskiego podziemia. Zapraszam serdecznie do śledzenia moich SM:
〉YOUTUBE: https://www.youtube.com/channel/UCfa2msApQ3Hz43i3lDioZSA
〉SPOTIFY: https://open.spotify.com/artist/62OtMbFdVKOEVfdZtmCyzl?si=t-osEZWNSv2Y-HQItx_Jow
〉FACEBOOK: https://www.facebook.com/ZahoBTG
〉INSTAGRAM: https://www.instagram.com/zaho_btg_selecta_official/
〉BANDCAMP: https://zaho.bandcamp.com/
〉SOUNDCLOUD: https://soundcloud.com/zaho-btg
〉Moja Muzyka: https://linktr.ee/zahobtg

Michał SKAWIOR Skawski

#HIPHOP #RAP #SKAWIOR #ZAHOBTG

1 Komentarz

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię