Krętactwa

0
385

Loża prasowa prowadzona w tvn przez Małgorzatę Łaszcz 19 marca w niedzielę zawierała zestaw gości następujący: Bartosz Wieliński GW, Renata Grochal Newsweek, Jacek Nizinkiewicz Rzeczpospolita i Jacek Czarnecki Zet (chyba dobrze?).

 


Po Saloniku politycznym Ziemkiewicza i informacjach TVP Info postanowiłem sobie zaryzykować: wyjść z mojej bańki i rozejrzeć się w innych. Posłuchać drugiej strony. Bo że Newsweek, GW, Zet
i Rzepa
tworzą drugą stronę – nie ma wątpliwości. Nie było tu tym razem jakiegoś komponentu lewicy (Sierakowski?) do kompletu, ale na drugą stronę taki zestaw wystarczył zupełnie, jak się okazało.

To nie pierwsza moja taka eskapada, bo kiedy @kt onegdaj zawiadomił o debacie w PEN Clubie
(co ma piernik do wiatraka – gazeta teatralna i gadanina w PEN Club?) – słuchałem wytrwale, z czego zdałem sprawę Czytelnikom Piastowskiej. Choć pierwej, ze zdumieniem niemałym, zdałem sobie samemu sprawę, do jakiej to osobliwej bańki mnie wessało.
Tu, w tvn głównie narzekali na język. Agresywny język Pisu, który wypuścił z puszki Jarosław Kaczyński, gdy mówił o śmierci brata w Sejmie (kiedy to było?). To od tamtego momentu, według zgromadzonych, zaczęło się robić nieprzyjemnie. Wcześniej było miło? Pamiętam, że nie bardzo.
Przed tymi agresywnymi słowami Jarosława Kaczyńskiego w Sejmie było w powietrzu i mediach niemało tego, co w mojej bańce nazwano przemysłem pogardy.
Tego pani Grochal nie wspominała.
Te wredne zdjęcia, komentarze o wzroście Prezydenta i innych inności sporo we wszystkich kontrolowanych przez PO mediach. Plus komercja. Kontrolowanych przez PO mediach, które dla niepoznaki nazywano publicznymi (myślałby kto!), choć treści wyrażały dokładnie takie jak te niepubliczne. Ta komercja.
I ten całkiem dobrotliwy język miłości, który jakoś po 10 kwietnia przeobraził się i zakwitł na Krakowskim Przedmieściu radosnym happeningiem pijanej gawiedzi oraz kwieciem pudelkowego, tiktokowego, instagramowego i innego jeszcze magla.
Wypowiedziano w Loży sporo górnobrzmiących zdań, które dobre byłyby na jakiś wiec z podskokami w stylu znanego mecenasa (obecnie na emigracji z powodu omdleń w tutejszym klimacie): Co się stało z naszym krajem? Ale w programie drugiej strony za poważne trudno to uznać.
Tę jakoś mało wiarygodną troskę Bartosza Wielińskiego można uznać raczej za model zupełnego rozdwojenia, gdyż to GW właśnie była wiodącym wytwórcą hejtu przed Smoleńskiem jak
i po nim.
Teraz prym wiedzie tvn.
Kulminacją jednak programu wydało mi się stwierdzenie pani Grochal głoszące, że spodziewa się ostrej kampanii na jesieni.
Było w tym stwierdzeniu sporo pewności. Mocne przekonanie.
Czy to dziwi?
W końcu kampanię opozycji urządzą te właśnie media: Newsweek, GW, Rzepa, Zet (Onet auch).
Oni już wiedzą, że będzie ostro. Wiedzą, bo ich liczydła policzyły słowa kluczowe, ułożone i już gotowe zdania czekają na właściwy czas. Posortowane tematy i dawno nagle i właśnie odkryte dokumenty oznaczone są odpowiednimi wskazówkami: jak, kiedy i ile zaordynować, w związku z którym tematem, kandydatem, regionem.
Pewność ta nie wynikła z doświadczenia. To wiedza, z której posiadania nie kryją się ci wytwórcy całej prawdy, którą objawią we właściwym czasie.
Wątpić wolno, czy prawda istnieje. Nie o nią zresztą chodzi, lecz o wytworzenie okoliczności czyli zamętu uprawdopodobniającego dowolny komunikat (już chciało mi się napisać: informację).
O zamieszanie chodzi i tworzenie półprawd – jak to zrobiono z publikacjami redaktora Duklanowskiego.
Albo rozdmuchiwanie płomienia sensacji tego pana z Niderlandów, którego teraz się żałośnie porzuca, bo nie wypaliły jego odkrycia o Kardynale Wojtyle. Podobnie jak to zarzewie sprzeciwu wobec JPII usiłowano rozpalić niedobry węgiel gazowym palnikiem na łopacie.
Też w tvn pokazali.
Ten, swoją drogą, niderlandzki tropiciel tajemnic i zagadek mógłby zająć się własnym podwórkiem i popróbować rozwikłać w końcu zagadkę donosu na Annę Frank i jej rodzinę. Holandia wciąż czeka na takiego właśnie badacza dokumentów, skrupulatnego analityka danych, bezkompromisowego śledczego, twardego szeryfa, dla którego nie ma to-tamto.
Ostatnią próbę w tym temacie mocno skrytykowano. Trzeba było nakład niszczyć. Przepraszać.

U nas właśnie pojawiła się w internecie seria (krótka) publikacji: Grupa legniczan chce uchwałą bronić dobrego imienia Jana Pawła II (tulegnica.pl), Grupa legniczan napisała uchwałę w obronie papieża (24legnica.pl), Czy Legnica podejmie uchwałę w obronie dobrego imienia Świętego Jana Pawła II? (legnica.fm), Będzie uchwała w obronie św. Jana Pawła II? (e-legnickie.pl).
W związku ze wspomnianym Overbeekiem i filmem tvn.
P. Kanikowski w komentarzu do informacji o projekcie Uchwały głosi: Overbeek i Gutowski jednoznacznie dowodzą (podkr. A.K.), że stojąc na czele kurii w Krakowie Karol Wojtyła wiedział o seksualnych przestępstwach tej czwórki, ale zamiast otoczyć ofiary opieką i zapewnić dzieciom bezpieczeństwo, pilnował, aby nie wybuchł skandal.
To samo zamieścił w swoim portalu. Nie dziwne – szkoda, żeby marnował się taki mocny tekst.
Ale już czytelniczych w komentarzach do tej publikacji znajdujemy taką wypowiedź: Nie ma ani jednego ataku na Karola Wojtyłę w omawianym materiale filmowym (to o filmie Franciszkańska 3 Marcina Gutowskiego emitowanym przez TVN24).
Jeśli z jednej strony postrzega się rewelacje Overbeeka i Gutowskiego tak jak P. Kanikowski (wiedział (…), ale (…) pilnował, aby nie wybuchł skandal), zaś z drugiej tak jak przytoczony powyżej Marcin Artur Kunat, to przy tej wadze sprawy, nie da się uzasadnić rozbieżności tych wypowiedzi innymi kompetencjami odbiorców.
A intencji twórców (Overbeek, Gutowski) sprowadzić do realizacji dziennikarskiego obowiązku. Krętactwa – ot, co.
Na deser jeszcze stwierdził Ekke Overbeek w wywiadzie z Jackiem Tacikiem (tvn), że Polska na marginesie Europy jest.
Wydaje się oczywiste, skąd czerpane są pomysły draftów do spotkań Donalda z Polakami, które potem pokazuje tvn.
Swoją drogą, ładnie kontrastują – buzia w ciup redaktora Tacika i pogodna twarz Overbeeka, gdy ten wypowiada słowa: Większość ludzi w Polsce ma pochodzenie niewolnicze.
Pan Overbeek powinien być ostrożniejszy, zważywszy choćby, że Holandia dopiero w 1975 roku oddała Gujanie Holenderskiej – Surinamowi, wolność. Po 375 latach.
Jako potomek kolonizatorów Ekke Overbeek – powinien być bardziej powściągliwy.
A pan Tacik – mniej.
Ciekawe, czy pan Holender wypowiedziałby się tak śmiało w jakiejś rozgłośni, telewizji, czy na amerykańskim campusie? Może w MIT? W rozmowie z N. Chomsky’im?

Zarządzające polityczną opozycją centrum informacyjne z Wiertniczej coraz bardziej przypomina prlowski saturator. Korbą trzeba było zakręcić, żeby więcej bąbelków było.

W bańce drugiej strony mocno już bulgoce.

Adam Kowalczyk

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię