Nie mogę się skoncentrować, nie potrafię pogodzić się z myślą, że Ania German to już historia z wiecznie żywymi kolorami Jej artystycznej drogi w ubiegłym stuleciu XX wieku. Piosenkarka, która potrafiła jednoczyć miliony fanów, dosłownie na całym świecie, jednoczyć dla idei piękna, miłości i pokoju.
Anna Wiktoria German – Tucholska urodziła się 14 lutego 1936 r. w dalekim Uzbekistanie w miasteczku Urgencz. Nie miała szczęśliwego, radosnego dzieciństwa. Przeciwnie. Dziecięce lata były splotem tragizmu i gehenny rodzinnej. Autorka książki „ANNA GERMAN we wspomnieniach” – Mariola PRYZWAN, znakomicie podsumowała losy i karierę Ani we wspomnianej publikacji, której nakład został wyprzedany, ale książki tej można poszukiwać w portalach antykwarycznych lub za pośrednictwem internetu.
Pomijam…
…wobec tego biograficzne wątki i skoncentruję się na moich wspomnieniach zaszczytnej i niestety bardzo krótkiej współpracy z gwiazdą najwyższego formatu piosenkarskiego. Miasta, które były jej domem w poszczególnych etapach życia, to Nowa Ruda na Dolnym Śląsku, Wrocław i Warszawa.
Moja praca zawodowa w showbiznesie rozpoczęła się w Państwowym Przedsiębiorstwie Imprez Artystycznych IMPART we Wrocławiu w roku 1970 i dokładnie w kilkanaście tygodni po połączeniu się Estrady Dolnośląskiej z WPIA Hala Ludowa, tworzących IMPART.
Muszę wspomnieć jeszcze jedno nazwisko – Ryszard WOJTYŁŁO. Podobnie jak Anna rocznik 1936. Ryszard wraz Bogdanem Litwińcem założyli we Wrocławiu Teatr KALAMBUR. Tam Anna German była częstym gościem i wykonawcą, podobnie jak Olaf Lubaszenko-Linde, Pola Raksa i wielu innych znanych osobistości ze świata kultury polskiej.
Anna odwiedzała nas, organizatorów i realizatorów imprez oraz kierownictwo Impartu.
Miała w sobie ogromną moc pozytywnej energii, mimo powikłań po wypadku samochodowym we Włoszech. Wydarzyło się to na trasie z Rimini do Bolonii, kierowca Renato przysnął za kierownicą…
Przyjaźniła się podobnie jak Ania Jantar czy też Halina Kunicka z moją szefową Zdzisławą RAJCA.
Raz dała się namówić, aby pójść z nami, realizatorską ekipą do lokalu słynącego z dobrej kuchni rosyjskiej, o nazwie „BIERIOZKA”, na rogu ulic Włodkowica i Kościuszki.
Alkohol tak umiłowany przez środowisko show biznesu nie był jej domeną. Nasz kolega obchodził 30 urodziny, Ania podniosła lampkę z szampanem, zwilżyła usta i zostawiła zawartość. Była absolutną abstynentką.
Realizowałem kilka koncertów…
…z Jej udziałem na terenie Dolnego Śląska. Ileż to razy musiała bisować, zwłaszcza, gdy wykonała utwory „Człowieczy los” lub „Tańczące Eurydyki”. Kochała publiczność i z wzajemnością – słuchacze byli u Jej stóp.
Laureatka bardzo wielu festiwali. San Remo, Bratysława, Wiesbaden, Monte Carlo, Cannes, Opole, Sopot… Ale najbardziej pokochała ją publiczność byłego Związku Radzieckiego.
Wielokrotnie powielane trasy koncertowe, na terenie wszystkich siedemnastu bodajże republik ZSRR. Jadąc kiedyś samochodem z Polski do Machaczkały, stolicy Dagestanu zatrzymałem się po drodze w mieście ASTRACHAŃ. Zwiedzając miejsca godne uwagi, na ścianie budynku Domu Kultury spostrzegłem tablicę upamiętniającą koncert Anny German w Astrachaniu. Tak było w bardzo wielu miejscach, gdzie Ona występowała.
Swego czasu Krzysztof Krawczyk wypowiadając się o koncertach Anny w ZSRR podkreślił, że jej głos, działający jak balsam i wykonanie utworów były tak uwielbiane w Rosji, że po śmierci Anny nazwano odkrytą asteroidę Jej imieniem „annagerman”.
W roku 1973 spotkałem Anię…
…w Opolu podczas, któregoś tam z rzędu festiwalu piosenki polskiej. Od momentu ostatniej naszej, krajowej trasy koncertowej upłynął więcej niż rok. Poznała mnie, siedząc na próbie w amfiteatrze wraz z Anną Jantar i Łucją Prus – przywołała, aby dowiedzieć się co nowego w naszej firmie. Natomiast Ania Jantar skomentowała spotkanie – „ten młodzieniec to wspólny znajomy z IMPARTU (w pewnym okresie Anna Jantar, Halina Frąckowiak oraz kilku innych wykonawców i zespołów było w ekipie programowej firmy).
Choroba na przestrzeni lat postępowała. Organizm Anny po tragicznym wypadku we Włoszech był osłabiony, nie był odporny, przyplątał się kolejny wróg Jej zdrowia, znacznie groźniejszy, nowotwór złośliwy kości. Jej przyjaciel Aleksander Żygariow wspominał, jak przetransportowano ranną po wypadku samochodowym Annę, na lotnisku Okęcie w Warszawie i jeden z sanitariuszy powiedział (cytuję za publikacją „Anna GERMAN, wspomnienia”) – „Pani Anno, będzie Pani żyła sto lat, zobaczy pani. Moja babcia prosiła żebym się nisko Pani pokłonił i podziękował za piękny głos, za piosenki… Gdy pani wyzdrowieje, wszyscy przyjdziemy na pani koncert!”.
Gdy Ania leżała w domu, będąc już w Warszawie do Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz do agencji artystycznej PAGART nadchodziły tysiące listów, telegramów z życzeniami powrotu do zdrowia. Media międzynarodowe poświęcały dużo uwagi jej koncertom, publikowano fotki, recenzje… Należało poczekać trzy lata na Jej głos i piosenki.
Powrót na scenę…
…nie był prosty. Był skomplikowanym procesem, gdzie między trasami koncertów prowadzone były zabiegi rehabilitacyjne. I ta piosenka…”CZŁOWIECZY LOS”, wypełniająca przestrzeń i umysły słuchaczy, Jej samej dodawała siły wykonawczej i twórczej.
Podkreślę, że nie słyszałem nigdy tak pięknego głosu, takiego ogromnie ciepłego i pełnego kolorów słońca. Ona dysponowała głosem wszechczasów. Najpiękniejszym.
Ania German odeszła dnia 25 sierpnia 1982 roku w godzinach wieczornych w Warszawie.
Tysiące ludzi przybyłych na pogrzeb doświadczyło przekazu Jej życia, wiary i piękna duszy. Została pochowana na cmentarzu ewangelicko-reformowanym w Warszawie.
Bolesław Bednarz-Woyda

na zdjęciu: okładka książki „ANNA GERMAN we wspomnieniach” – Marioli PRYZWAN
































Piękna opowieść. Anna German zawsze godna jest wspominania.
Na kamienicy przy ul. Trzebnickiej 9 we Wrocławiu wmurowana jest tabliczka upamiętniająca jej zamieszkanie w tym miejscu.
A jej „Bal u Posejdona” to była ulubiona piosenka żeglarskiej braci.
Bardzo dziękuję za komentarz. Wzbogaca wiedzę. Oczywiście Ania mieszkała jakis czas na Trzebnickiej 9. Wiadomo, ze czekała na przydział mieszkania we Wroclawiu. Warszawa była bardziej przychylna w temacie. Jednocześnie prosze o dalsze komentowanie moich artykułów. Serdecznie pozdrawiam. 🫠