Narracja

0
262

Takie słowo. Modne. Teoretycy literatury mogliby zadać parę pytań dodatkowych (to się zwykle źle kończy). Skoro są narracje – kim są narratorzy? Jakie sytuacje narracyjne implikują te narracje? Czy narracje dysponują szerokim – czy nie – horyzontem wiedzy? Gdzie ulokowany jest ośrodek narracji? Jest osobowa? Czy może raczej nie? Auktorialna? Same trudne pojęcia.


A języki tych/tej narracji? Czy ta narracja to nie stylizacja aby? A jeśli tak – na co się stylizuje?
Ustna ona raczej, czyli mówiona – czy też pisana? Jeśli ustna – jakim, czyim językiem wygłaszana? Jeśli pisana – to w jakim stylu? Narrator to bardziej taki autentyczny czy wymysł?
Nawet osobowy narrator jest kreacją autora. Co, jeśli narrator wymyśla innego narratora?
A ten kolejnego. I tak dalej? Kto jest nadnarratorem ? Kto administruje narracjami? Zarządza? Jakie są motywacje narratora/rów? Czemu oni to robią – te narracje tworzą? Zdaje się, w ogóle, że one – te narracje – są niczyje. Istnieją, wykluwają się jakoś tajemniczo z jaj podrzucanych tu i ówdzie. Ale kto je znosi, kto podrzuca.? Jaka kura? Jaki drób? Konkretny człowiek – mówi. Wygłasza. Trzyma mowę. Narracja wydaje się być jakaś niczyja – wytwór konstruktorów przekazu, inżynierów perswazji społecznych środków przekazu. Jakiś team, think-gang majsterkowiczów schowanych gdzieś po tajnych biurach – przybudówkach ważnych nadbiur i urzędów.

Co to w ogóle jest to – narracja w odniesieniu do tych tekstów, które docierają do zwykłego człowieka – z telewizora, radia albo gazety? Lub przez internety?
Wielu się o narracjach wypowiada opisując ich właściwości – a że taka, a że nie taka. A wraża, a fałszywa, a szkodliwa. Bywa opisywana tematycznie – historyczna, polityczna, środowiskowa.
Lokalna też – to o skali, bo mają swoje zakresy, są nośne i rezonujące. I nie.

Zawsze zakłada, żeby nie wiadomo jaka była – jakiegoś swojego odbiorcę. Jest on w niej przyszpilony tematami, pojęciami, frazami, aktualnościami, trwałym mniej lub bardziej. Każdy, jednym słowem – na jakąś się załapie. Spece znajdą sposób, by ułowić, zanęcają, haczyki dobierają, przynęty, kije giętkie, sztywne, kontrolowane prowadzenie przynęty błyskającej odpowiednimi powabami.
Narracja czyli łowy, polowanie na łosia. Nie takie jak na tego z Kampinosu, co jak ten łoś polazł do Warszawy bez sensu. Narracja jako czynność jest sytuacją zakładającą, że łoś się znajdzie, wsłucha, łyknie. I już – gotów!
Ładnym zabiegiem jest też demaskowanie narracji, które jest w istocie antynarracją – czyli też narracją. Narracja zawsze jednak jest wyosobniona, wyalienowana – bez źródła, głowy, gęby i ust. Takie pojęcie jak kiedyś woda, która lała się na młyny wiadomych kół. Właśnie – lanie wody! Narracje jako wodolejstwo. Czy też robienie wody z mózgu.
Narrację się robi, jest doraźna, co nie znaczy krótkotrwała i tymczasowa, doraźna czyli zastosowana okolicznościowo, wynikająca z potrzeby. Ma bardzo określony cel – jest zabiegiem zapobiegawczym, profilaktycznym, kształtującym, nieustannie zmienianym opatrunkiem.
Albo regularnie aplikowaną działką. Kreską podawaną, żeby podtrzymać delikwenta w fazie.
Jeśli mówi się o narracji, poza wystąpieniami literaturoznawców – wiadomo, że będzie o ściemnianiu, nabijaniu w butelkę, wpuszczaniu w maliny, braniu na plewy. Narrator jednak swojej narracji narracją wcale nie nazywa – on po prostu mówi, pisze, komunikuje, wygłasza, przedstawia, zawiadamia, opisuje, streszcza, relacjonuje, depeszuje – słowem – używa różnych niewinnych słów, którymi chce uwiarygodnić stanowisko potrzebne w tej sprawie, jaką się właśnie zajmuje.

Tymczasem – to tylko wytwarzanie fikcji, w nieco przydużym garniaku, z przesadną gestykulacją i zaskakująco spoconym czołem.

Adam Kowalczyk

Udostępnij
Poprzedni artykułTreningi nabierają tempa
Następny artykułKrzakowski Hot16

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię