Apel – lepA

0
244

Apel środowiska kultury w sprawie sytuacji na wschodniej granicy RP…

„My, niżej podpisani i podpisane stanowczo przeciwstawiamy się nielegalnym i niehumanitarnym praktykom wywózek osób szukających w Polsce ochrony międzynarodowej na granice i wypychania ich przez Straż Graniczną na stronę białoruską.
Ludzie w krytycznej sytuacji uciekający od wojny i przemocy domagają się wsparcia ze strony państwa polskiego, które ma obowiązek go udzielić zgodnie z sygnowanymi przez Polskę międzynarodowymi konwencjami.
Apelujemy o natychmiastową pomoc potrzebującym, dopuszczenie do nich służb medycznych oraz wszystkich osób i organizacji, które są w stanie odnaleźć błądzące po lasach osoby i uratować je przed śmiercią.
W tym miejscu chcemy zaznaczyć, że w pełni popieramy działania grupy Granica.
Zdecydowanie przeciwstawiamy się dehumanizującym, uwłaczającym godności ludzkiej sposobom przedstawiania osób w sytuacji uchodźczej przez polskie władze i związane z nimi media. Na granicy polsko-białoruskiej mamy do czynienia z kryzysem humanitarnym, który wymaga natychmiastowej interwencji.
Apelujemy do społeczności międzynarodowej, w szczególności do organizacji zajmujących się prawami człowieka o wsparcie.
Domagamy się przestrzegania zapisów konwencji genewskiej, a przede wszystkim ratowania ludzkiego życia.”

Takie coś ogłoszono ostatnio. Co akapit – to dziw.
Nietrudno uwierzyć, że środowisko kultury zgodziło się podpisać pod tym tekstem. Wcale!

To genderowe rozróżnienie: podpisani i podpisane – w żadnej sprawie nie marnuje się okazji i upycha takie postempowe dzielenie ludzi w imię tolerancji. No, niech tam!

Najpierw więc akapit, z którego miałoby wynikać, że SG wyłapuje osoby szukające w Polsce ochrony międzynarodowej i wypycha je za granicę. Polowanie na ludzi? U nas? Trudno uwierzyć.
Ale prawdziwy początek dziwów jest inny.
Nazewniczy. Widzimy w tekście pokrętną (aż korci, żeby napisać: jak zwykle) onomastykę.
Można by powiedzieć, że to onomastyka zastępcza. Za kim ujmuje się środowisko kultury?
To, w porządku pojawiania się w apelu: osoby szukające w Polsce ochrony międzynarodowej, ludzie w krytycznej sytuacji, uciekający od wojny i przemocy, potrzebujący, błądzące po lasach osoby, osoby w sytuacji uchodźczej, ludzkie życie.

Najbardziej zadziwiają…

…osoby w sytuacji uchodźczej. Tu środowisko osiągnęło wyżynę.
Każda z powyższych nazw starannie omija rzeczywiste powody obecności na granicy Irakijczyków, Syryjczyków, Kurdów, Afgańczyków, Jemeńczyków, Turków, Bułgarów. Nawet obywatela Gwinei.
Nie są to kraje, z których ucieka się przed wojną. Nie wszystkie. Niektóre z osób w sytuacji uchodźczej z przylatują do Mińska z Dubaju – wojna?
Jeśli rzeczywiście chronią się przed wojną i szukają ochrony, dlaczego, na litość! – nie stawiają się na przejściach granicznych do legalnych i humanitarnych procedur? Dlaczego nie zwracają się do władz Białorusi, dokąd zostali przywiezieni i tam nie szukają schronienia od wojny i przemocy? Dlaczego tak komplikują sobie, swoim dzieciom i żonom i tak już mocno skomplikowane życie?
Osoba w sytuacji uchodźczej to nie uchodźca po prostu. Oczywiście, bo większość z tych osób to nie uchodźcy, jakimi są, na przykład – Syryjczycy zmuszeni do opuszczenia obszarów dziesięcioletniej już wojny domowej.
Środowisko kultury wskazując w Apelu obowiązki państwa przeoczyło fakt nielegalnego przekraczania granicy przez osoby w sytuacji uchodźczej, których do tego nie zmusiła żadna wojna. Jest ochrona granic również obowiązkiem państwa polskiego. Dziwi ponadto tak nagle odnaleziona w środowisku kultury wiara w obowiązkowość państwa polskiego.
Bartosz K. – pieszczoch postempu swego czasu wręcz nawoływał do zatrzymania państwa, i to w związku z niszczeniem państwowych właśnie instalacji na granicy został niedawno zatrzymany przez SG.

Niełatwo…

…ustalić, czy według środowiska kultury państwo polskie powinno wykonywać władzę, czy nie. Czy może tylko częściowo?
Błądzące po lasach osoby – to też ładny kwiatek. Trafić do granicznych przejść między Polską i Białorusią nie jest chyba trudno. Jest ich trzynaście – siedem drogowych, pięć kolejowych oraz jedno rzeczne. Osoby błądzące po lasach, które przebyły z mapami w smartfonie taki kawał świata, zabłądziły na poleskich mokradłach. Jak się tam znalazły – o to środowisko kultury nie pyta.
Nie wzywa też międzynarodowych organizacji do wywierania nacisku na białoruskie władze. Oczywiście nacisku o postawienie w Mińsku i Grodnie właściwych drogowskazów prowadzących do przejść granicznych: Białoruś – Niemcy.
Publikowane na niekoniecznie sprzyjających polskiemu państwu portalach reportaże czy artykuły, które, podobnie jak Apel środowiska kultury (czytalność apelu – 115 wyświetleń i trzy lajki od dnia publikacji), mają obudzić sumienia i poruszyć serca, wzbudzają wiele komentarzy. Mało jest jednak komentarzy rezonujących z takimi intencjami.

Czyżbyśmy nie mieli serc – oprócz środowiska kultury, oczywiście?
Chyba nie. Wydaje się, że środowisko zgrało się już dawno w różnorodnych akcjach z czekoladowym orłem, operacjach przejęcia antycovidowych szczepionek na warszawskiej uczelni, w wypowiedziach na wszelakich wiecach, galach i poza nimi, w udzielaniu wywiadów w zagranicznej prasie i jeszcze wielu innych okolicznościach, o których nawet nie chce mi się przypominać.
Ci pisarze, reżyserki, aktorki…
No, może jeden smaczek. Dzisiaj, gdy TK orzekł wyższość Konstytucji RP nad wypowiedziami TSUE, czym doprowadził do furii opozycję i spowodował utratę kontroli nad przemyśleniami jej wodzów -przypomnieć można, jak gorąco bito brawo Andrzejowi Chyrze za wezwanie do obrony Konstytucji podczas Gali zakończenia połączonych Festiwali Aktorstwa Filmowego i Reżyserii Filmowej.

 

Taki to figiel…

…życie wykręciło środowisku kultury, że chyba koszulki z napisem Konstytucja przywdzieją teraz zwolennicy państwa polskiego, a zdejmą nowocześni europofile.
Najbardziej gorzkie jest ludzkie życie w tym Apelu. Postempowcy w związku z ratowaniem ludzkiego życia maszerowali niedawno ulicami miast i wyzywali na czym świat stoi oburzeni, że Trybunał Konstytucyjny ośmielił się wydać orzeczenie o niezgodności z konstytucją przepisu dopuszczającego aborcję. De facto chroniącego życie ludzkie.
Ile to było wtedy krzyku o prawie do brzucha i innych części ciała!
Gdzieś w tym wrzasku zupełnie wówczas nie dało się usłyszeć głosu ZA ludzkim życiem.

Są jeszcze dehumanizujące, uwłaczające godności ludzkiej sposoby przedstawiania osób (w sytuacji uchodźczej).
Pewnie chodzi o te pamiątkowe foty, które osoby w sytuacji uchodźczej miały w swoich smartfonach. Rzeczywiście – fotografia gościa z nożem przy grdyce skazańca dehumanizuje bardzo dzierżącego nóż, a ta nad zwłokami zarżniętego uwłacza uśmiechniętemu fotografowanemu. A inne?
Czy zdjęcia dehumanizują te dzieci, do których dobierają się jacyś dorośli faceci?
O czyją godność upomina się środowisko kultury w Apelu?

Jest zupełnie inaczej, niż mówi środowisko. Środowisko, według Słownika PWN to tylko grupa ludzi żyjących lub pracujących w podobnych warunkach, a wyróżnianie się określeniem kultura nie daje przecież środowisku wyłączności na rozumienie sytuacji na wschodniej granicy RP.
I – w końcu – to nie żaden apel, tylko kolejna manifestacja niechęci czy wrogości.
Apel – na wspak.

Adam Kowalczyk

 

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię