Cip, cip młodzieńcy

0
310

Trzej kolesie zmielili w niszczarce do papieru podręcznik do historii profesora Roszkowskiego. Młodzieżówka PO. Ideowo wyheblowani i wykarmieni platformerską propagandą tak, że choć powinni mieć trądzik i odruch wymiotny na idee głoszone przez panów w wieku Donalda Tuska – to ani trądziku, ani torsji. Zwłaszcza ten był ładny, który trzymał niszczarkę. Szczęściarz – nie musiał nic mówić, mógłby równie dobrze przeżuwać ten wydarty z książki papier zamiast dźwigać maszynkę.

Nie podejrzewajmy ich, że cokolwiek z podręcznika HiT przeczytali i dlatego właśnie zapałali żądzą niszczenia i protestem.
Ani historia, ani teraźniejszość nie są, nie były i nie będą, bądźmy pewni, ich ulubioną dyscypliną.
W ogóle dyscyplina – to dla nich raczej jakieś obce słowo.
Chętniej, bądźmy przekonani, używają propagowanego w związku z podręcznikiem profesora Roszkowskiego słowa shit [(s)HiT].
Jest taka mapa, która ujawnia, która szkoła w Polsce zaparła się tej publikacji. Niestety – mapa zatrzymała się w rejestrowaniu takich szkół na ostatnim tygodniu wakacji.
Ponad dwa tysiące takich szkół jest. Może więcej. Ale ta liczba nie jest interesująca, choć dla cip, cip kolesi z niszczarką mógłby to być powód do dumy.
Bo z ponad sześciu tysięcy szkół ponadpodstawowych – byłoby to aż 30%!
Bardziej jest ciekawe niż ilość to, jak decydowano o wyborze innej niż HiT książki i czy koniecznie w niewybraniu podręcznika prof. Roszkowskiego rzeczywiście decydowało to samo oburzenie, które tak oświeciło nie-pryszczatych cip, cip młodzieńców z PO.
Bo może te szkoły albo część tylko z nich – miały już kontrakty z wydawnictwami albo nauczyciele rutynowo pozostali przy obczajonych już wcześniej, przystrzelanych w pracy podręcznikach?
A tu piszą, że protest, oburzenie na fragmenty o in vitro albo inne takie.
Kto by pomyślał, też to dziwne, że cip, cip młodzież kupiła na poczcie i przeczytała podręcznik jeszcze na wakacjach! Co za zawziętość, co za poświęcenie! No, może w Warszawie, we Wrocławiu, gdzieś w dużych ośrodkach jest taka młodzież. Że na wakacjach po książkę do historii leci do Biedronki, żeby sobie przy jakimś szpinakowym smoothie poczytać pisowską propagandę na wymioty.
Kto wie?
Takiego dziadersa, jak piszący te słowa, oczywiście boli, co napisał profesor Roszkowski na przykład o T.Rex (czy szanowna cip, cip bez zaglądania do internetów w ogóle czai kim Marc Bolan był?).
Boli, bo prawda sama. Ale, cóż. Z serca też nie wydrę muzyki Pink Floyd, orkiestry również wspomnianej w HiT. Nie wydrę nawet mimo żałosnego bełkotu Rogera W., który raz po raz popisuje się swoimi czerwonymi portkami rewolucjoniera i na koncertach wzywa do protestowania przeciw Kaczyńskiemu. Ciemna strona księżyca pozostanie na zawsze poruszającą muzyką młodości wielu zniesmaczonych wygłaszanymi obecnie koncepcjami basisty Pink Floyd. A jego wystąpienia potwierdzają, wbrew podejrzanemu oburzeniu cip, cip młodzieży to, co napisał profesor Roszkowski. Lewacy kombinowali, kombinują i kombinować będą, aby światowy postęp postempu wciąż postępował.
Książką, choć nie szkolnym podręcznikiem, wartą prawdziwego, a nie dętego oburzenia, jest Polityka, której autor Bogusław Janiszewski, sobie z imienia zrobił Boguś, a w podtytule dzieła napisał: To, o czym dorośli ci nie mówią. W przypisie zaś do tego podtytułu dodano: (bo często sami nie wiedzą).
W ten to sposób autor wykreował się na dorosłego inaczej (bo mówi i wie), choć to profesjonalny coach, trener i wykładowca.
I tylko tak Bogusia udaje.

Różne są w Polityce od pana Bogusia stwierdzenia oburzenia warte albo i niszczarki nawet – o prawie, historii czy państwie.
Weźmy jedno z rozdziału Poglądy.
Pisze we wstępie pan Boguś, że poglądy są to sposoby myślenia o ważnych sprawach.
I kiedy ustala źródła poglądów i powody ich zróżnicowania, pisze tak: chodzimy do różnych szkół, czytamy różne książki, gramy w różne gry komputerowe. Na nasze poglądy duży wpływ mają rodzice, a ściślej ich geny oraz to, w jaki sposób nas wychowują.
Kolejność jest/nie jest tu ważna? Tak ułożony szereg sugerowałby, że jego składniki układane są w kolejności – rosnącej ważności. Rodzice i wychowanie – na końcu. Znaczy najważniejsi.
Choć może być i na opak. Może to szkoły są ważniejsze w kształtowaniu poglądów od rodziców?
Bo wymienione jako pierwsze. Ale gry komputerowe jako źródło poglądów – to już zadziwia.
I jeśli ci rodzice do tego dopuszczają… .
Dalej. Rodzice z ilustracji: Adam i Ewa mają różne poglądy. Ewa opiera swoje na badaniach naukowych. Adam Jest kreacjonistą, który uważa, że świat został stworzony przez Boga w ciągu sześciu dni.
Prosty wikary w wioskowym kościółku takich bredni nie opowiada przez uszanowanie rozumu swoich parafian: Bóg specjalnie podrzucił kości dinozaurów, żeby rozpoznawać niedowiarków – to pogląd prarodzica Adama.
Na litość!
Innym, niekoniecznie niedobrym w całości, pomysłem pana Bogusia jest część Polityki dotycząca Państwa. Komiksowa archeolog Gosia (kapelusz i pejcz jak u samego Indiany Jonesa) uważa, że Polska powstała w wyniku najazdów i grabieży. Nie dodaje, że prawdopodobnie tak samo jak Wschodnia Marchia Ottonów albo że Romulus zabił Remusa i tak doprowadził do powstania Cesarstwa, które zawładnęło dzisiejszą Europą.
Że to tak było zawsze i wszędzie – innymi słowy. Czytamy jednak, że to Mieszko, aby stworzyć państwo wybrał ulubione średniowieczne metody, czyli najazd, palenie i gwałt.
Nie żaden tam Otton ani Karol, a już na pewno nie, dla przykładu bardziej egzotycznego – kalif Kordoby – Abd ar-Rahman III (co ten pan Arab w Europie robił?).
Wskazywanie Polski jako efektu takich metod ładnie jakoś sąsiaduje z oburzeniem Olgi noblistki na handel niewolnikami u początków państwa naszego.
Autor poglądu o Piastach handlujących niewolnikami, profesor Urbańczyk – sam nazwał go uczonym domysłem w braku twardych dowodów. To nie zniechęciło jednak niektórych.
Z powodu otwarcia tego sezonu THM przedstawieniem o zbrodni w Jedwabnem zaciekawiło mnie, jak z trudnymi tematami radzą sobie inni.
Na przykład Wandea. Czy francuska dramaturgia usiłowała przekonać Francuzów, że są potworami-bratobójcami? O francuskiej nauce nieco da się znaleźć.
Stéphan Courtois: – Masowe zbrodnie w Wandei popełnione między latem 1793 r. a wiosną 1794 r. były ukrywane i maskowane przez historyków republikańskich, potem przez komunistycznych. Robespierrowscy historycy dostali rozkaz, by dbać o rozprzestrzenianie narodowej amnezji o zbrodniach w Wandei. Do dziś to temat tabu na naszych uczelniach.
W pracy W cieniu gilotyny Studia o narracjach z czasów rewolucji francuskiej (1789–1800) choć, przyznaję, przejrzanej bardzo pobieżnie – nazwa Wandea, zdaje się – nie pada.
Czy to powinno dziwić? Że unika się mówienia, pokazywania takiej hańby?
Ale – bijmy się we własne piersi.

Wracając do Polityki pana Bogusia czy lepiej – do polityki, po prostu.
Hałasy cip, cip młodzianków od PO jako zareżyserowana akcja przeciw HiT – robiły wrażenie przykre. Bardziej przykre jednak powstaje wrażenie – gdy widzimy, jak przedmiotem prymitywizacji udającej przystosowanie do możliwości odbiorców – są nie młodzieńcy, którzy, w końcu mogą próbować obrony przez samodzielne myślenie – lecz dzieci.
Dzieci. Można z nimi rozmawiać o bardzo poważnych sprawach, trzeba tylko dostosować do tego język: i tekstu , i rysunku – wyznał pan Boguś w GW.
No, tak.
Polityka pana Bogusia była wydana w 2017 roku. A potem jeszcze kolejne jego książki z adnotacją o dorosłych, którzy nie mówią, bo nie wiedzą. Nie wzbudzały protestów.
Nie były niszczone publicznie tak jak HiT profesora Roszkowskiego przez młodzieńców od pana Donalda.
Żałosna karykatura wypadków z 1933 roku na Opernplatz w Berlinie.

Adam Kowalczyk

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię