Vroclawia… parkingowe tango

0
367

Tym razem redaktor Bolesław Bednarz-Woyda  wybrał  się w podróż blisko: do Wrocławia. Ale  co przygodę przeżył…

Tyyyyyyle miejsca do… wszystkiego. Wjechałem na poziom (minus 2) w nocy z niedzieli na poniedziałek. Samochód zaparkowany, moje towarzystwo szczęśliwe (chwilowo), że oto autko ma swój prostokącik parkingowy… Teraz jeszcze do wyjścia, aby gdzieś napić się kawki, bowiem nad ranem taka najlepiej smakuje. Chodzimy i każde napotkane drzwi… zamknięte. Żadnego oznakowania „wyjście”, natomiast WEJŚCIE wskazywano we wszystkich możliwych kierunkach,  do kina, do galerii handlowej, do baru… Mija 20 minuta włóczęgostwa  po tym kolosalnych, monstrualnych rozmiarów obiekcie…

  • Ja chcę siku – odezwała się Mariola.
  • A ja zaraz zrobię tutaj kupę – potwierdził Zbynio.

Powoli ale skutecznie znaleźliśmy toalety i wyjście, zakonspirowane pod  schodami awaryjnymi.  Zeszliśmy w dół jakieś pomieszczenia na dole. Zbynio śmiało otwiera drzwi na których napis nawiązujący do zasilania energetycznego obiektu. Można wejść i zrobić kuku szefom Vroclawii wyłączając zasilanie lub coś innego… Jeżeli ktoś z Was drodzy czytelnicy ma szczególnego wroga, albo osobę, którą chcecie ukarać to zachęcajcie do korzystania z parkingu VROCLAWII. Będzie przeklinał dzień w którym się urodził. Nocą na tych kilkunastu hektarach miejsc parkingowych, gdzie parkuje kilka samochodów,  można urządzić zlot czarownic lub bal dozorców wrocławskich. Najbardziej trafiony byłby odpust z udziałem biskupa lub nawet samego ojca dyrektora Tadeusza… Chyba brakuje jeszcze tylko upiora we Vroclawii. Opera niezbyt daleko, więc można go zaprosić.
Wychodząc żywym  na zewnątrz nie rozglądajcie się za automatem do pobierania opłat. Te są skryte na każdym piętrze. Sprytne, kiedy stracicie minimum pół godziny na poszukiwanie jebanego kasjera, to doliczą  wam dalsze 5 zetów do rachunku.  Jakiś starszy i baaardzo uprzejmy dozorca wyjaśnił nam gdzie parkować w nocy, na niskich poziomach, jak do nich trafić bez przewodnika „bo następną godzinę stracicie na poszukiwaniu swojego auta”. Stoi już taki sobie FORD od roku, zakurzony bo właściciel chyba nie odnalazł  go…

Bolesław Bednarz-Woyda

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię