Prawda

0
153

Radny Lorenc żartuje z gwałcenia aktywistki LGBT. Na cztery zawarte w tym zdaniu informacje jedna jest prawdziwa. Radny Lorenc. A pozostałe – to jak z rozdawaniem rowerów na Placu Czerwonym.

Pierwszą i najprostszą do wskazania półprawdą jest gramatyczne i rodzajowe przerobienie Michała SZ. na aktywist-kę. To Michał – po prostu. On. Nie – ona. Ewentualnie Pan Michał – gdyby zażądano uszanowania jego osoby mimo uwłaczających jego godności jego własnych zachowań, które, niestety, zarejestrowały kamery. Poczuwanie się do bycia jedną z iluś tam płci wbrew temu, co widać, to słaby powód, by pisać o Panu Michale z użyciem żeńskich form. Kevin Spacey grał człowieka, który zażądał uznania go za K-paxianina – przybysza z innej planety. W istocie był głęboko zranionym człowiekiem, który uciekał w kosmiczną tożsamość od gwałtu, jaki zadał mu świat. Straszne były powody do porzucenia swojej przyrodzonej tożsamości. Ale to tylko film.
Co byłoby, gdybym poczuł się bez uzasadnień, dajmy na to – psychosaturnohermafromorfoidą i zażądał od publicystów należytego języka w tekstach o mnie? Nie mówiąc o zmianie praw wszystkich krajów świata na korzyść mojej osobliwej mojości.
Zdaje się, że granice swobód są wyznaczane granicami rozumu.

Drugie. Gwałcenie. Niczego takiego nie było. Nikt nie zgwałcił osoby, o którą idzie w zawiadomieniu 252 obywateli naszego miasta, które aktywistka KOD przyniosła do Ratusza. Podpisy tylu właśnie osób oburzonych widnieją pod Obywatelską Inicjatywą Uchwałodawczą – jednego wsadu teatru im. H. Modrzejewskiej (tyle mniej więcej mieści się na widowni). Przypuszczać można, że podpisy złożyli głównie czytelnicy Dekodera, palący świeczki pod sądem lub agitujący pod białym namiotem przy Galerii Gwarna – tworzący środowisko różnie przez siebie samych nazywane: grupą okołoteatralną lub rodziną Modrzejewskiej.
Tych 252 obywateli domaga się od Rady Miejskiej Legnicy przyjęcia stanowiska zakazującego radnym szerzenia mowy nienawiści w przestrzeni publicznej – koniec cytatu. Dołącza się do tego – wbrew stwierdzeniu przestrzeń publiczna zrzuty ekranu prywatnego FB radnego Lorenca. Ponadto żadnym znakiem – choćby jakimś podkreśleniem – nie oznacza się w załączonych widokach, co Rada Miejska Legnicy powinnaby rozpoznać jako mowę nienawiści.
Zawiadomienie to zainicjowane felietonem przez obserwatora FB Andrzeja Lorenca, idące dalej do legnickiej aktywistki KOD i dalej – do Ratusza – bardzo dowolnie czy raczej swawolnie traktuje język. Podobnie jak tytuł, w którym zgodność z faktami jest traktowana – tak sobie.
Cytowanie cudzych wypowiedzi i ich interpretacja w tekście wagi lekkopółśredniej, jaką jest felieton, jest nieznośne, ale bez tego – ani rusz.
Całość więc zaczyna się od informacji TVP.INFO: „Margot” chwali się napaściami dziennikarce Newsweeka: Uprawiamy sobie taki sport (napaści na furgonetki pro-liferów).
Peggy Brown komentuje tę informację: Z tego co przed chwilą wyczytałam, Margot niestety trafi na męski oddział aresztu. Tam również uprawia się różne sporty.
Andrzej Lorenc komentuje tekst: Przynajmniej dowie się jakiej jest płci.
Zastanówmy się, czy dowie się, jak przypuszcza Andrzej Lorenc:
A. z powodu uprawianych na męskim oddziale sportów?
B. z powodu rodzaju aresztu?
Felieton ufundował swoje doniesienie na subiektywnym i wcale nieoczywistym założeniu, że Andrzej Lorenc przyjął rozwiązanie A. Na takim domniemaniu, istotnie – można zbudować przypuszczenie o zbliżeniu do mowy nienawiści, choć czym ona jest – niełatwo byłoby w tym wypadku powiedzieć.
Pokonferencyjna publikacja Przestępstwa z nienawiści w Polsce wydana w Toruniu w 2011 roku nie dostarcza takiego wzorca, który komentarz Andrzeja Lorenca mógłby upodobnić do mowy nienawiści (a ponieważ cytowanie z tego tekstu zostało zastrzeżone przez wydawcę: Stowarzyszenie Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer „Pracownia Różnorodności” – nie posłużymy się tutaj żadnymi przytoczeniami). Podobnie z innym wydawnictwem: Mowa nienawiści. Mowa pogardy. Raport z badania przemocy werbalnej wobec grup mniejszościowych w Polsce 2016 roku. Trudno w tym obszernym dokumencie znaleźć coś zbliżonego do omawianego komentarza.
O ile więc we wpisie Andrzeja Lorenca zaistniało coś, co 252 obywateli skłonnych było uznać za mowę nienawiści, to, aby to wykazać, trzeba by przeprowadzić nadzwyczaj zawiłą prelekcję nafaszerowaną sofistycznymi chwytami. Takiej jednak ani w tekście Obywatelskiej Inicjatywy Uchwałodawczej, ani w publicystycznym doniesieniu zawiadamiającym o radnym Lorencu – nie znajdujemy. No, nie.
Jeśli, z drugiej strony, przyjęlibyśmy, iż Lorenc skomentował wpis Peggy Brown wybierając wariant B.,(skoro jestem w zatrzymałce dla mężczyzn, to uznali mnie za mężczyznę), to w wypowiedzi Przynajmniej dowie się jakiej jest płci – nienawiści doszukać się – przyznajmy – trudno.

Po trzecie. Żartuje (z gwałcenia). Nie znamy ani nie potrafimy przeczuć natury poczucia humoru autora felietonu donoszącego o komentarzu Andrzeja Lorenca, ani ustalić, co uznaje za żartowanie, a co nie, ale przypisanie temu krótkiemu zdaniu charakteru żartu, a radnemu Lorencowi skłonności do żartów w obliczu takiej krzywdy, jaką jest gwałt – to nie jest to raczej miłosierne napomnienie. Ani nawet surowa przestroga. Ani publicystyczne skarcenie. Nie jest to także wyraz oburzenia. To coś o wiele więcej.
Zdanie
radny żartuje z gwałcenia jest, po szkolniacku rzecz biorąc – zdaniem oznajmującym, którego konstrukcja i sens zawiadamia o zdarzeniu (którego w rzeczywistości nie było) – jak o fakcie.
To znaczy jak o zdarzeniu rzeczywistym.
Jak o zdarzeniu dokonanym.
Jak gdyby Michał Sz. przeżył gwałt a radny Lorenc żartował sobie z tego.
Tak nie było. Ani gwałtu. Ani żartu.
Był natomiast tekst zatytułowany
Radny Lorenc żartuje z gwałcenia aktywistki LGBT.
Był też wniosek 252 obywateli, w którym czytamy: Propagowanie transfobii, której wyrazem są pogardliwe komentarze radnego Andrzeja Lorenca, nie mieście się w ramach zachowania osoby cywilizowanej, zwłaszcza zajmującej publiczne stanowisko, i powinno być powszechnie potępione.

Prywatny komentarz stał się tym wniosku mnogimi komentarzami. Andrzej Lorenc według wnioskodawców przejawia zachowania osoby nieucywilizowanej. Taka sugestia o nieucywilizowaniu zawarta w treści Obywatelskiej Inicjatywy Uchwałodawczej to, niestety, stały motyw mowy nienawiści, proszę Państwa z Legnicy w ilości 252. Propaguje znaczy tyle co rozpowszechnia – czy to możliwe, że propaguje się coś z prywatnego konta FB?
Orzeczenia na temat postępowania Andrzeja Lorenca zawarte zarówno w publicystycznym doniesieniu jak i treści Obywatelskiej Inicjatywy Uchwałodawczej jej 252 sygnatariuszy z Legnicy oparte są na mocno przekombinowanej nadinterpretacji prywatnej wypowiedzi.

Odgrzewane kotlety? Nie.
Niebawem bowiem jedna z komisji Rady Miejskiej Legnicy będzie musiała zajął 
się treścią Obywatelskiej Inicjatywy Uchwałodawczej grupy głęboko poruszonych 252 legniczan w sprawie zaanonsowanej tytułem chwiejnie wspartym na prawdzie.

Adam Kowalczyk

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię