Dezyderium

0
662

Wysoka Izbo,
wnoszę niniejszym o drobną, acz istotną – poprawkę w naszej Konstytucji. Oczywiście, wiem, że poprawki modernizują konstytucję amerykańską. Tam, w USA – nie zmienia się konstytucji, lecz wprowadza poprawki do tej istniejącej od 233 lat.

Myślę jednak, że taka amerykańska ekstrawagancja mogłaby stać się precedensem w obecnym naszym ustroju.
Są przecież pośród nas tacy, którzy na pamięci o tym, co było i domniemaniu tego, co być może oparłszy rozwój wydarzeń, czynią dziś podobnie, rezygnując zawczasu z niezłożonych im propozycji, rysujących się możliwości, przewidywanych, choć niechcianych wydarzeń. Zdarzenie takie miało miejsce nie tak dawno na Dolnym Śląsku – w Legnicy. Odrzucając z góry niezaproponowane funkcje – wykonuje się uprzedzające czynności profilaktyczne – rzec by można.


Ich to właśnie śladem podążam.

Wnoszę oto o istotną, dla mnie głównie, poprawkę w naszej Konstytucji. Mam prawo przypuszczać, że to jest możliwe. Możliwe, gdyż słuszne!
Poprawkę tę proponuję sformułować w taki sposób, żeby wyłączyć mnie z prawa wybierania mnie na Prezydenta RP. Aby nigdy nie mogło dojść do takiej sytuacji, żebym został zgłoszony lub, co najgorsze – wybrany! Moja stanowcza i usilna prośba nie jest skierowana przeciw komukolwiek.
W nikogo nie jest też wymierzona. Zapewniam! Nie jest wycelowana także w prawo czyli Konstytucję. Nie chcę również w ten sposób dokonać zamachu na prawa mi podobnych: którzy w dniu wyborów prezydenta RP będą mieć ukończone 35 lat i korzystać z pełni praw wyborczych do Sejmu. Ci, którzy spełniają warunki powyższe, mogą korzystać z przysługujących im praw. Chciałbym jedynie, aby wyłączono mnie. Tylko mnie! Mam bowiem podstawy mniemać, że z powodu istniejącego zapisu, umożliwiającego takie, nieszczęśliwe, moim zdaniem, zdarzenie, mogłoby się znaleźć 100 tysięcy rodaków mających prawo wybierania do Sejmu, którzy mogliby zaproponować moją kandydaturę. To, że dotąd nie zaistniały takie okoliczności nie wyklucza, że zaistnieć mogą. Miałoby to skutki katastrofalne.
Wiem to z pewnością i wyznaję niniejszym, choć słowa te z trudnością przychodzi mi pisać.

Dlatego ogłaszam niniejszym taką moją wolę. Chciałbym zapobiec zamieszaniu, jakie spowodowałby wybór mojej osoby na urząd Prezydenta RP. Konstytucja, która dopuszcza zaistnienie takiej niekorzystnej dla Państwa i obywateli sytuacji – jest zła!
Stąd właśnie niniejsza stanowcza i nieodwołalna prośba.

Zapobieganie zdarzeniom, oparte na doświadczeniu, przypuszczeniu, podejrzeniu, niewiedzy – przyjmujących choćby w języku potocznym formę prostego „myślałem, że” albo „nie miałem pojęcia, że” , albo „miałem prawo przypuszczać, że” jest, według mnie, wystarczająco dobrym powodem, by zwrócić uwagę na samego siebie. Żeby podkreślić, publicznie, powszechnie szczególność swojej osoby oraz swego wyjątkowego stanowiska.
Odrzucam to, co bezpodstawnie domniemane, założone bez konsultacji ze mną, podjęte w wyniku inercji i nawyku, czy nieuprawnionego całkowicie domysłu.
Nie mogę móc kandydować!
Z powodu troski o życie i zdrowie obywateli jestem zobowiązany do rezygnacji z biernego prawa wyborczego, stąd mój wniosek, moje wielkie wołanie do Wysokiej Izby o zmianę naszej Konstytucji!

Wysoka Izbo, rezygnuję w poczuciu troski pojętej najlepiej jak to w ogóle jest możliwe i taką prośbę wnoszę i o ekstraordynaryjny tryb pracy nad poprawką przedłożoną zabiegam.

O. Bywatel

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię