W latach sześćdziesiątych, jako nastolatek napisałem list do popularnej wówczas audycji radiowej „MUZYKA I AKTUALNOŚCI” z prośbą o odtworzenie jakiegoś nagrania popularnej a zmarłej kilka dni wcześniej francuskiej piosenkarki Edith PIAF.
Wielkie było moje zaskoczenie, gdy w kilka dni później podczas śniadania w emisji audycji wspomniano o moim liście i prośbie – „my również pamiętamy o Edith” – usłyszałem w eterze i poszło nieśmiertelne nagranie „No, je ne regrette rien”…
To był przełom w moim rozumieniu sztuki śpiewania i mocy istnienia.
Ilekroć…
…przybywając do Paryża, ZAWSZE moje pierwsze kroki zmierzają do paryskiej nekropolii Pere Lachaise. Jest to największy cmentarz w Paryżu i chyba najczęściej odwiedzana nekropolia na świecie. Fryderyk Chopin, Jim Morrison, Oscar Wilde, Maria Callas, oto niektóre z nazwisk osobistości tam spoczywających. Ja idę i tym razem, aby przywitać się z Edith PIAF.
Edith Giovanna Gassion urodziła się 19 grudnia 1915 roku dosłownie na paryskiej ulicy, zaraz przy wejściu do kamienicy i mieszkania przy rue de Belleville 72. Ona sama różnie interpretowała tę informację. Ojciec Edith, Louis Gassion był akrobatą cyrkowym, natomiast matka Anette Giovanna Maillard, jako piosenkarka w jednym z klubów na Pigalle śpiewała pod pseudonimem „Line Marsa”. Rodzice Edith pobrali się w 1914 roku. Mała Edith, kilkanaście lat po urodzeniu została porzucona przez matkę i trafiła pod opiekę babki ze strony matki. Babka Emma
Said Ben Mohamed była fatalną opiekunką, zaniedbywała dziewczynkę, dawała do picia alkohol, nie dbała o jej edukację. Ojciec Edith nie był lepszy, po jakimś czasie zabiera córkę od babki do swojej matki Leontine Louise Descamp, która była kucharką w domu lekkich obyczajów (w burdelu). Wychowywały ją o dziwo, intelektualnie na plus miejscowe prostytutki. Mała Edith chodziła nawet do szkoły, następnie krótko do dość elitarnej placówki oświatowej, tam, gdy ustalono, że mieszka w domu publicznym usunięto z grona uczniów zacnej i szanowanej szkoły.
Jej ojciec…
…uwikłany w rożne związki pozamałżeńskie obdarzył Edith przyrodnim rodzeństwem i jak ustalono miała Ona 20 sióstr i braci. I gdyby wówczas funkcjonował Polski program 800 plus to – oho ho ho hooo…
Pewnego razu, ojciec zabrał ją od swojej matki aby towarzyszyła mu w cyrkowej wędrówce i gościnnych występach. Tak już pozostało. Gdzieś tam, któregoś dnia Edith odchodzi od ojca i w wieku chyba 15 lat staje się piosenkarką paryskiej ulicy.
Mijały dni, tygodnie i lata, aż w roku 1935 śpiewającą, uliczną piosenkarkę zauważa jeden z właścicieli nocnego lokalu i natychmiast angażuje Edith, nadając jednocześnie jej nowe artystyczne nazwisko PIAF, co w tłumaczeniu oznacza „wróbelek”. Nieistotne czy i jak została nazwana bowiem oto przyczynił się do odkrycia talentu piosenkarki ponadczasowej, najsłynniejszej i w splendorze uznanej za piosenkarkę wszech czasów. Edith PIAF, gdziekolwiek się pojawiała przyciągała tłumy, ale nie od razu tak się stało. Budowała swój image ciężko pracując. Śpiewała w wojskowych koszarach, na zabawach ludowych a w międzyczasie (lata trzydzieste) pracowała w fabryce butów wojskowych i w fabryce wieńców.
Ale oto…
…przyszedł moment, że osiągnęła poziom artystyczny o niespotykanej mocy. Tego głosu, jego brzmienia i muzycznego wyrazu nie da się opisać, trzeba było posłuchać i zobaczyć. Dla Francuzów Edith była uosobieniem miłości tej banalnej a jednocześnie tragicznej i aż trudno to zrozumieć oraz pogodzić, MIŁOŚCI SZCZĘŚLIWEJ. Naród ją ubóstwiał i traktował z honorami, mimo iż Edith była mała, chora i brzydka, mimo jej nałogów, alkoholizmu, przyjmowania narkotyków i mimo prowadzenia niemoralnego trybu życia. Wszystko jej wybaczono.
Jej życiu towarzyszyły blaski i cienie sławy, te pierwsze niezliczone recitale i trasy koncertowe, te drugie skandale, których źródłem był alkohol i narkotyki. ONA była tytanem artystycznej pracy i tworzenia, komponowania i nagrywania utworów oraz udziału w filmach dokumentalnych i fabularnych. Miliony nagranych i sprzedanych płyt. Uwielbienie gdziekolwiek się pokazała, bezpardonowy tryb pracy i życia, liczne romanse, zakochania i „odkochania” się.
Przełom, nazwę to przełomem zdrowotnym, nastąpił w dniu 14 sierpnia 1951 roku, gdy uległa poważnemu wypadkowi samochodowemu. Złamanie ramienia i kilku żeber. Nie oszczędzała się. Zamiast rekonwalescencji powypadkowej była aktywna, śpiewając i często zażywając podczas koncertów przeciw bólowej morfiny. Omdlenia na scenie i powroty na nią, już pod koniec jej życia było codziennością.
Gdybym…
…miał opisać szczegóły o Edith PIAF, opublikowane i te mniej znane – materiału reporterskiego wystarczyło by na wydanie książki, co też wielu jej biografów i wielbicieli już uczyniło. Setki utworów w repertuarze piosenkarki wyróżniają tytuły światowego dorobku artystycznego, między innymi ” Milord”, „La vie en rose” a utwór”, „Non, je ne regrette rien” stał się Jej największym przebojem w muzycznym dorobku.
Przyjaźniła się z Marleną Dietrich, Jeanem Cocteau, również Prezydent Stanów Zjednoczonych Dwight Eisenhower należał do tego grona. Paryska OLIMPIA i nowojorski CARNEGY HALL na stałe otworzyły się na Jej obecność. Pod koniec życia, w dniu 9 października 1962 roku poślubiła młodszego o 21 lat fryzjera, pochodzenia greckiego – Theo SARAPO (Theophanis Lamboukas).
Do końca życia troskliwie i z pełnym oddaniem opiekował się Edith, po jej śmierci został pochowany obok, w Jej grobie. Jesiennego, smutnego dnia 9 października 1963 roku, przewieziona do szpitala zapadła w śpiączkę, już się nie wybudziła i następnego dnia, 10 października odeszła.
Francją i światem artystycznym wstrząsnęło. Jak opisują ówczesne media, wzdłuż paryskich ulic, którymi przejechał kondukt zgromadziło się ponad dwa miliony żegnających Edith PIAF. W pogrzebie wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy żałobników, a dzień pogrzebu 14 października 1963 roku był dniem żałoby narodowej. Ona zasłużyła na to. Pokonała w życiu samą siebie emanując w piosenkach uczuciem i miłością. Tych elementów egzystencji, których źródłem była praca i moc życia.
Bolesław Bednarz-Woyda
































