ABSURDY PRL-U

0
702

Lata 70-te. Pożyczki z banków zachodnich płyną szerokim strumieniem do Polski. Niewiele dba się o to, by kwoty te należycie wykorzystać. Dochodzi do nonsensów gospodarczych, które na próżno można by szukać w środkach przekazu.

Wszystko jest pod kontrolą. Ale koniec dekady, to widoczne oznaki niewydolności systemu. Na tyle widoczne, że I Sekretarz PZPR Edward Gierek, postanawia sprawdzić pogłoski, dobiegające coraz częściej do niego.

Idiotyzmy

Oto co na ten temat pisał we wspomnieniach jeden z jego zaufanych współpracowników, szef Radiokomitetu – Maciej Szczepański:

„ To był początek 1980 roku. Przed VIII Zjazdem Partii Gierek poprosił mnie do siebie.

– Przekaż swoim chłopakom – powiedział – żeby pojeździli po Polsce i zrobili jakieś materiały świadczące o różnych idiotyzmach, które się dzieją w gospodarce.

Przekazałem to Stasiowi Cześninowi. Stasio uruchomił ekipę (…)

Młot

Oglądałem z nim te materiały w swoim gabinecie. Ursynów w budowie, wysokościowiec mieszkalny w stanie surowym, otoczony płotem, kamera zagląda za płot. A za płotem robotnik odwija z kartonów wielkie szyby i tłucze je ogromnym młotem.

-Towarzyszu prezesie – pyta mnie Cześnin – jak się wam wydaje, co on robi?

– Jak to co, rozbija! Więc albo pijany, albo… – Byłem tak oburzony, że nie mogłem znaleźć odpowiedniego słowa (…)

– Ten robotnik – wyjaśnił mi Cześnin – troszczy się o wzrost wydajności pracy w budownictwie.

– Jak to?!

– To proste – wytłumaczył – Wzrost wydajności jest liczony stosunkiem liczby zatrudnionych osób do wartości domu, który się buduje. Im wyższy wiec kosztorys, tym większa wartość tego budynku. Oraz wyższy fundusz płac, bo liczyło się go po 20% od wartości gotowego produktu. Oddać tych szyb do magazynu nie mogli, bo wartość budynku by spadła, co oznaczałoby pomniejszenie ich zarobków, to co mieli zrobić? Tłukli. (…)

Gierek obejrzał…

… i powiedział:

– Słuchajcie chłopcy, nie puszczajcie tego, nie można tego puścić, bo gdybyśmy ludziom pokazali te idiotyzmy, to ja musiałbym natychmiast odwołać Jaroszewicza.”

Jaroszewicza, swoja drogą, ostatecznie odwołano z funkcji premiera w 1980 roku. Pozostały natomiast jego” genialne manewry gospodarcze” – podwyżki cen żywności i wprowadzenie kartek na cukier w 1976 roku. Pozycja Jaroszewicza w aparacie władzy była olbrzymia, ale to zasługa jego związków z KGB i aparatu politycznego w LWP. W 1992 roku został zamordowany w Aninie. Wówczas zginęła też jego zona. Śledztwo prowadzone bardzo nieudolnie, nie wykryło sprawców.

Asfalt

W 1980 roku do Milicza miał zawitać I Sekretarz, Edward Gierek. Wizyta była przygotowywana przez miejscowych notabli bardzo starannie. Na trasie przejazdu odmalowano ściany budynków. Nawet tych, które nazajutrz, po wizycie, miano gruntownie remontować, bo groziły zawaleniem. Tow. Gierek miał wizytować stawy rybne we wsi Niezgoda (gmina Żmigród, powiat Trzebnica). Na te okoliczność położono nową nawierzchnię asfaltową na drogę przejazdu I Sekretarza. Przy okazji wylano masę bitumiczną bezpośrednio na ziemię, na polną drogę biegnącą wzdłuż stawu, po których wozi się traktorami paszę dla ryb – Gierek chciał koniecznie zobaczyć „wzorcową hodowlę ryb”. Nie wypadało, by „Pierwszy” jechał traktorem, a samochód osobowy raczej nie miał szansy przejazdu. Masę wylano na dwa dni przed przyjazdem gościa. I wtedy… stało się! Zaczęły się strajki na Wybrzeżu, „Pierwszy” położył się do szpitala, nową drogą nie pojechała żadna limuzyna. Przy okazji wytruto w stawie trochę ryb, bo robotnicy zamiast wywieźć beczki z resztkami masy, utopili je w wodzie. Dzisiaj po tej drodze nie ma śladu – wykruszyła się już po miesiącu, zarosła trawą, zimy i deszcze dokonały reszty.

Mania kupowania

W czasach Gierka była mania kupowania licencji na Zachodzie – miał to być sposób na dogonienie światowej czołówki i znalezienie się w „dziesiątce najbardziej uprzemysłowionych krajów świata”, jak głosiła propaganda. Przy okazji dokonywano zakupów, delikatnie mówiąc, mało trafionych. W 1978 roku zakupiono w USA licencję na budowę traktorów firmy” Massey-Fergusson”. Dopiero podczas produkcji zorientowano się, że śruby, gwinty itd. mają oznaczenia calowe i różnią się od tych stosowanych w Polsce. Należało wówczas dokonać zakupu linii technologicznej na ich produkcję, albo zmienić zamówienie na system dziesiętny, używany w Polsce. Koszty zakupu licencji rosły.

W 1975 roku firma bardzo znana – Moda Polska, dokonała zakupu maszyn do szycia we Włoszech. Nie zwrócono tylko uwagi, że maszyny służyły do szycia ubrań z materiałów sztucznych i nie nadawały się do naturalnych, z których „Moda Polska” słynęła. Aby zostały wykorzystane, trzeba było kupować syntetyki z NRD. Dopiero po podpisaniu umowy okazało się, że maszyny kosztują trochę drożej niż planowano, gdyż „specjaliści od zakupów” … pomylili się o jedno zero.

Z zakupem…

… licencji na autobusy ” Berlieta” z Francji tez była ciekawa sprawa. Zdecydowano się na tę firmę, gdyż w niej silną pozycję miała francuska partia komunistyczna, sama zaś firma przeżywała kryzys. Zakup licencji przez władze PRL niewiele zmienił, firma wkrótce upadła. A same autobusy, nie mające przystosowania do warunków klimatycznych i większych obciążeń eksploatacyjnych niż we Francji, więcej stały w warsztatach, niż były w ruchu.

I coś z bankowości. W systemie socjalistycznym bank centralny pełnił funkcję emitenta pieniężnego w ilości nakazanej przez władze. To powodowało ciągłą inflację.

W oficjalnej propagandzie inflacji w gospodarce socjalistycznej nie było.

ANDRZEJ MANASTERSKI

Na zdjęciu: Przy okazji polecamy książkę Józefa Białka „Czas spekulantów” w którym o klimatach z PRL możemy poczytać m.in. we wspomnieniach drobnych międzynarodowych szmuglerów i cwaniaków.

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię