QUO VADIS UKRAINO?

0
557

Niespełna miesiąc temu zdewastowano pomnik pomordowanych Polaków w Hucie Pieniackiej. Niedawno temu proceder powtórzył się – ucierpiały miejsca pamięci w Podkamieniu oraz Lwowie. Dodajmy do tego ostrzelanie polskiego konsulatu. O sytuacji na Ukrainie oraz zniszczeniu pomników z Henrykiem Bajewiczem – Prezesem Stowarzyszenia Kresowego „Podkamień” rozmawia Stanisław Chodorowski.

SC.: Po wielu rozmowach, w których miałem okazję uczestniczyć z Panem nastąpiło oficjalne odsłonięcia i poświęcenia pomnika pomordowanych Polaków w Podkamieniu. Blisko 5 lat po tym wydarzeniu  dochodzi do przykrych wydarzeń nie tylko w Podkamieniu, ale także w innych miejscowościach. Jak Pan sądzi z czym jest to związane?

HB.: Czynników może być wiele. Jednym z nich może być niezadowolenie i frustracja pewnych grup społecznych z sytuacji na Ukrainie. Chodzi tu o szybkie pogarszanie się poziomu życia a także odsunięcie na czas nieograniczony szans na wstąpienie do Unii Europejskiej (a to było przyczyną i nadzieją tzw. majdanu). W moich rozmowach z Ukraińcami często pojawia się motyw niezadowolenia z braku reform. Ludzie mówią wprost – „Po co był ten majdan – przecież nic się nie zmieniło”. Niektórzy popadają w apatię nie widząc przyszłości dla Ukrainy.

SC.: Wiemy, że Pomnik w Podkamieniu został oczyszczony. Co jednak dokładnie widniało na zdewastowanym pomniku? Dlaczego właśnie takich symboli użyto?

HB.: Na krzyżu namalowano swastykę i napis „Smiert’ lacham”. Tablice z nazwiskami ofiar pochlapano czerwoną farbą. Symbole te kojarzą się Polakom jednoznacznie – więc akcja skierowana była w Polskę i Polaków.

SC.: Systematycznie twierdzi Pan, że nie możemy zapomnieć o tym co wydarzyło się na Kresach Wschodnich. W zupełności się z Panem zgadzam – pamięć jest ważna, zwłaszcza że wielu Polaków posiada tam swoje korzenie. Jak Pana zdaniem ostatnie wydarzenia wpłyną na relacje Polsko – Ukraińskie?

HB.: Myślę, że nic się nie zmieni. Na szczeblu rządowym wiadomo jak jest i niekoniecznie musi mi się to podobać.  Zaś na nizinach – kontaktowaliśmy się do pory bezproblemowo i mam nadzieję, że tak zostanie. Większość Ukraińców wstydzi się tego co się dzieje.

SC.: Polska od lat traktuje Ukrainę, jak swoje dziecko. Nie widzę w tym nic złego, z powodu pozostawania licznej grupy ludności pochodzenia polskiego na terenie obecnej Ukrainy. Stwierdzić muszę jednak, że za bardzo rozpieściliśmy Ukrainców. Pomoc finansowa, Karta Polaka po udowodnieniu pochodzenia lub związku z Polską… Dla młodych Ukrainców są one furtką do Europy. Czy jednak w zamian za ciągłą pomoc nie powinniśmy uzyskać odrobinę szacunku?

HB.: Szacunku trudno oczekiwać, ale ruch migracyjny powinien być w jakiś sposób kontrolowany. Według mnie w tej chwili jest to  postawione na żywioł.

SC.: Chciałbym zacząć to pytanie nietypowo: Sam uważam się za liberała, wolnościowca a nie ksenofoba, czy radykała, lecz przytłacza mnie – zwłaszcza we Wrocławiu, ilość sąsiadów zza wschodniej granicy, którzy pracują (nie neguję, że ciężko) w polskich firmach transferując zarobione pieniądze za granicę. Sądzi Pan, że tak właśnie powinna wyglądać nasza współpraca, tj. czy Ukraińcy powinni jedynie zasilać nasz rynek pracy?

HB.: Nie jestem ekonomistą. Podobno Polska cierpi na brak rąk do pracy. Samo zasilanie naszego rynku pracy napływową siłą roboczą nie jest niczym złym. Pozostawienie jednak tak licznej grupy Ukraińców (mówi się o 2 milionach) bez kontroli jest co najmniej ryzykowne – z różnych powodów. Oczywiście zjawisko to rodzi niezadowolenie społeczne w Polsce – panują opinie o odbieraniu Polakom miejsc pracy, zaniżaniu zarobków itp. Nawet NBP w swoim raporcie o inflacji stwierdza; „napływ pracowników z Ukrainy hamuje wzrost płac w Polsce”. Ale to chyba nic nowego – takie opinie przeważały w krajach EU gdy Polakom otwarto rynki pracy.

SC.: Sporo mówi się o tolerancji i pojednaniu. Incydenty, jakie miały miejsce w Hucie Pieniackiej i Podkamieniu nie przysparzają nadziei na doprowadzenie do zakończenia sporów dotyczących historii, w tym na temat działalności OUN-UPA, która również w Podkamieniu ma swój pomnik. Jak Pana zdaniem znaleźć kompromis pomiędzy dwoma narodami?

HB.: Spory będą na pewno trwały jeszcze długo. W tej kwestii Ukraińcy sami muszą uporządkować swoją historię i spojrzenie na nią. Ten proces również potrwa – choć widać pierwsze pozytywne symptomy. Nie wszyscy Ukraińcy to wyznawcy Bandery.

SC.: W ukraińskich mediach spekuluje się, że za dewastacją pomników stoją obce służby specjalne. Szczerze nie do końca w to wierzę. Co Pan myśli na ten temat?

HB.: A co mają mówić? Na Ukrainie panuje atmosfera strachu i niepewności. Swoje porządki zaczynają wprowadzać siły pozaparlamentarne i metodami pozaparlamentarnymi. Ludzie są zastraszani, żyją w niepewności, nie wierzą w organy porządku publicznego. Państwo traci kontrolę nad niektórymi regionami kraju. Jak najbardziej nie wierzę w żadne obce służby specjalne. Oczywiście mówi się o interesie  tzw. trzeciej strony, ale wykonano to na pewno rękoma „usłużnych idiotów”.  Rozmawiałem z kilkoma osobami z okolic Podkamienia – tych „idiotów” kojarzą jednoznacznie z partią Swoboda. Te tzw. „siły pozaparlamentarne” prą ku konfrontacji z obecną władzą. Władza jednak chyba jeszcze nie jest gotowa do podjęcia wyzwania.

SC.: Ostatnio w całej Europie obserwujemy odrodzenie pokładów nacjonalizmu. Czy również w tym przypadku możemy mieć do czynienia z odradzającą się falą nacjonalizmu ukraińskiego?

HB.: Osobiście (szczególnie z powodu szeroko zakrojonej akcji „pomnikowej”: Lwów, Podkamień i Huta Pieniacka) jestem o tym przekonany. Są na Ukrainie ludzie, których bym określił mianem: „o niereformowalnym stanie umysłu”. Przypomina mi się taki przykład: Podczas negocjacji, tuż przed powstaniem pomnika w Podkamieniu, pojawił się  pewien młody  człowiek – mieszkaniec Podkamienia.  Analizowano każde nazwisko, miejscowi działacze Swobody skreślali nazwiska z listy pomordowanych (nazwiska miały być wymienione na pomniku) pod każdym pretekstem – bo ten AK- owiec, ten ma oddzielny grób.

Otóż człowiek ten, oprócz członków AK i tych którzy mają oddzielne groby skreślił z listy pomordowanych, zamordowanego przez UPA w Podkamieniu własnego pradziadka. Powód? Bo jest pochowany w innym miejscu. Daje to przykład jakim można być bezdusznym, bez poszanowania tradycji osobnikiem. No i ludzie Ci bardzo nie lubią Polski i Polaków – przykład pomnika w Hucie Pieniackiej- „Won z Ukrainy k….y.”

SC.: Na stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie znalazło się żadne oficjalne oświadczenie dotyczące tych wydarzeń. Uważa Pan, że takie sytuacje powinny pozostać bez echa?

HB.: Czytałem wypowiedź Pana ambasadora Jana Piekło, który stwierdził że:  „w związku z incydentami wystosowane zostaną noty dyplomatyczne do ukraińskiego MSZ, a strona polska będzie kontrolowała przebieg śledztw w tych sprawach”. Nasze Stowarzyszenie również wystosowało w tej sprawie  odpowiednie pismo do MKiDN.

SC.: Stowarzyszenie Kresowe „Podkamień” z Wołowa, które było jednym z inicjatorów powstania pomnika pomordowanych Polaków w Podkamieniu ma w przyszłości pomysł na zapobiegnięcie podobnym incydentom?

HB.: Sądzę, że nikt nie ma takiego pomysłu. Uważam jednak, że ten proces się wypala. Nie można też powiedzieć, że działania te mają społeczną akceptację. Są to przejawy walki politycznej na Ukrainie (w przyszłym roku wybory do werchownej rady). Swoboda nie mając pomysłu usiłuje zbijać kapitał polityczny na tych ohydnych działaniach. Mało prawdopodobne jest, że cel osiągną – choć napsują jeszcze ludziom nerwów. Pan ambasador użył również słów: „”Mamy do czynienia ze wzmożeniem takich zjawisk, co świadczy o pewnej bezradności i determinacji strony, która to prowokuje”. Ja interpretuję te słowa jednoznacznie. Ponadto dowodem tej walki może być przykład pomnika w Hucie Pieniackiej: jedni Ukraińcy odnawiają wysadzony pomnik – inni Ukraińcy natychmiast go ohydnie profanują.

SC.: Już na sam koniec musze zadać to pytanie… Jak Pan myśli dokąd zmierza Ukraina? Z jednej strony dąży do Unii Europejskiej, z drugiej zaś nie zmieniło się nic w kontekście kultywowania Stephana Bandery, jako bohatera narodowego. Wiem, że nie powinniśmy kierować się wyłącznie aspektami historycznymi, emocjonalnymi, lecz Ukraina wydaje się być podzielona. Warto podkreślić, nie na dwie lecz na trzy części. Tę pragnącą wrócić do Polski, tę – która chce własnego narodowego Państwa oraz trzecią tęskniącą za wspólnotą z Rosją. Co zatem według Pana stanie się dalej?

HB.: Trudno powiedzieć. Przed Ukrainą jeszcze bardzo długa droga ku państwowości i demokracji. Jest to kraj przez który przebiega granica kulturowa, a granice polityczne są wg mnie sztuczne- spadek po Ukraińskiej SRR. Zamieszkuje tam wiele różniących się grup etnicznych. Proces państwowotwórczy potrwa jeszcze jakiś czas. Raczej trudno będzie utrzymać państwo w obecnych granicach.

SC.: Dziękuję za rozmowę.

Źródło: http://chodorowski.eu/?p=813

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię