Sen – budowlanych…

14
1062

Coś lub ktoś dobiera się do mnie… tfu… to znaczy do mojego balkonu. Otwieram zaspane oczęta. Nie może być stawiają rusztowanie.


Ktoś jest na moim balkonie i nieskrępowany zagląda do mojego pokoju. Nos ma przyklejony do szyby, za chwile są już dwa, a następnie więcej gapiów na tafli mojego okna. Aaa, to budowlańcy, będą odnawiać nasz blok w centrum Legnicy. Ale dlaczego dwóch z nich się obrzydliwie oblizuje? Czyżby dlatego, że leże goły (prawie) na kanapie?. Zboczeńcy, albo banda z LGBT pomyślałem. No co za obraza! Nie na mnie spoglądają łakomie, a na to co stoi na stoliku obok: pół butelki koniaku, dwa nie otwarte piwa czeskie i butelka (pusta) po „żubrówce”… Zapomniałem posprzątać po wieczorowej libacji. Oj działo się wczoraj. Odwiedził mnie mój stary znajomy Mirosław, a póżniej jego znajomy. Nastepnie dwóch znajomych znajomego, a na koniec nieznajoma 40-tka, która już na dobry wieczór powiedziała, że będzie „stawiać” poprawiając ramiączko przy bluzce tak, aby opadło pokazując co nieco…
Na słowo „stawiać” oczęta wszystkich zebranych plemniników zabłysły i zaraz zgasły – bedę stawiać moi panowie, z moja ekipą rusztowania na bloku. No ale staropolskim zwyczajem zanim się zacznie, trzeba dobrze rozpocząć. Przyniosła damski napój, wino mołdawskie słodkie jak… zabrakło mi słownika łacińskiego. Z barku (zawsze pod kluczem) wydostałem koniak i żubrówkę, oraz napoje towarzyszące towarzystwu: piwo i butelka wina czerwonego, wytrawnego. Bo takie lubi Mirek. Co było póżniej to już nie trudno sobie wyobrazić – striptiserka tańcząca na stole, łazienka jak po inwazji srających plackami krów, na podłodze puszki i butelki. Przypominam sobie, że moja sąsiadka zapukała dyskretnie do drzwi, ale skoro nie pomogło to ta mocarna kobieta weszła razem z nimi i całe męsko – damskie w popłochu uciekło po rusztowaniach w dół. Nikt nie zginął. Zostałem tylko ja i ona:
– Do łóżka marsz!!!
Nawet nie dyskutowałem i nie powiedziałem, że mi się nie chce spać. Odpuściła, wyszła, a drzwi znalazły się na swoim miejscu. To oczywiste, że rano biesiadnicy opowiedzieli kumplom jaka była impra na pierwszym. Dlatego dzisiaj zrobiło się zbiegowisko na moim balkonie. Oni gapili się, co na stole a libacjusze, ci z wczoraj usilnie szukali wody we wszelkiej postaci. Wyjrzałem z balkonu w dół. Normalnie odebrało mi mowę – wczorajsza striptiserka, w kasku i odblaskowej kamizelce wydawała polecenia ustawionym w szeregu budowlańcom. Dwóch z nich jeszcze cierpiało na chorobę popromienną i dolegliwości ciasnych butów. Słaniali się. Ty Maksim i ty Walera pracujecie przy betoniarce, reszta na rusztowaniach.
– I nie zaglądać w okna, zrozumiano!?
– Tak jest – w trybie wojskowym odpowiedzieli.

Kurde, pomyślałem – co za herod kobieta. Jakie szczęście mnie spotkało, że jestem wiecznym kawalarem.
Praca wre, betoniarka pracuje, słaniający się na nogach Maksim i Walery rozglądają się za wodą. Monotonna praca maszyny. Maksim podstawia pojemniki na beton, a Walera tymczasem przysnął oparty o łopatę. Jak można spać na stojąco? Na rusztowaniach ruch jak w ulu, bo szefowa biega i wspina sie jak woltyżerka cyrkowa, kontroluje sytuacje. Z dołu krzyk:
– Raaaatuuunku!!!
Wszystkie oczęta w dół. No nie może być. Dwóch śniętych przy łopatach stoi, betoniarka się obraca, ale pusta. A to co było w środku jakimś cudem się wylało i zacementowało zaspanych. Godzinę trzeba było ich odkuwać. Łomot kilofów, jakieś głośne wołanie:
– Proszę Pana trzeba zdjąć z balkonu osłony i usunąć meble – obudzili mnie budowlańcy.
Zaspany jeszcze pytam:
– A gdzie szefowa?
– Jaka szefowa???
Nie pytałem dalej bo uświadomiłem sobie, że naprawdę „działo się” wczoraj… ale, że aż tak?

Bolesław Bednarz-Woyda

fot. Anastasia Budai

14 Komentarze

  1. I słowo ciałem się nie stało… Bolesław masz fantastyczne sny …kiedy one znajdą swoje miejsce w senniku legnickim ? Byłoby to kompendium śmiechu i nadziei na powrót do naszej normalności…tylko czy to jeszcze możliwe?

  2. Świetny tekst…Rozbawił mnie tekst „mocarna sąsiadka”:) czyli potrafię być koszmarem hihihi…
    Pozdrawia sąsiadka 🙂

  3. Jak tak czytam o tej toalecie, to wyczuwam tęsknotę za jakimiś strasznie ciężkimi imprezami studenckimi. Oj, Panie Autorze, co to się kiedyś działo za młodego? Jak zwykle czytam z uśmiechem na twarzy od pierwszej do ostatniej linijki. Warto o takie odskocznie w dzisiejszych dziwnych czasach. Pozdrawiam!

  4. Wczoraj, zauważyłem, że po tej „budowlanej naradzie” u mnie ktoś wyszedł i założył pół mojej pary butów, czyli zostawił pół swojej, ale nie ma problemu moda może zaskoczyć, albo ja jako pierwszy zainspiruje kreatorów mody zakładając jeden but czarny a drugi beżowy…

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię