Czas na zmiany

0
178

Stowarzyszenie „Niepokonani 2012” wspomaga polskich obywateli pokrzywdzonych przez urzędników. Publikujemy tekst legniczanina Adama Gizickiego, wiceprezesa Stowarzyszenia.

Od 7 lat wspólnie walczymy o normalność, o nic innego jak o to byśmy mogli normalnie żyć i pracować. Walczymy z bezdusznym systemem i całą armią niedokształconych urzędników, którzy doprowadzają polskie firmy do bankructwa a ich właścicieli i pracowników do skraju załamania.

Pomimo, iż z roku na rok przybywa członków i sympatyków stowarzyszenia to wciąż za mało byśmy mogli doprowadzić do realnych zmian w kraju. Stąd też łódzki III Kongres Stowarzyszenia – pod hasłem „Czas na zmiany”.

Z czego wynikają problemy…

… polskich obywateli i przedsiębiorców? Na początku odwołam się do angielskiego pisarza Cyryla Northcote’a Parkinsona: który w 1958 roku zasłynął niewielką rozprawą Prawo Parkinsona. Ta niewielkich rozmiarów książka przyczyniła się do przebudowy aparatu administracyjnego w Wielkiej Brytanii. Podobnie jak 300 lat wcześniej, kiedy to Adam Smith opublikował Niewidzialną rękę rynku, uruchomiła ona cykl przemian skutkujących racjonalizacją działania państwa. W dzisiejszym świecie drapieżnej konkurencji państwo musi sprzyjać wszystkim produktywnym i twórczym siłom społeczeństwa tak, żeby sprostało ono cywilizacyjnym wyzwaniom. Od czasów publikacji rozprawy Parkinsona jasnym się stało, że w całym swoim wymiarze administracja musi być służbą wzmacniającą możliwości obywateli, co można streścić w sentencji: „państwo jest dla obywateli a nie obywatele dla państwa”.

Parkinson dowodzi, że urzędnicy państwowi mają „naturalną” skłonność do powiększania swojego stanu posiadania, kosztem innych grup społecznych.

Rozrastające się urzędy muszą jakoś uzasadnić konieczność rozrostu, stąd generują coraz większą ilość dublujących się dokumentów, formalnie różnych a czasami nawet sprzecznych.

Lekarze, nauczyciele, przedsiębiorcy muszą przeznaczać coraz większą ilość czasu na gromadzenie i porządkowanie dokumentów, tym samym ich efektywność spada. Lekarz zamiast przeprowadzić porządny wywiad z pacjentem wypełnia rubryki kartotek i spisuje protokoły. Nauczyciel opisuje to, co zrobił z dziećmi czy młodzieżą, choć czyni to kosztem jakości zajęć. Przedsiębiorca musi wciąż udowadniać, że nie jest złodziejem zamiast rozwijać firmę.

Wielu genialnych polityków myśli, że rozrost administracji to skuteczny patent na zmniejszenie bezrobocia. Nic bardziej błędnego, bowiem „jeden nadmiarowy urzędnik kosztuje osiem produktywnych miejsc pracy”.

O sile…

…gospodarki decyduje jej innowacyjność, ponieważ ona bezpośrednio generuje jej produktywność. No i tu statystyki są porażające. Mamy w kraju jeden z najniższych wskaźników innowacyjności. Liderem na tym polu są Niemcy: 13 568 wynalazków na milion mieszkańców (niewiele mniej jest w Stanach Zjednoczonych), w Polsce na milion mieszkańców przypada 45 zarejestrowanych patentów. To znaczy, że nasycenie gospodarki wynalazczością jest 300 razy mniejsze!!! Pytanie, dlaczego wypadamy tak źle? Jedną z barier tworzy Urząd Patentowy. Siedem lat oczekiwania na patent z wolnej stopy, to czas przejścia paru generacji w wysokorozwiniętych technologiach.

Kluczowa kwestia…

… wiążąca się z poprzednimi, to poziom edukacji. Mamy płaski model edukacji, w zasadzie bez znaczenia jest kto jaką szkołę kończył, liczy się dyplom. Generalnie mamy ogólnospołeczny nacisk na stopnie a nie kompetencje. A więc i w edukacji dominują kryteria ilościowe a nie jakościowe. O ile rynek weryfikuje sprawność przedsiębiorców, to urzędnik jest właściwie poza jakościową kontrolą. To nasza specyfika, że kiepsko wykształceni urzędnicy wydają dyspozycje ekspertom, np. odnośnie sposobu interpretacji przepisów prawa.

Od administracji…

… lokalnej i centralnej powinniśmy zatem oczekiwać wsparcia na wszystkich polach w rozwoju małej i średniej przedsiębiorczości. Urzędnik ma chronić przedsiębiorczość rodzimą, skoro mamy bardzo silną konkurencję zewnętrzną. Konieczne jest inkubowanie lokalnych inicjatyw gospodarczych, ich ochrona prawna, wszechstronna pomoc doradcza, tak żeby miały szanse zaistnieć w starciu z gigantami. Zadaniem państwa jest tworzenie wielkich projektów, które są napędem dla mniejszych podmiotów. To zaś wiąże się z gospodarnością i rzetelnością władz. Wspierajmy zatem wspólnie rozwój przedsiębiorczości lokalnej i zapobiegajmy powstawaniu złej biurokracji.

Jak to osiągnąć…

… i jak w końcu żyć normalnie? Pójść wspólnie do wyborów, szeroką koalicją bezpartyjnych ruchów społecznych. Razem będziemy silni, osobno zostaniemy zmarginalizowani. To przecież takie proste…

Podzielę się sentencją Michała Anioła, która powinna być mottem przewodnim dla nas wszystkich:

Największym niebezpieczeństwem dla większości z nas nie jest to, że mierzymy za wysoko i nie osiągamy celu, ale to że mierzymy za nisko i cel osiągamy”.

Adam Gizicki

Fot. (arch. AG)

Udostępnij
Poprzedni artykułWoda leczy wszystko
Następny artykułTARGI EXPORT EXPO

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię