Pan Tadeusz z Legnicy

0
162

Tadeusz Stupnicki jest jednym z najbardziej inspirujących legnickich poetów. Choć z wykształcenia jest prawnikiem, a życie stawia przed nim wyzwania znacznie większe niż przed większością z nas, on pisze i publikuje, tworzy wiersze, teksty piosenek i spotyka się z czytelnikami na spotkaniach autorskich.


Z  tym niezwykłym legnickim poetą rozmawia Igor Lando.

Co skłoniło Cię do pisania poezji? Jak zaczęła się Twoja przygoda z nią?

Urodziłem się w małej miejscowości pod Chojnowem na Dolnym Śląsku. Podczas prawniczych studiów na Uniwersytecie Wrocławskim zapałałem miłością do literatury i poezji. Mieszkając i pracując w Legnicy, początkowo swoje dzieła pisałem “do szuflady”. Wystawiając sztukę w przeróżnych konkursach poetyckich, trzy lata temu, w końcu zdecydowałem się na swój pisarsko – poetycki książkowy debiut.

Czy poezja jest dla Ciebie pewną formą wyrażania emocji, konfrontowania się z z innymi ludźmi?
Z wykształcenia jestem prawnikiem, więc jako radca prawny przywykłem do pracy ze słowem. Ale słowo to coś zupełnie innego niż praca nad wierszem. Uważam, że poezja jest lepsza, bo w prawie większość słów zawsze będzie odtwórcze, a poeta tak samo jak artysta, malarz czy kompozytor muzyki, ma szansę stworzyć coś nowego. Podziwiam wielu różnych poetów – jeśli rozumiemy pod tym słowem osoby, które rymują swoje słowa, a zarazem myślą frazą muzyczną i to inni stanowią dla mnie inspirację.
Czy za Twoimi wierszami kryje się jakiś manifest, podtekst?
Tak, naturalnie. Próbuję czasem opisać osobę, którą spotykam, a czasami pochylam się nad dziwnymi dla mnie sytuacjami. Tytuły wydanych tomików wierszy to często mój własny poetycki rebus. Utwory z moich trzech autorskich tomików poetyckich “Takie tam”, “Czy z łzy” oraz “Zanim przebuczę” są moimi artystycznymi dziećmi, które dojrzewają wraz z czasem przeznaczonym na ich tworzenie. One mówią często o rzeczywistości otaczającego mnie świata i są często naszpikowane przeze mnie metaforami.

Jak powstają Twoje wiersze?
Swoją poezję piszę zarówno w domu, jak i pociągu czy w restauracji. Czasami podczas kawiarnianej dyskusji z moimi przyjaciółmi rodzi się kilkanaście pomysłów różnych tytułów poezji, czy też gry słów, a po uzyskaniu mojej akceptacji, w demokratycznym głosowaniu wygrywa najlepsza propozycja metaforyczna. Demokracja w tym zakresie może nie jest zła, ale uznaję, że w poezji ostatnie słowo musi należeć do poety, a nie do kolektywu więc na koniec sam aprobuję nasze przyjacielskie i demokratyczne zmagania słowem.

Nie ma co ukrywać, że jesteś postacią niesamowicie inspirującą. Czy spotkałeś się z jakimś pozytywnym odzewem w związku z tym, co robisz?
Co jakiś czas spotykam się z komentarzami: „Wielki szacun za to co robisz” albo „Jesteś świetnym poetą” czy „Skąd ty czerpiesz inspirację”. To dla mnie bardzo wzruszające słowa, ale zarazem odczuwam przez to wielką odpowiedzialność, żebym nie stanął w miejscu. Wydany w 2017 roku, mój pierwszy autorski tomik o skromnym tytule “Takie tam”, zawiera 28 autorskich wierszy pochodzących z pierwszych lat mojej twórczości. Dzięki takim odbiorcom mojej twórczości, którzy mnie zarówno inspirują jak i dopingują do działania, kolejne moje wydawnictwa powstawały krócej.

Na wieczorkach poetyckich starasz się czytać swoją poezję? Sam podejmujesz się interpretacji czy robi to ktoś inny?
Raz w roku staram się zorganizować swój wieczór autorski, na którym są prezentowane moje utwory. Przedstawiam wtedy parę nowych, moich autorskich utworów w które umiejętnie staram się wplątać program muzyczno – słowny wykonywany przez współpracujących stale za mną ze mną moich artystycznych przyjaciół. Jak mówi powiedzenie ludzi estrady: „muszą być hity”, więc staram się za każdym razem publiczność czymś zaskoczyć na moich autorskich spotkaniach. Przeważnie prowadzący poetyckie wernisaże to moi literaccy przyjaciele, ale zdarzają się również znajomi którzy sami chcą się sprawdzić w roli narratora na moich spotkaniach autorskich. Ja tylko wtedy dopowiadam jakąś anegdotę lub mówię, o czym jest dana historia i tak układa się nam wspólnie program „Wieczorów z Tadeuszem Stupnickim”.

Dziękuję za rozmowę.

Fot. (arch. JK)

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię