Niewinność cyklistów

0
274

Czesław Miłosz, idol postępowych skupionych wokół GW hołubiony był silnie przez nich w ostatnim krakowskim okresie swego życia. Wiele mu darowano (i słusznie, bo tak trzeba): i wysługiwanie się komunistom, i Pieska przydrożnego, i nawet niestosowne głupstwa na temat Polski, które poróżniły go na lata ze Zbigniewem Herbertem ten odpuścił mu tuż przed swoją śmiercią.


Kiedy wspominał swoją młodość, szkołę, nauczycieli, użył, bodaj wobec swego łacinnika – słów niewybaczalnych, niemieszczących się w dzisiejszych zachowaniach i normach, w których bardzo śmiało majsterkują niektórzy nowocześni.
Straszny pederasta.
Już tego pederasty starczyłoby, żeby poderwać do marszu i porywu przeciw homofobii, podziałom, szczuciu, etykietowaniu, nagonce, mowie nienawiści i tak dalej, i temu podobnie. A tu jeszcze – straszny. Co za cenzura!
Czy to przejaw homofobii? Czesław Miłosz? Czy to jest możliwe: użycie tego nazwiska w jednym zdaniu z tym strasznym słowem?
Takie słowa o człowieku, który był, jaki był – po co to o tym pisać? Na dodatek jeszcze wstawiać deprecjonujące przydawki, które pamięci tego nauczyciela robią źle. Bardzo źle.
Nie powstrzymał się noblista, by nie wywlec tego na światło dzienne.
Czy to wszystko, co napisał, zostało zepchnięte do szuflady z napisem literatura i nie bierze się w rejestr?
Myśli o nieetykietowaniu wówczas jeszcze, gdy pisał, nie pojawiły się w tak zwanej przestrzeni publicznej?
Czy może ciśnienie gatunku kazało mu pisać samą prawdę i tylko prawdę – w końcu od tego są pamiętniki?
Może nie widział w użyciu tych słów niczego niewłaściwego – ot, stwierdzał fakty.
O co chodzi?

Kiedy czyta się – ufajmy, że nie ostatni – wpis na stronie legnickiego KOD, gdzie przytoczone zostały hasła, z którymi beżem i seledynem walczyła grupa mieszkańców, znajdujemy to: legniccy homofobi, sympatycy brunatnego myślenia, których znamionuje super wąskie pojmowanie świata oraz chęć układania rzeczywistości pod jedną sztancę.
Homofobię zdradza, jak można się domyślić – wzorzec rodziny, o zgrozo – nazwanej normalną zapisany w prostej arytmetycznej formule: Chłopak + dziewczyna (w tej inskrypcji przeoczono to, że dziewczyna jest z małej litery zaś Chłopak z dużej i znajduje się jako pierwszy w tym równaniu, co mogłoby dać asumpt do pomstowania na seksizm, samczą supremację, dyskryminowanie kobiet – i w ogóle …).
Czy propagatorzy postępu i obrońcy demokracji w jednym – znają przytoczoną powyżej wypowiedź Czesława Miłosza i potrafiliby uzgodnić ją ze swoimi poglądami? Zmieścić w swoim kodeksie dozwolonego i niedozwolonego (nie udawajcie – na pewno macie takie coś!)?

Był nawet pomysł, żeby namalować tęczę, ale zabrakło czasu – pisze redaktor strony KOD. Gdyby – w ripoście malarze wpadli na pomysł podpisania tęczy tym, co napisał Czesław Miłosz o swoim belfrze – do czego by doszło?
Nienamalowane obrazy, nienapisane słowa. One wciąż są w arsenałach stron, choć, jak śmiem przypuścić, nie ma ani legnickich homofobów ani sympatyków brunatnego myślenia – to znaczy nie ma w Legnicy takiej zorganizowanej zawziętości, jaką cechuje się KOD gotowy uprzykrzać się urzędującemu prezydentowi lub premierowi (pamiętamy Jawor i Bolesławiec podczas kampanii prezydenckiej), których w tym samym koderskim tekście wprost oskarża się o stwarzanie atmosfery szczucia.
Obwinia się też kierowców, pieszych i władze miasta.

Cyklistów pominięto.

Adam Kowalczyk

Udostępnij
Poprzedni artykułWystawa online
Następny artykułHenry w Wołowie

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię