JAK DROGIE SĄ MARZENIA?

0
328

 

„Nadejdzie lepszy czas” to długo wyczekiwana, druga płyta w dorobku wokalistki i kompozytorki – Patrycji Kamola. Promuje ją utwór i teledysk „Jak drogie są marzenia”. 

Z Patrycją Kamola rozmawia Witold Pyrz

red: Patrycja, jak drogie są marzenia?

– „Nadejdzie lepszy czas” jest moim bardzo osobistym albumem, bo tworząc go i stając przed mikrofonem myślałam wtedy tylko o mojej muzyce. Aranżując swoje kompozycje i pisząc do nich teksty czułam bezpośrednie połączenie z mojego serca do strun głosowych. W przeszłości szukałam swojej muzycznej drogi i każda z wielu napotkanych po drodze dróg, wymagały mojej uwagi. Teraz niezależnie czy jest to ballada czy utwór z mocnym gitarowym riffem czuję, że mam jedną, główną arterię do komunikowania się z publicznością. Singiel „Jak drogie są marzenia” powstał gdy znalazłam się na rozdrożu zarówno moich muzycznych aspiracji, jak i pierwszych doznań w moim byłym już związku partnerskim. Tekst i muzyka do tej piosenki to moja retrospekcja widziana z perspektywy nieudanego związku uczuciowego.

red. Która z piosenek na nowej płycie jest Twoją ulubioną?

– Każda z 11 kompozycji znajdujących się na płycie jest mi bardzo bliska, zarówno w warstwie tekstowej, jak i przez historię jej powstania. Ponad rok zajęło mi zgromadzenie odpowiednich kompozycji do tego krążka, a wymagało to niemałych nakładów mojej energii. Sama stworzyłam zarys aranżacyjny poszczególnych utworów i napisałam do nich teksty. Uwielbiam współpracować z innymi artystami i to, że spotkałam na swojej drodze muzycznej takich artystów jak: Jennifer Batten – gitarzystkę Michaela Jacksona czy Briana Fentressa – amerykańskiego wokalistę gospel, wpłynęło na mnie bardzo twórczo, bo każdemu artyście niezbędna jest aspiracja. Drugi singiel „Nadejdzie lepszy czas” oraz pierwszy mój singiel „Jak drogie są marzenia” do których właśnie promuję teledyski, reprezentują zaledwie fragment odcieni mojego nowego albumu.

red. Czy Twoje wcześniejsze doświadczenie sceniczne pomogło Ci w tworzeniu nowej pyty?

– Wiele nauczyłam się przez ostatnie lata i wreszcie czuję, że w swojej twórczości portretuję prawdziwą siebie. Czuję teraz olbrzymią wolność artystyczną. Nie muszę pytać nikogo o pozwolenie tworzenia i nie muszę się nikomu podporządkowywać. Moją muzyczną wolność najlepiej obrazuje piosenka „Mam plan” mówiąca o moich aspiracjach życiowych oraz tak naprawdę, o mnie samej. Teraz w końcu poczułam, że jestem sobą i mam bardzo dużo rzeczy do opowiedzenia. Nikt z nas nie prześlizguje się przez życie bez szwanku, a ja mogę w końcu pisać piosenki o moich doświadczeniach życiowych.

Red. W środowisku muzycznym znana jesteś z tego, że starannie dobierasz sobie muzyków do swoich nowych projektów.

– To prawda. Zawsze staram się dobierać muzyków tak, aby oni współpracując ze mną również czuli odpowiedni komfort i wolność w tym co robią. W tym naszym „muzycznym związku” ja jestem tylko jego koordynatorem. Nie ma w nim czasu na sentymenty i niepotrzebną stratę czasu, bo moi muzycy mają już swoje rodziny i obowiązki domowe i zawodowe. W naszym zespole wszyscy staramy się wzajemnie szanować i wykonywać swoje zadania z najwyższą starannością. Od premiery mojej poprzedniej płyty „Czekając na miłość” z 2017 roku, zagrałam kilkadziesiąt koncertów w Polsce i dzisiaj mogę powiedzieć, że dokładnie wiem co chcę robić, a najważniejsze jest to, że w końcu wiem z kim chcę to robić.


red: Niespełna dwa miesiące od promocji nowego albumu i z każdej strony spływają do Ciebie, za to wydawnictwo, niezwykle przychylne recenzje. Masz ukrytą receptę na sukces?

– Tak mi się wydaje! Dzisiaj już to wiem, że receptą na sukces artysty jest jego ciężka praca oraz przede wszystkim odpowiedni dobór muzyków do projektu. Ci którzy towarzyszą mi na mojej nowej płycie to „muzyczna elita” z którą zawarłam taki specyficzny i niepisany psychologiczno – artystyczny pakt. Zarówno na płycie, jak i na scenie koncertowej towarzyszą mi znani i rozpoznawali z wielu innych projektów muzycznych artyści: Robert Ściubilecki – gitara, Sławomir Kosmala – gitara basowa, Maciej Janus – instrumenty klawiszowe, Marcin Tokarski – perkusja. Ich udział w moim projekcie w znacznym stopniu podniosło jakość mojego wydawnictwa za co jestem im wdzięczna.

red: Dziękuję za rozmowę

Zostaw komentarz

Proszę wpisz swój komentarz
Proszę wpisz swoje imię